Hi Sweetie! 15

3.9K 248 195
                                    

Z.P.W Lucy
Gdy się obudziłam, Toby dalej spał. Wyglądał słodko jak śpi, wyślizgnęłam się z jego objęć. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bluza chłopaka. Ubrałam ją i krótkie spodenki. Spięłam włosy w niedbałego koka i zeszłam na dół. Przypomniała mi się malinka którą zrobił. W kuchni siedzieła reszta chłopaków. Spojrzeli na mnie i się zaśmiali, olałam to i ruszyłam robić gofry na śniadanie. Gdy kończyłam robić drugi talerz, zauważyłam, że otoczyli mnie domownicy.

-Lucy jak było wczoraj?-zapytał Jeff porzuszając brwiami
-Chodzi ci o dzień to całkiem dobrze. Popołudnie było gorsze.
-A wieczór?-zapytał L.J
-Było znośnie.
-O czyżby Toby był tragiczny w łóżku?-zapytał Candy Pop

Do kuchni wszedł Toby i podszedł do mnie obejmując oraz całując w policzek.

-Witaj skarbie.
-No hej goferku.-uśmiechnęłam się

Chłopakom opadły kopary do ziemi.

-A wy tu czego?-zapytał chłopaków Toby
-A my....eeee nie ważne chodźcie idziemy zrobić zakupy.-powiedział Jeff

Zostałam sama z Toby'm w kuchni.

-Goferku?! Serio?!
-Coś ci nie pasuje goferku?
-Mi wszystko pasuje. Czemu do mnie tak powiedziałaś?
-Gdybyś był na moim miejscu to byś wiedział. Idziemy na spacer.
-Pewnie, ale sami?
-Hmm zastanowie się.-odpowiedziałam zalotnie

Wsadziłam dłoń we włosy chłopaka, mieżwiąc je i przeczesując.

-Oddasz mi bluze?-zapytał
-Pomyśle....-uśmiechnęłam się łobuzersko
-No to masz na to 5 sekund.
-Toby?!
-1
-Proszę nie!
-2
-Kurna.
-3
-Zaraz ci oddam.
-4
-Wiać.
-5

Szybko pobiegłam do pokoju, za mną ruszył Toby. Gdy dobiegłam do pokoju Toby rzucił się w moją stronę. Drzwi otworzyły się z hukiem a my mieliśmy randkę z podłogą. Zrzuciłam z siebie chłopaka i przeskoczyłam na drugą stronę łóżka. Toby zamknął drzwi i ruszył powolnym krokiem w moją stronę.

-Może sojusz?-zapytałam
-Pomyśle.-odpowiedział

Nim się zorientowałam chłopak był obok mnie, przybił mnie do ściany i patrzył w moje oczy.

-No śmiało dalej rób co chcesz!-krzyknęłam
-To dopiero początek.-odpowiedział oblizując wargi

Chłopak wpił się w moje usta, zaczął powoli stopniowo potem mocniej. Wsadził rękę pod bluzę i błądził po moich plecach. Obróciliśmy się, razem upadliśmy na moje łóżko. Szybko wyślizgnęłam się i usiadłam okrakiem na chłopaku.

-No i co teraz zrobisz?-zapytałam uśmiechając się
-Poddaje się, zrób co chcesz przegrałem.-złapał się dramatycznie za koszulkę

Unieruchomiłam jego dłonie, stwierdziłam że zrobię mu na złość. Usiadłam na jego kroczu, powoli poruszałam biodrami. Czułam jak się spina, odchylił głowę do tyłu, tak że wychodziła poza łóżko.
-L...Lucy....-szeptał
-Tak to ja.
-Przestań...mam dość...
-Toby.....kara musi być.
-Cholera Luce przestań nie ręczę za to co mogę zrobić.
-No dobrze.

Usiadłam teraz niżej na jego nogach i patrzyłam jak się podnosi.

-Normalnie dzięki teraz muszę się odstresować.
-W jaki sposób?
-A nawet i taki.

Podniósł się gwałtownie i wpił mocno w moje usta, zaczęła się walka naszych języków.

-Toby.....
-Nie przerywaj tego.-jego głos był podniesiony

Błądził rękoma po moich plecach, natomiast ja trzymałam rękę w jego włosach mocniej je ściskając, drugą ręką trzymałam się jego szyi. Niestety naszą zabawę przerwali chłopaki wchodzący z buta do pokoju.

-Kurwa oślepłem!!!-krzyknął Jeff

Spojrzeliśmy w ich stronę.

-Czego chcecie?!-zapytałam
-Slender wzywa, mamy misję.-powiedział Masky
-Za 5 min na dole będziemy.-odpowiedział Toby

Z.P.W Toby
Świetnie się bawiłem z Lucy. Myślałem że chyba nie wytrzymam jak na mnie siedziała. Ale niestety kiedyś musiało się to skończyć. Do pokoju wparowali chłopaki. Masky powiedział że mamy misje. Gdy wyszli, dziewczyna wstała z łóżka i podeszła do szafy po ubrania. Założyła strój na misje. Byłem ciekaw czy odda mi bluze.

-Oddasz bluze?-zapytałem
-Masz.-rzuciła i złapałem

Ruszyliśmy potem do mojego pokoju. Zmieniłem koszulkę i zarzuciłem bluzę. Założyłem gogle i chustę na twarz.

******
Ba dum tsss koniec maratonu. Jak wrócę to wstawię kolejny. Do zobaczenia niedługo.

Hi Sweety! // Hi Sweety I'm Back! [Zakończone]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz