Narrator.pov
Frisk siedziała od paru godzin w domu i myślała o wszystkim. Myślała o tym jak dawno tu wpadła, a następnie zdała sobie sprawę, że tak naprawdę, nic nie zrobiła by się stąd wydostać. Myślała o tym jakiś czas i postanowiła że tydzień po jej urodzinach, wyruszy w drogę ku wolności. Spytasz czytelniku pewnie czemu tydzień po swoich urodzinach? Ponieważ chciała mieć czas pod swoich urodzinach, chciała mieć czas i jeszcze raz o tym pomyśleć, pomyśleć co zrobi jeśli zginie. Właśnie, jeśli zginie, czy to będzie oznaczało że wszystko co się zdarzyło, zapomni od tak? Że oni wszyscy zapomną?
Frisk filozofowała tak do wieczora, więc postanowiła że pójdzie się umyć i spać, ponieważ sama nie wiedziała czemu, ale była bardziej zmęczona niż przedtem.
Frisk.pov
Obudziłam się, po chwili sprawdziłam która jest godzina. 2.34. Nagle w całym domu rozbłysło białe światło. Wzięłam latarkę i wyszłam z pokoju by zobaczyć co się dzieje. Światło pochodziło z pokoju Sans'a. Postanowiłam że wejdę do jego pokoju. Weszłam tam i zobaczyłam jak śpiący szkielet zaczyna się miotać na wszystkie strony, co jakiś czas powtarzając: "Papyrus" lub "nie!". Wyszłam na moment z pokoju by sprowadzić jego brata, gdyż uznałam że on będzie wiedział co zrobić w tej sytuacji. Powiedział jedna że pierwszy raz dzieję się coś takiego, jednak nie poddaliśmy się i ruszyliśmy w stronę pokoju biżuterii ze szkieletów. Razem z Papyrus'em podeszliśmy do łóżka Sans'a i starszy brat zaczął go budzić. Po chwili szkielet obudził się i pierwsze co zrobił to przytulił się do Papyrus'a.
-Papyrus... Błagam.... Obiecaj że mnie nigdy nie opuścisz... Nigdy!!!- zaczął szeptać Sans, tuląc się do brata. Żałuje że nie wiedziałam co mu się przyśniło, bo może w tedy wiedziałabym jak mogę pomoc.
-PRZYRZEKAM JAK TU STOJĘ ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ- powiedział Papyrus, ściszając głos- CZŁOWIEK TEŻ MOŻE SIĘ PRZYTULIĆ?- spytał po chwili
-Ok- odpowiedział Sans- Chodź Frisk!
Nic nie powiedziałam tylko usiadłam koło braci i przytuliłam się do nich. Nie wiem czemu, ale było mi ciepło, więc bez problemu usnęłam.
~Rano~
Obudziłam się koło łóżka Sans'a. Papyrus jak zawsze wstał wcześniej niż my. Wstałam i zobaczyłam że na stoliku leży talerz tostów i karteczka. Na karteczce było napisane: "DLA FRISK I SANS'a, SMACZNEGO I SANS PAMIĘTAJ, RAZEM Z CZŁOWIEKIEM NIGDY SIĘ NIE OPUŚCIMY". Wzięłam jednego z tostów i ugryzłam. Takie jakie lubię, z serem. W zaleją można było zobaczyć które były dla drugiego z braci. Postanowiłam że nie będę budzić Sans'a, ponieważ wiem że koszmary nocne to nie jest najlepsza rzecz. Zostawiłam resztę tostów na stoliku i poszłam napić się kawy. Gdy ze składników otrzymałam ten magiczny napój mocy, wypiłam go i poszłam się w coś ubrać. Gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam Sans'a pijącego magiczny napój mocy.
-Dzień dobry Sans- powiedziałam z uśmiechem
-Siema- powiedział bez emocji.
-Czy coś się stało?- spytałam tym razem bez uśmiechu
-Nie, wszystko dobrze
-Wyglądasz jakoś markotnie
-Wydaję ci się- powiedział, tym bardziej trochę z życiem. Nie wiem czemu, ale dziwnie się czuję przy Sans'ie, czuje się inaczej niż przy innych potworach. Dziwne uczucie zaczęło się od imprezy świątecznej. To uczucie to takie szczęście, szczęście że jestem przy tej osobie, lub w tym przypadku potworze.
---
Yo everybody!!
Co tam? Nie spodziewałeś/ałaś się mnie dzisiaj, co? A tu taka niespodzianka😋 no więc, papa!👍🏻😊
CZYTASZ
Undertale | Determinacja
FanficA co jeśli Frisk nie wpadnie do podziemi jako dziecko tylko nastolatka? Jak potoczą się losy młodej dziewczyny w świecie potworów? Czy wydostanie swoich nowych przyjaciół na powierzchnie?
