Sasuke z rozmysłem wybrał pizzerię, w której zamiast zwykłych stolików były boksy. To zawsze trochę więcej prywatności, na dodatek usiedli w rogu sali, więc praktycznie w ogóle nie było ich widać. Lokal wydawał się być bardzo sympatyczny, czego nie omieszkał skomentować Naruto, skubiąc pomarańczowe zasłony z subtelnym motywem jesiennych liści. Podobało mu się tu, a gdy jeszcze Sasuke zaproponował największą pizzę, jaką serwowali, uznał, że chyba lepiej być nie może.
– Czym mogę służyć? – Rudowłosa dziewczyna w czarnej minispódniczce stanęła przy ich stoliku. W rękach trzymała długopis i mały notesik, w którym zapisywała zamówienia. Początkowo wydawała się być trochę znudzona, najwyraźniej nie była to praca jej marzeń, ale kiedy tylko spojrzała na Sasuke, jej twarz momentalnie się rozpogodziła.
– Największa piętnastka – powiedział zadowolony z ich wspólnego wyboru Naruto, odkładając przeglądane jeszcze przed sekundą menu i spojrzał na kelnerkę, która co prawda coś tam notowała, ale nawet nie odwróciła się w jego stronę. Westchnął. No tak... Zaczynało się. Sasuke, gdziekolwiek się nie pojawiał, wzbudzał zainteresowanie dziewczyn. A ta akurat była dość odważna, bo nie kryła się z tym, że jest nim zainteresowana. Po chwili, niby to przypadkiem, odrzuciła włosy do tyłu.
– Coś do picia? – zapytała, nadal gapiąc się bezczelnie na Sasuke i obdarzając go swoim najbardziej seksownym, jak jej się przynajmniej wydawało, uśmiechem.
– Duże piwo – odezwał się stanowczo Naruto, który miał dość przedstawienia dziewczyny i zmusił ją, by na moment odwróciła w jego stronę wzrok. Rudowłosa kelnerka zapisała zamówienie na bloczku i znów skoncentrowała się na Sasuke.
– A dla pana?
– Woda mineralna – rzucił od niechcenia i łapiąc spojrzenie niebieskich oczu, wzruszył ramionami. Był przyzwyczajony do takiego traktowania przez dziewczyny, ale nie zamierzał robić z tego problemu i psuć sobie humoru. Jakby na dowód, że jest zainteresowany tylko Naruto, trącił go lekko nogą i odwrócił się całkowicie jego stronę. Kelnerka odeszła niezadowolona, że jej zaloty zostały zignorowane.
– Widziałeś, jak się na ciebie gapiła? – Naruto wcale się nie podobało się to, że ta dziewczyna ewidentnie podrywała Sasuke, ale starał się zabrzmieć tak, jakby nie zrobiło to na nim wrażenia.
– Nie obchodzi mnie to. – Sasuke oparł się wygodnie i spojrzał spod wpółprzymkniętych powiek na swojego towarzysza. – I mam nadzieję, że to w końcu do ciebie dotrze.
– No właśnie, Sasuke – Naruto chwycił serwetkę i zupełnie machinalnie zaczął ją miętolić. Jego mina wyrażała teraz pewne wahanie, jakby nie wiedział, czy zacząć temat, czy póki co sobie odpuścić. – Musimy sobie coś wyjaśnić – zdecydował się w końcu.
– A co konkretnie? – Sasuke oparł ręce na stoliku, pochylając się w stronę Naruto, a ten, rozejrzawszy się uprzednio dookoła i będąc pewnym, że nikt na nich nie patrzy, przysunął się do niego.
– No bo spędzamy ze sobą tyle czasu i robimy różne rzeczy... – zamilkł na chwilę, bo jego serce zaczęło się tłuc jak oszalałe i przez chwilę zapomniał języka w gębie. – Czy my... To znaczy, wiesz... – Oblizał usta, bo trochę zaschło mu w gardła. – Pytam tylko tak teoretycznie, ale wolałbym wiedzieć. Czy my jesteśmy razem? – wyrzucił to z siebie w końcu, a jego spojrzenie wydawało się być wyzywające, jakby oczekiwał, że Sasuke zaraz go wyśmieje, a on będzie musiał się bronić.
Sasuke zupełnie niespodziewanie dla siebie parsknął śmiechem. A więc jednak... Naruto odsunął się gwałtownie, odwracając głowę i patrząc gdzieś w kąt sali. Cholera, co go podkusiło, żeby pytać o takie rzeczy. Przeklął się w myślach. Przecież nie miał do czynienia z dziewczyną, a ze swoim rywalem. Byłym wrogiem numer jeden, z którym co prawda od jakiegoś czasu coś go łączyło, ale przecież Sasuke mógł to widzieć zupełnie inaczej. Naruto czuł się nieprawdopodobnie głupio.
CZYTASZ
Rywale (SasuNaru)
ФанфикшнIch właściwa historia zaczyna się pocałunkiem w auli pełnej studentów, pocałunkiem, który bynajmniej nie jest przypadkowy. To raczej wynik premedytacji, tłumionego gniewu i nienawiści. Czy słusznej? Sasuke i Naruto tym razem jako studenci Akademi Wy...
