ROZDZIAŁ 41

234 10 0
                                    

Po wczorajszym mile spędzonym wieczorze, rano jadę do pracy, a Harry jeszcze śpi, co jest niesprawiedliwe, ale takie życie. Od Harry'ego mam nawet bliżej do firmy niż miałam od poprzedniego miejsca, ale przez późniejsze wstanie i tak się spóźniam. Przed moim biurem czeka już Blanca.

-Hej, co ty taka spóźniona?- pyta mnie od razu.

-Zasapałam.

-Tak długo się wczoraj rozpakowywałaś?- znów zadaje pytanie.

-Wywiad robisz? Nie, nie rozpakowywałam się tak długo.

-A już rozumiem, zarwaliście noc.

-Blanca.- mówię spokojnie.- Po prostu posiedzieliśmy do późna.

-Tylko?

-Daj już spokój i tak tylko.- odpowiadam.

-Kłamiesz. Widzę to. Spałaś z nim?

-Nie.- odpowiadam już dzisiaj chyba setny raz na kolejne pytania Blanki.- Po prostu braliśmy kąpiel i jakoś nam zeszło do chyba pierwszej.

-Jak wygląda rozebrany?- chyba zaraz zwariuję.

-Dobrze. Jest umięśniony i ma bardzo dużo tatuaży.- odpowiadam i zanim moja przyjaciółka ma szansę zadać mi kolejne pytanie, mówię dalej.- Masz coś jeszcze do mnie, bo muszę wracać do pracy.

-W zasadzie to przyszłam tylko pogadać.- mówi.- A Zafira dzisiaj nie będzie, bo źle się czuł.

-Dobrze, ja byście mieli już coś dla Harry'ego to mogę zabrać.

-Jutro wam przywiozę, bo część pierwszą będę dzisiaj kończyć.

-Jeżeli chcesz zobaczyć dom Hazzy to nie musisz wymyślać podstępu.- mówię jej, bo dobrze wiem, że oferuje to tylko, dlatego, że lubi wiedzieć dosłownie wszystko.

-Nienawidzę, że mnie tak dobrze znasz.

-Nie martw się zaproszę cię.- odpowiadam i wyganiam wreszcie Blankę.

Przez nią zmarnowałam już 2 godziny swojej pracy. I zaraz zmarnuje kolejny czas, bo Harry dzwoni.

-Hej, kochanie.- wita mnie.

-Cześć.- odpowiadam może troszkę za ostro.

-Przywieść ci lunch?- pyta bardzo delikatnie.

-Jeżelibyś mógł.

-Ok, będę za jakaś godzinkę.- mówi i się rozłącza, a ja wracam do pracy.

Przez moje ostatnie nieobecności w pracy, mam trochę zaległości, ale jak widze ta firma też umie sobie poradzić bez pani prezes. Cieszy mnie to, bo wiem, że teraz lecąc z moim facetem na Florydę firmie się nic nie stanie. Doceniam to, że Blanca i Zafir zawsze chętnie mnie zastępują, bo gdyby nie to, to raczej by nie było tak dobrze. Po niecałej godzinie w moim biurze dzwoni telefon.

-Tak, Alice?- pytam sekretarkę, która dzwoni.

-Pan Styles przyszedł i nie wiem, czy mam go wpuścić.

-Ma wejść.- odpowiadam i odkładam słuchawkę.

Po minucie w moim biurze zjawia się Styles.

-Czemu nie chciała mnie wpuścić?- pyta mnie i całuje.

-Bo powiedziałam, że nie ma mnie dla nikogo i zapomniałam dodać, że ty przyjdziesz. Przepraszam.- odpowiadam.

-Powiedz jej, że mnie ma zawsze wpuszczać, w końcu jesteśmy razem.

-Poczekaj do końca rozwodu, bo Liam zawsze ją wypytywał co robię i z kim wychodzę.

-A rozumiem. Masz tu lunch, zjedz go.

Jemy wspólny lunch i do biura wpada Blanca. Na jej widok tylko wzdycham

-Liam przyszedł do firmy.- mówi.- Z twoją matką.- dodaje.

-Nie wychodź stąd bardzo cię proszę, a ja idę ogarnąć sytuację.-mówię lekko zdenerwowana i wstaję.

-Będzie dobrze.- mówi i cmoka moją dłoń.

Chcę uniknąć wielkiej afery w firmie, więc szybko się z nimi witam i zapraszam do Sali konferencyjnej. Moja matka od razu ma pretensje zanim jeszcze wejdzie do środka. Nic nie rozumiem z tego, co mówi, ale w końcu przechodzi do sedna i do rozmowy wkracza mój prawie były mąż. Jak się okazuje jego nowy „związek" chyba nie wypalił, bo obecnie błaga mnie o wybaczenie i powrót do domu. Niestety, ale znów muszę mu tłumaczyć, że tak naprawdę go nie kocham i nie kochałam.

-Wygadujesz głupoty.- upomina mnie mama, a ja znów muszę wszystko im tłumaczyć.

W końcu słyszę, że to moja wina, że się rozwodzimy. Nie mam ochoty na krzyki, ale spokojny ton już nie wystarcza.

-Nie dam się zdradzać, dlatego wybieram rozwód. Musicie to zrozumieć, a ty jeśli faktycznie mnie kochasz to mogłeś myśleć wcześniej, a teraz z tej miłości pozwól mi odejść.

-Pewnie już układasz życie ze Stylesem.- mówi Liam.

-Z nikim niczego sobie nie układam, a to i tak już nie twoja sprawa.- odpowiadam.- A teraz wybaczcie, ale ja jestem w pracy, a w biurze czeka klient.

Odprowadzam ich prawie pod windę, a później wracam do biura, gdzie nadal siedzi moja przyjaciółka i Harry. Kiedy tylko siadam wtulam się w Harry'ego. Mam dość tego, że to wszystko się tak komplikuje i że nie mogę tak po prostu się rozwieść.

Perfect Life (Liam Payne/ Harry Styles)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz