Rywale - rozdział 21

3.1K 206 82
                                        

Sasuke siedział na łóżku, opierając się o wezgłowie. Było mu trochę niewygodnie, bo jego zdaniem ten akurat mebel służył głównie do spania i innych, znacznie przyjemniejszych rzeczy, jednak kanapy niestety Naruto nie posiadał. W ogóle jego mieszkanie – jak zdążył zauważyć już kiedy tu ostatnio przychodził – było naprawdę niewielkie. Jedno pomieszczenie, które pełniło rolę sypialni i pokoju dziennego połączone sporym drewnianym blatem z kuchnią oraz łazienka i mały przedpokój. Sam był przyzwyczajony do dużego domu i przestrzeni, zwłaszcza, od kiedy praktycznie mieszkali tam tylko z Itachim. Jednak Naruto nie narzekał. Twierdził, że dla niego samego taka kawalerka była akurat. Nie miał za dużo do sprzątania, choć z tego, co było widać na pierwszy rzut oka, nawet to lubił sobie czasem odpuścić.

Naruto od pewnego czasu kręcił się po pokoju, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Co chwilę otwierał też drzwi lodówki, wsadzając do niej głowę i szukając czegoś, czego najwyraźniej tam nie było.

– Naprawdę sądzisz, że jeżeli za pięć minut jeszcze raz ją otworzysz, zmieni się jej zawartość? – Sasuke zmrużył oczy.

– Draniu, nie czepiaj się – Naruto tylko jęknął, padając na łóżko i obejmując rękami poduszkę. – Głodny jestem, muszę iść po coś do jedzenia – westchnął cierpiętniczo, wywołując tym uśmiech na twarzy Sasuke.

– Zaproponowałbym ci pizzę, ale... – nie zdążył dokończyć, bo Naruto w jednej sekundzie rzucił się na niego, wyrażając tym samym swoją bezgraniczną radość z tak genialnego, według niego oczywiście, pomysłu. – Ale nie możesz jeść codziennie takich rzeczy – wydusił w końcu Sasuke, spychając go z siebie. Czy ten chłopak naprawdę tak uwielbiał pizzę, że dostawał na wzmiankę o niej małpiego rozumu?

– A to niby dlaczego? – Mina Naruto wyraźnie zrzedła. Tak, chyba właśnie tak było.

– Bo zamienisz się w jedną wielką kluchę i nie będzie ciebie pożytku na zawodach. – Sasuke patrzył z wrednym uśmieszkiem, jak Naruto się zżyma. Lubił się z nim droczyć i za cholerę nie umiał sobie odpuścić żadnej okazji. A ta teraz była idealna. Wiedział, jaka będzie reakcja, dlatego to zaproponował, ale, szczerze mówiąc, wiedział też, że nie powinni jeść tak często tego typu rzeczy. Utrzymanie kondycji wymaga oprócz treningów również racjonalnego odżywiania się.

– A jeżeli cię przekonam? – Naruto najwyraźniej postanowił zmienić strategię. Pochylił się nad nim i zaczął całować jego kącik ust, a potem powoli przesuwając się po policzku w stronę szyi. I może nawet to kuszenie by mu wyszło, bo Sasuke westchnął, gdy tylko język dotknął wrażliwego miejsca za uchem, niestety, cały efekt popsuło burczenie, które niefortunnie wydobyło się z brzucha. – Ja pierdolę – zaklął. Cały nastrój szlag trafił.

Sasuke parsknął i przewrócił go na poduszki. To, co przed chwilą robili podobało mu się tak bardzo, że nie zamierzał przerywać. Po chwili Naruto poczuł wilgotne usta drażniące jego wargi. Jęknął cicho, wczepiając palce w czarne włosy i pogłębiając pocałunek. Po chwili otarł się też kolanem o krocze Sasuke, na co ten zareagował pomrukiem aprobaty. Naruto naprawdę na niego działał. Bardzo. Tak bardzo, że... Przełknął ciężko. Przez długi czas mógł go tylko obserwować, bo ten nawet nie chciał z nim rozmawiać. Potem przyszły pocałunki, dotyk... Tylko ten dotyk przestawał już wystarczyć. Ręce Sasuke bezwiednie zjechały na biodra Naruto, przyciągając go bliżej. Wczoraj posunęli się o krok dalej, ale nie kochali się tak naprawdę. Jeśli teraz nie przerwą...

– To może jednak zabierzesz mnie na pizze? – Naruto w najmniej spodziewanym momencie oderwał się od niego. I mimo że oddychał ciężko, a w jego oczach było widać podniecenie, to uśmiechnął się wrednie.

Rywale (SasuNaru)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz