Rywale - rozdział 55

3K 169 155
                                        

Ten fanfik nie jest kanonem. Więc, o ile w Hidenie bym tego nie zrobiła, tutaj bardzo mi pasowało do sytuacji:)

*

Minęło kilka dni od momentu, w którym Sasuke i Naruto składali zeznania na policji. Obaj powiedzieli wszystko zgodnie z prawdą, co początkowo nie spotkało się ze zbyt pozytywną reakcją przesłuchującego ich policjanta. Był młody, niezbyt doświadczony i chyba niezbyt nadawał się na to stanowisko. Nie dość, że nie krył się ze swoją niechęcią do innych orientacji seksualnych, to jeszcze – choć chyba głównie dlatego – potraktował sprawę lekceważąco.

I w tym momencie nastąpił pewien przełom. Bo rozwścieczony takim postępowaniem Sasuke, schował dumę do kieszeni i postanowił porozmawiać z ojcem.

Spotkanie nie przebiegało w najmilszej atmosferze, poza tym Fugaku, gdy tylko usłyszał z jakiego powodu jego starszy syn znalazł się w szpitalu, trzasnął trzymaną w ręku szklanką z whisky o blat biurka. Sasuke uznał wtedy, że to był głupi pomysł, zwracać się z tym do niego i zaraz usłyszy podobną tyradę jak ostatnio, ale... tu ojciec go zaskoczył. Spojrzał na niego twardo, upił łyk whishy, a po tym powiedział po prostu:

– Zajmę się tym.

I wyszedł z gabinetu.

Sasuke nie bardzo wiedział, co się właściwie stało, bo jak to, nagle jego ojciec zmienił zdanie? Wtedy na światło dzienne wyszedł jeszcze jeden fakt. Otóż okazało się, że w tym całym konflikcie Sasuke nie docenił własnej matki.

To ona od czasu, gdy opuścił dom, starał się na wszelkie sposoby zmienić myślenie męża. Rozmawiał z nim o tym codziennie, tłumaczyła, przekonywała na wszelkie sposoby, a ponoć nawet zagroziła rozwodem, jeżeli nadal będzie tak bezwzględnie zacietrzewiony.

Cóż, Fugaku został postawiony pod ścianą. I to tak konkretnie, bo przeciwko niemu była cała jego rodzina. Itachi, Mikoto, a nawet Madara, ten cholerny Madara, zrobił mu na złość. Wynajął Sasuke i Naruto swoje mieszkanie.

Ale czego można było się spodziewać. Madara zawsze był taką czarną owcą w rodzinie. Zawsze wszystko robił po swojemu, czasami też na przekór innym. To przez tę jego cholerną wojnę z Hashiramą obie firmy potraciły miliony. Wcześniej przyjaciele, potem – nikt nie wiedział z jakiego powodu – wrogowie. Żaden nie odpuścił. I pewnie by tak było do dziś, gdyby nie śmierć Hashiramy. Madara po tym wszystkim wycofał się z interesu. Nadal miał oczywiście swoje udziały, ale oddał kierownictwo jemu.

Dla Fugaku rodzina zawsze była najważniejsza. Może tego nie okazywał, ale tak właśnie było. To dla nich budował swoje imperium. Nie osiągnął by tego wszystkiego bez Mikoto, która wspierała go na każdym kroku. Nigdy jej tego nie powiedział. Nie mówił też synom, że jest z nich dumny. Taki miał charakter. Wymagał dużo, bo od niego też wymagano dużo. Taka kolej rzeczy. Może to był błąd? Fugaku, widząc ich wszystkich w opozycji do siebie, zaczął się nad tym zastanawiać. Może nie tędy droga?

Nigdy nie wyobrażał sobie, że mógłby stracić rodzinę. A kiedy kilka dni temu zobaczył w szpitalu nieprzytomnego Itachiego... Potem jeszcze dowiedział się, dlaczego tak się stało. Pomylili go z Sasuke. Byli homofobami. Tak samo jak on.

Itachi mógł umrzeć. Lekarze twierdzili, że miał dużo szczęścia, bo nie doszło do uszkodzenia kluczowych narządów wewnętrznych. A gdyby doszło? Gdyby Itachi zginał?

Wtedy coś w nim pękło. Nie, nadal miał swoje poglądy, tu nic się nie zmieniło, ale zrozumiał, że nie może innym w taki sposób narzucać swojego własnego toku myślenia. Jakoś może kiedyś się z tym pogodzi, że jego syn jest gejem. Może. Ale to, co wiedział na pewno, to to, że nie pozwoli krzywdzić swojej rodziny.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Apr 23, 2020 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Rywale (SasuNaru)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz