Siedzisz na ziemi, w brudzie i we krwi.
Na wszystko bezwiednie spoglądasz spod brwi.
Boli cię trochę, że tkwisz tak bezczynnie,
Zwłaszcza, że... ach, wyglądasz tak niewinnie...
No podejdź, no, nie obawiaj się mnie.
Ja w przeciwieństwie do nich wszystkich nie odpuszczę cię.
No chodź, moja duszyczko delikatna.
Ja rozumiem, że czujesz się do życia niezdatna.
A w sekrecie ci powiem, że go nawet nie lubię.
W tych jego tajemnicach sama się gubię.
Dlatego zawsze jestem tylko przelotem.
Wpadam, wyzwalam i wracam spowrotem.
Zapytasz więc pewnie dokąd powracam
Po tym jak umęczonym męki ich skracam?
Ach, sama zobaczysz, duszyczko pogwałcona.
Gdy rozwiniesz swoje skrzydła już nikt cię nie pokona.
Będziesz latać wiecznie, pośród swoich marzeń.
Wokół pragnień z życia, w niepamięci zdarzeń.
Mówię tylko prawdę, nie potrafię kłamać.
Kiedy pójdziesz ze mną nikt nie będzie w stanie cię złamać.
Tak, to kwestia "kiedy", bo przychodzę po każdego.
Uczciwego, fałszywego, samotnego, radosnego.
Niektórzy chcą uciekać, boją się mnie.
Bądź jednak spokojna, nie chcę krzywdzić cię.
Być może troszkę kuszę, lecz ja jako jedyna
Wiem, że to wszystko nie jest twoja wina.
Podejdź więc, proszę, wyjdź z tego brudu.
Gdy rozwiniesz skrzydła odlecisz stąd bez trudu.
~Lohi~
CZYTASZ
Pseudopoezja
PoesiaZbiór pseudowierszy pseudopoety #2 miejsce w poezji (24.03.16) Jakim cudem ten szit miał takie powodzenie
