Rozdział 9

1.1K 87 13
                                        

Weszliśmy do baru, by następnie usiąść przy jakimś stoliku. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiem szczerze że nie brakowało nam tematów do rozmów, jakbyśmy znali się całe życie. W pewnym momencie opowiedziałam mu cię się wczoraj wydarzyło gdy ich nie było. Widać było że z rozśmieszyło gdy opowiedziałam mu o tym co Error miał na twarzy (Fresh pomalował mu na twarzy różowe kwiatki). Po 2 godzinach spędzonych na rozmowie, postanowiliśmy pójść na spacer. Szliśmy w stronę Hotland'u, więc przy okazji pójdziemy po Papyrus'a. Staliśmy pod domem w kształcie ryby, a z środka co parę sekund było słychać krzyki walki. Weszliśmy do środka i zastaliśmy Papyrus'a i Undyne w trakcie lekcji gotowania.

-...I tak się robi spagetti- dokończyła swoją wypowiedź, przy okazji zauważając nas- ktoś przyszedł do ciebie.

Papyrus odwrócił się w naszą stronę po czym powiedział bym usiadła do stołu i spróbowała jego dania. Nawinęłam trochę makaronu na widelec i spostrzegłam że wszyscy w tym domu się ba mnie patrzą. Włożyłam widelec do ust. Przez moment poczułam dziwny posmak cukru, a później dużej ilości soli i pomidorów. Pomijając to, było całkiem dobre.

-To jest... Dobre- powiedziałam przeżuwając makaron, który sam z siebie smakował jak pomidory.

-NEHHEHEHEHEH, WIEDZIAŁEM ŻE POSMAKUJĘ CI SPAGETTI ZROBIONE PRZEZ WSPANIAŁEGO PAPYRUS'A!- powiedział wyższy ze szkieletów.

-No to do następnej lekcji, pa!- powiedziała Undyne, po czym odprowadziła nas za drzwi.

Od razu po tym jak zamknęła drzwi, zaczął padać deszcz. Razem z Sans'em założyliśmy kaptury, a Papyrus zdjął swoją pelerynę i nałożył sobie na głowę. Szliśmy tak chwilę, aż zobaczyliśmy przed sobą dom szkieletów, więc zaczęliśmy biec, poza Sans'em, on się teleportował. W ostatnim momencie wbiegliśmy do domu, ponieważ zaczęła się burza.

-Ciekawe jak pójdziemy do Toriel- pomyślałam głośno

-Możemy się teleportować- powiedział Sans

-TO ŚWIETNY POMYSŁ!- powiedział jak zawsze bardzo głośno Papyrus.

-W sumie i tak dochodzi już 17- powiedziałam. Spotkanie zaczynało się o 18, więc mieliśmy dużo czasu.

Każdy zajął się czymś innym, ja poszłam do pokoju porysować, Sans jak to Sans poszedł spać, a Papyrus z niewiadomych powodów zaczął robić tosty.
Po ok. 20 minutach, na kartce powstał zbiór rysunków, które nie wiem po co powstały. Po krótkim rozmyślaniu czy nie spalić tych bohomazów, wstałam i włączyłam radio. Na moje szczęście leciała jedna z moich ulubionych piosenek (Vicetone - "Angel"; Tove Styrke - "Borderline" -polecam.: autorka).
Zaczęłam sobie tańczyć. Po paru minutach, piosenka się skończyła, ale za chwilę włączyła się nowa. Posłuchałam jeszcze paru innych piosenek, po czym Sans powiedział bym zaczęła się zbierać, bo zaraz idziemy.
Wyszłam z pokoju i podeszłam do szkieletów. Ubrałam buty i kurtkę po czym Sans teleportował nas przed drzwi do domu Toriel.

---
2 rozdziały w ciągu dnia. Wow. Nie wiedziałam że umiem tak szybko pisać te rozdziały XD

Undertale | DeterminacjaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz