Naruto mruknął coś przez sen i odwrócił się na drugi bok, czując, że coś go razi nawet przez zamknięte powieki. Nic z tego, promienie słoneczne docierały wszędzie. Zmarszczył nos, powstrzymując kichnięcie. Przez myśl przeszło mu, że znowu zapomniał zsunąć rolety w oknach. Podciągnął kołdrę na głowę. Jeszcze nie musi wstawać, dzisiaj niedziela, a wczoraj... Wczoraj nie wrócił do domu! Zerwał się gwałtownie do siadu, zrzucając z siebie nakrycie. Cholera, nadal był w salonie Sasuke i co więcej, nie był w pokoju sam. Czyjeś czarne oczy przypatrywały mu się z ciekawością. No tak, przecież pan geniusz nie mieszka sam.
– Cześć. – Siedzący naprzeciwko Itachi nie spuszczał z niego wzroku.
–Eeee – niezbyt inteligentna odpowiedź wydobyła się z ust Naruto. Nie no, jak on w ogóle znalazł się w tak niezręcznej sytuacji? Śpi w obcym domu na kanapie i nie za bardzo potrafi to wytłumaczyć. Nie potrafi nawet sklecić logicznego zdania!
– Cały Sasuke. Każe gościowi spać na niewygodnej kanapie, a sam wyleguje się w łóżku – roześmiał się Itachi.
Naruto zupełnie bezwiednie pomyślał o tym, jak często Sasuke miewa gości, którzy zostają u niego na noc. Choć, z dwojga złego, lepiej, że sypiają na kanapie niż w jego łóżku. Cholera! Zaczerwienił się lekko, zdając sobie sprawę z własnych myśli.
– Z drugiej strony, jakby się nad tym lepiej zastanowić, to jeszcze nikt tu nie spał – dodał wesoło Itachi, wstając i rzucając pilota na kanapę. – Pooglądaj sobie telewizję, obudzę Sasuke.
– Nie, ja już pójdę. – Naruto podniósł się, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że jest w samych bokserkach i koszulce. No jeszcze tego brakowało. Do faktu, że śpi w obcym domu, na kanapie, trzeba by jeszcze dodać, że bez spodni. Cudownie!
– Daj spokój. I tak zaraz wychodzę. Chcesz kawy? – spytał Itachi, idąc do kuchni.
– Czemu nie – odpowiedział. Nadal czuł się tu dziwnie i nieswojo, ale brat Sasuke nie wydawał się być ani odrobinę zdegustowany jego obecnością we własnym domu. Naruto ubrał spodnie, które, jak się okazało, leżały na oparciu kanapy i poszedł za nim.
Itachi wstawił już wodę, a teraz przetrząsał zawartość kieszeni skórzanej kurtki, najwyraźniej czegoś w niej szukając. Na stole wylądowała komórka, kilka paragonów, pager, a na końcu portfel, z którego wystawało jakieś zdjęcie.
– Znowu zostawiłem kluczyki w pokoju. – Pokręcił głową, ubolewając nad własnym zapominalstwem. – Zaraz wracam – rzucił i pobiegł na górę, wskakując po dwa stopnie naraz.
Naruto roześmiał się. Znał brata Sasuke dopiero od wczoraj, a już musiał przyznać, że jest niesamowity. Tak, jak sam Sasuke. Nie... Inaczej niż Sasuke. Tamten przede wszystkim go fascynował i przyprawiał o dziwne drżenie. Jego ruchy, to jak mówił i się zachowywał, sprawiało, że robiło mu się gorąco. A Itachi... On był po prostu fajny. Jakkolwiek banalne było to określenie, pasowało do niego jak ulał i Naruto uświadomił sobie, że sam chciałby mieć takiego brata. Przeciągnął się leniwie i już miał wstać z zamiarem zalania wrzątkiem kawy, gdy jego uwagę przykuło owo zdjęcie wystające z portfela. Nie chciał być wścibski, ale na odsłoniętej części fotografii zobaczył Itachiego obejmującego kogoś. Kogo, tego nie widział, bo twarz dziewczyny była zasłonięta. Gdyby tylko trochę bardziej wysunąć... Naruto zżerała ciekawość, jak może wyglądać wybranka kogoś takiego jak starszy Uchiha. Czy gusta braci bardzo się różnią, pomijając już fakt, że Sasuke jest zainteresowany przedstawicielem płci męskiej? Wyciągnął rękę. Tylko zerknie, przecież nic złego nie robi...
CZYTASZ
Rywale (SasuNaru)
FanfictionIch właściwa historia zaczyna się pocałunkiem w auli pełnej studentów, pocałunkiem, który bynajmniej nie jest przypadkowy. To raczej wynik premedytacji, tłumionego gniewu i nienawiści. Czy słusznej? Sasuke i Naruto tym razem jako studenci Akademi Wy...
