Po upadku zorientowałam się że jestem pod wielkimi drzwiami, a także kolor mojego sfera się zmienił na czarno-czerwony (kurtka pozostała u szkielebraci). Postanowiłam że nie będę tak siedzieć i czekać na zbawienie, zwane również powrotem do domu. Szłam ścieżką, bardziej wystraszona niż gdy szłam nią za pierwszym razem. Dotarłam do mostu i zatrzymałam się słysząc trucht.
-Mówię ci Flowey, nic mi nie będzie..- nagle głos za mną ucichł- ki..kim ty jesteś?
-Jestem Frisk- powiedziałam normalnie, odwracając się w stronę dziewczyny -A ty?
-Ty nie jesteś Frisk, ja jestem!- powiedziała, lekko zdezorientowana
-Ja jestem z innego świata- powiedziałam z lekką trudnością, przeczuwając że tutejsza Frisk nie zna za dobrze migowego.
-Aha... To może pójdziemy gdzieś?- spytał tym razem kwiatek na ramieniu dziewczyny.
-Jasne..- nagle usłyszałam znany dźwięk chodzenia po śniegu- Frisk, schowaj się w krzaki, proszę- dziewczyna zaprzeczyła i powiedziała żebym ja się schowała. Postanowiłam że stanę po prostu za drzewem obserwując przebieg wydarzeń. Po krótkiej wymowie zdań, Zobaczyłam że tutejszy Sans chcę skrzywdzić inną mnie (chodzi o blastery). Nie zostawiłam tego jednak i w ostatnim momencie wbiegłam przed Frisk. O dziwo, nie poczułam żadnego bólu, a przybywającą siłę. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam że stworzyłam coś na wzór "tarczy determinacji". Sans spojrzał na mnie zdziwiony, ale zignorowałam go.
-Nic ci nie jest?- spytałam jedynie zdziwioną Frisk.
-N..nie, jak ty to zrobiłaś?- spytała po chwili oszołomienia.
-To moja tajemnica, ale powiem ci jedno: "Determinacja"- powiedziałam odwracając się w stronę szkieleta- mam cię na oku- po Czym odeszłam kawałek i otworzyłam kolejną dziurę w czasoprzestrzeni. Znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie miotania. Wylądowałam... Tak właściwie to nie wiem gdzie jestem. Dookoła mnie jest sama biel, przez co trudno określić moje miejsce pobytu. Nagle poczułam że wiszę do góry nogami. Odwróciłam się z trudem do mojego oprawcy, by móc określić z kim mam do czynienia. Okazało się że wiszę sobie przez (kolejnego) klona Sans'a
-proSzę, ProsZę, PRosze, kogo nam tu niesie- jego głos strasznie się zacinał- nie przyjmujemy gości, żegn..- przerwał mu krzyk na cała tą pustkę.
-Error! Co ty robisz? Kto to jest?- spytał któryś z kolei klon mojego przyjaciela.
-Em, przepraszam- powiedziałam zwracając na siebie uwagę szkieletów- Hej jestem Frisk, możesz mnie puścić?
-nIE- powiedział ciemny szkielet, czy wspomniałam że trzymający mnie szkielet jest ciemniejszy niż drugi, który swoją drogą ma wielki pędził na plecach.
-Ale ja chcę wrócić do domu!- po raz pierwszy od bardzo dawna krzyknęłam.
Nagle za szkieletami coś wybuchło (ciekawe co) i pojawił się Sans, ten Klasyczny, oryginalny.
-Frisk, czemu ty wisisz?- spytał nie zwracając uwagi na pozostałe szkielety- Error puść ją.
-Ponieważ kolega Error, wziął i mnie powiesił- skończyłam, po czym upadłam na posadzkę- możemy iść?
-Jasne- powiedział Sans, po czym złapał mnie za rękę, a ja się lekko zaróżowiłam, i poszliśmy do dziury- Martwiliśmy się o ciebie, szczególnie gdy dowiedziałem się że jesteś w underfell, ale teraz idziemy do domu.
-Under-co?- spytałam zdziwiona.
-Poza tymi 2 światami gdzie byłaś jest jeszcze niezliczenie wiele innych, więc każde z nim ma inną nazwę, by się nie myliło nikomu- powiedział, a następnie milczeliśmy do domu szkiele-braci.
Tuż po przekroczeniu progu drzwi, w moją stronę rzucił się Papyrus, mówiąc jak to oni się martwili o mnie. Aż nagle usłyszałam głosy dochodzące z kuchni. Zajrzałam tam i zobaczyłam 3 osoby: 2 metrową kozę, żółtą jaszczurkę i chodzącą rybę.
-A właśnie, zapomniałem wspomnieć, to są: Toriel, Alphys i Undyne.- powiedział Sans widząc moje lekkie zmieszanie na twarzy.
-Witaj drogie dziecko, Jestem Toriel, opiekunka ruin.
-J-Jestem Alphys.
-Siemka, jestem Undyne.
-*A ja to Frisk.- pokazałam, ponieważ ciągle mówienie jest dla mnie trochę męczące.
-O! Ciasto się upiekło! Zapraszam do stołu- powiedziała Toriel przerywając moment ciszy.
Wszyscy usiedli do stołu i zaczęli zajadać się pysznym ciastem Toriel, rozmawiając co jakiś czas o tym co się ostatnio dzieje w podziemiach. Ja jedynie siedziałam i słuchałam, co jakiś czas zastanawiając się co tam u mojej małej przyjaciółki. Kiedy nauczę się panować nad podróżami między czasoprzestrzeniami, to przyniosę jej kawałek tego ciasta. Poszłam do łazienki, i przy okazji zobaczyłam że z miesiąc święta! Będę musiała kupić prezenty i spytać Sans'a o pewną rzecz.
---
I kolejny rozdział! Taka niepodziewanka! Bo nie mam nic lepszego do roboty jak siedzenie o 5 i pisanie rozdziału 😂
Do następnego
PS.: przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale jestem trochę zbyt zmęczona by jest sprawdzić.
Edit: zmieniłam wiek Underfell Frisk na potrzeby kolejnych rozdziałów 😋
CZYTASZ
Undertale | Determinacja
FanfictionA co jeśli Frisk nie wpadnie do podziemi jako dziecko tylko nastolatka? Jak potoczą się losy młodej dziewczyny w świecie potworów? Czy wydostanie swoich nowych przyjaciół na powierzchnie?
