-Część James
-Spadaj i mam nadzieję, że znajdą się te zagubione pieniądze- zwrócił się do zagubionego chłopka, który jak najszybciej staną na własnych nogach i znikną z pola naszego widzenia.
Wzrok czarnych tęczówek Jamesa spoczął na mojej sylwetce. Badał każdy zakamarek mojego ciała, tak jakby próbował dostrzec każdy najmniejszy szczegół jaki się zmienił. Ja w cale nie byłam lepsza, robiłam to samo, przyglądałam się i lecz jedyne co zauważyłam to jego tęczówki które były przymglone, a z każdą chwilą coraz bardziej błyszczały.
-Niebezpiecznie błąkać się o tej godzinie samej po mieście, szczególnie w tych rejonach- miał racje, nawet nie zauważyłam kiedy to moje nogi zaniosły mnie w nieciekawe dzielnice miasta.
-Tylko tyle mi powiesz? -zignorowałam fakt że troszczy się o moje bezpieczeństwo.
-Tak, a potem dopilnuję żebyś dotarła do domu- mówiąc to jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Powoli zbliżył się do mnie, miałam nadzieję że mnie pocałuje, lecz to się nie stało. Chłopak mocno zapał mnie za ramię i szarpną wyprowadzając mnie na główną ulicę.
-Przestań to boli!- krzyknęłam i się szarpnęłam, co nie dało żadnego skutku. -Przestań. Dlaczego zawsze musisz mnie krzywdzić? Nie wystarczy ci to co już zrobiłeś? Popatrz na mnie!- krzyczałam, lecz on nadal ciągną mnie w dół ulicy- Popatrz na mnie! -nagle chłopka gwałtownie staną, odwrócił się i wyzywająco popatrzył na mnie- Jestem wrakiem człowieka, ja tak już nie potrafię. Ja już tak nie chcę, jeśli zamierzasz mnie teraz odprowadzić do domu i zostawić, to zabij mnie.- James cały czas wpatrywał się na mnie, nie potrafiłam rozczytać emocji kłębiących się za jego czarnymi tęczówkami. Uścisk na moim ramieniu zelżał, a ciepła dłoń starła łzy cieknące po moim policzku. Nawet nie zauważyłam kiedy się rozkleiłam.
-Nic nie powiesz?- zapytałam, a moją odpowiedzą była cisza. Stałam tam taka bezradna, nie wiedziałam co mogłabym jeszcze zrobić, czy powiedzieć.
Jeszcze rano myślałam że wszystko będzie dobrze, ale jednak życie potrafi zaskoczyć. Wyjechał Luke, pogodziłam się z Alice, spędziłam miły dzień, zapominając o wydarzeniach ostatnich miesięcy. W końcu zacisnęłam zęby i wzięłam się w garść, lecz zawsze gdy myślimy że jest już dobrze to dzieje się inaczej. Tak właśnie przez taki okrutny los spotkałam Jamesa, o którym tak bardzo chciałam zapomnieć.
-Chodź do domu -powiedział odwrócił się ciągnąc mnie za sobą. Nie miałam siły się już z nim kłócić i poszłam jego śladami nie stawiając oporu. W ciągu godzinnym spacerze pod mój apartament nie zamieniliśmy ani jednego słowa. W ciszy przemierzaliśmy puste ulice miasta, po drodze mijając pojedyncze osoby.
Będąc pod budynkiem mojego zamieszkania, co dziwne czarnowłosy wcale nie odszedł, lecz wszedł ze mną do środka. Nie wiedziałam jak zapytać się go o jego zachowanie, więc postanowiłam nie robić nic. Wsiedliśmy do windy mijając po drodze śpiącego portiera, ale co mu się dziwić była prawie druga w nocy. Kiedy zatrzymaliśmy się na odpowiednim piętrze myślałam że to czas na pożegnanie. Moje ręce zaczęły się pocić, więc aby je zająć wyciągnęłam klucze z kieszeni i zaczęłam się nimi bawić. Jednym kontem oka widziałam drzwi mojego mieszkania, za którymi chciałam się schować, a z drugiej strony stał on.
-To cześć... Tak? - zapytałam niepewnie i oparłam się o drewnianą powłokę prowadzącą do mojego azylu. Wiedziałam że jeśli spojrzę w czarne oczy mężczyzny to nie będę umiała już nic powiedzieć, więc spuściłam wzrok na swoje palce bawiące się kluczami. Nagle ciepłe i duże palce Jamesa wyciągnęły metalowy przedmiot z rąk. Po sekundzie drzwi za mną ustąpiły, a ja znalazłam się pośrodku przedpokoju.
-James? -zapytałam, bo nie wiedziałam co on zamierzał zarobić. Moją odpowiedzią były jego dłonie na moich biodrach, a potem znalezienie się w jego ramionach osiemdziesiąt centymetrów nad ziemią.
-Chodź jesteś śpiąca- szepną do mojego ucha, a ja dopiero w tedy poczułam jaka jestem zmęczona. Nie chciałam zasypiać, chciałam jak najdłużej nacieszyć się jego obecnością. Nadal za bardzo nie wierzyłam że jest tu, obok mnie.
-Nie -wyszeptałam, lecz oczy same mi się zamykały i już nie pamiętam kiedy odleciałam.
***
Trochę krótki i nudny, ale kolejny zmiecie was z krzeseł, obiecuję.
Buziaki ;********************************************************
CZYTASZ
True Story
RomanceKażda z dziewcząt marzy o swoim księciu z bajki, układa sobie w głowie scenariusze jakie mogą się zdarzyć kiedy z nim będzie. Ja to wszystko spisuję zarabiając tak na życie. Przez całe dnie marzę o niegrzecznych chłopcach i wcielam się w postacie ró...
