Pov. Rosie
Dalej w ciągu dnia pomagałam przy zwykłych czynnościach w kuchni, czy też bawiłam się z bliźniakami. Chris i Hannah nie dawali mi spokoju, dlatego musiałam się nimi zająć. Wciągali mnie do swoich zabaw, po czym prawie każda kończyła się kłótnią, ponieważ albo Chris albo Hannah się obrażali, bo któreś z nich przegrało, dlatego za każdym razem musiałam interweniować i mówić, że to ja jestem ta, która przegrała.
Tak, życie prawie dorosłej nastolatki.
Z Tracy nie widziałam się od momentu jej chłodnego przywitania. Wzięła swoje rzeczy i od razu ruszyła na górę, a ja nie zamierzałam jej zatrzymywać. Pomagałam mamie rozkładać sztućce i talerze do stołu, kiedy babcia wraz z ciotką dokańczały dania. I tak wszystko mijało, aż do wieczora.
***********************************************
Zbliżała się 18, dlatego byłam już prawie gotowa na wigilijną kolację. Założyłam białą sukienkę, włosy (jak nigdy) miałam lekko pokręcone przy końcach. Wydawało się, że są bardziej puszyste niż zawsze, ale się tym nie przejmowałam. Miałam lekki makijaż i zdążyłam jeszcze godzinę przed kolacją pomalować swoje paznokcie, nie wspominając o tym, że za każdym razem, kiedy kończyłam je malować, to przez przypadek musiałam jednym dotknąć jakiejkolwiek rzeczy i przez to skończyło się na tym, że jeden palec malowałam chyba z 6 razy. Bycie kobietą.
Właśnie dostałam wiadomości od Mii i reszty przyjaciół z życzeniami bożonarodzeniowymi i zaczęłam im wszystkim po kolei odpisywać, życząc tego samego, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Natychmiast podbiegłam do drzwi w swoim pokoju i lekko je uchyliłam, a z dołu mogłam usłyszeć stłumione powitanie mojej mamy i odpowiedź Nathana.
Już tu jest.
-Rosie! - krzyknęła z dołu moja rodzicielka - Nathan przyszedł! - w jej głosie mogłam wyczuć nutę zadowolenia.
Z powrotem zamknęłam za sobą drzwi. Podbiegłam do łóżka, rzuciłam telefon i podeszłam do lustra. Wygładziłam rękami sukienkę i jeszcze raz oceniłam swój makijaż i fryzurę, pilnując przy tym, czy przypadkiem żaden lok nie znajduje się w innymi miejscu niż powinien czy też może żaden nie odstaje. Zdałam sobie sprawę, że się chyba stresuję. A co jeśli uzna, że nie chce tu być i szybko potem wyjdzie na tą swoją coroczną imprezę? Może to nie był dobry pomysł, aby go tu zapraszać? Co jeśli czuł się zmuszony, żeby tu przyjść?
Kurwa.
Na pewno się stresuję. Dobra, koniec. Przecież jeżeli nie chciałby tu przychodzić to by powiedział słowo, tak? A jak nie to wymyśliłby jakieś kłamstwo, albo zaczął wymówki, prawda? Albo...
-Rosie!- krzyknęła ponownie matka. Przewróciłam oczami.
-Już schodzę! - ostatni raz spojrzałam na siebie w lustrze i wzięłam głęboki oddech.
Wyszłam ze swojego pokoju i ruszyłam w kierunku schodów. Z moim szczęściem potknę się o któryś stopień i zatrzymam się dopiero na samym dole.
W połowie drogi na dół poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Na końców schodów stał Nathan, oparty o poręcz i trzymający w ręku trzy torebeczki, w których prawdopodobnie były prezenty. Miał na sobie dopasowane, czarne, eleganckie spodnie, czarną marynarkę i pod spodem białą koszulę. Na jego szyi był krawat, a mnie w głowie narodziło się pytanie, czy sam go zawiązał. Bądź co bądź, całościowo wyglądał perfekcyjnie (kiedy on tak nie wyglądał?), a mnie dosłownie zrobiło się sucho w ustach. Miałam ochotę dokończyć to, co zaczęliśmy w weekend na blacie. Zmierzył mnie wzrokiem, od dołu w górę i zatrzymał swoje gorące spojrzenie na moich oczach. Czułam, że lekko się zarumieniłam, a kiedy znalazłam się o stopień wyżej od niego, on nadal nic nie mówił, tylko mi się przyglądał. Wyczułam od niego jakieś drogie, męskie perfumy i tylko to, że znajdują się w salonie moi rodzice, dziadkowie i wujkowie mnie powstrzymało od tego, aby od razu rzucić się na niego.
CZYTASZ
Nowa
Novela Juvenil-Dupek - chłopak odwrócił się ze wściekłością. -Przepraszam mówiłaś coś do mnie? -Nie widziałeś, że mnie potrąciłeś? - powiedziałam wkurzona, zbierając z podłogi wszystkie notatki, które dała mi nauczycielka. -A za kogo się uważasz, że w ogóle do mn...
