Rywale - rozdział 4

2.6K 245 112
                                        

Kiba i Shikamaru siedzieli przed budynkiem akademii na ozdobnym ceglanym murku, który postawiono wzdłuż głównego chodnika prowadzącego z parkingu na uczelnię. Było to bardzo popularne wśród studentów miejsce, oblegane zwłaszcza w ciepłe dni, gdyż na polanie za ogrodzeniem lubiły przebywać dziewczyny. A skoro z początkiem października pogoda dopisywała, to Kiba mógł w tym momencie bezkarnie obserwować studentki, śliniąc się przy tym niemiłosiernie. Shikamaru, chwilę wcześniej upewniwszy się, że w żeńskim towarzystwie nie ma interesującej go osoby, rozwiązywał krzyżówkę. To było jego hobby, niestety dość denerwujące, bo zawsze myślał na głos.

– Na niej siadasz, na cztery litery... – przeczytał jedno z haseł do odgadnięcia.

– Ma niezły tyłek. – Kiba wpatrywał się w pewną blondynkę i kompletnie nie słuchał przyjaciela.

– Tyłek nie pasuje. Na pe... P U F A – wpisał odpowiedź Shikamaru.

– I te nogi – rozmarzył się Kiba.

– Teren poniżej poziomu morza... – Shikamaru zdawał się nie interesować spostrzeżeniami towarzysza, jednak uniósł na chwilę wzrok znad krzyżówki. Faktycznie, dziewczyna była niczego sobie, jak to zwykł określać. Wysoka, szczupła, zgrabne nogi i długie blond włosy. Nic dziwnego, że Kiba dostał małpiego rozumu. Chociaż, jakby się zastanowić, on zawsze głupiał na widok atrakcyjnych przedstawicielek płci przeciwnej.

– Ciekawe, czy by się ze mną umówiła. – chłopak zerknął na kolegę, ale ten na powrót zainteresował się swoim hobby.

– D E P R E S J A – przeliterował.

– Nie no, depresję to ja zaraz będę miał. Shikamaru, możesz czasem słuchać, co do ciebie mówię? – Kiba chciał wyrwać przyjacielowi długopis, ale tamten zrobił skuteczny unik.

– Imię żeńskie na siedem liter, pierwsza A – kontynuował.

– Wiesz, że do tej pory nawet nie wiem, jak ma na imię? – Urażony brakiem zainteresowania swoimi problemami Kiba chciał tym razem zabrać krzyżówkę, ale Shikamaru odsunął się.

– Ino – mruknął.

– Nigdy się nie przedstawiłem. – Chłopak nie zwrócił uwagi na to, co mówił kolega.

– Mówię ci, że Ino – powtórzył trochę głośniej.

– Co? Skąd wiesz? – Kiba obrócił się gwałtownie, zrzucając przy okazji swój plecak. Musiał po niego zeskoczyć.

– Znam ją dobrze, chodziliśmy razem do podstawówki – dobiegł go głos z góry.

– Ty, serio? Jaka jest? – Zarzucił plecak na ramię i z powrotem ulokował się na murku, patrząc z nadzieją.

– Upierdliwa jak cholera. Zresztą, stary, odpuść sobie. Fanka Uchihy. – Shikamaru wzruszył ramionami.

– Eeee... – Kiba był wyraźnie zawiedziony. Dwa ostatnie słowa wystarczyły, żeby stracił humor. Przynajmniej na chwilę, bo kiedy obok blondynki pojawiły się dwie inne koleżanki, szybko go odzyskał. – To na pewno któraś z nich się ze mną umówi – oświadczył.

Shikamaru tylko przewrócił oczami i wrócił do przerwanego zajęcia.

Naruto przyjechał do szkoły autobusem. Nienawidził tłoku, ale nie miał wyboru, inaczej by się spóźnił. W nocy prawie nie zmrużył oka, tak go męczyła myśl, że nie będzie mógł trenować. Po krótkiej drzemce nad ranem obudził się w podłym nastroju i jego wygląd był tego odzwierciedleniem: blady, podkrążone oczy i ta nieszczęsna ręka na temblaku. Idąc chodnikiem i mijając innych studentów, zauważył przyjaciół.

Rywale (SasuNaru)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz