Surui skwasiła się, słysząc prośbę Iwki. Aktualnie nie miała ochoty na nic... Było jej tak dobrze, we śnie znowu były tylko we dwie - ona i Jeśmiła. Nie potrzebowała niczego więcej, szczęśliwa, że w tej formie może znowu śnić. Zacisnęła usta w wąską kreskę i przymknęła oczy.
- Zobacz sama... - zwróciła się po chwili milczenia do siedzącego obok intruza.
Zamiast sielskiej scenki, przed nimi ukazała się spora kula, w której obraz rozmywał się i chaotycznie przeskakiwał z drzewa na drzewo.
- Część wspomnień należy do wiewiórczej formy, więc nie mogę do nich wejść wprost, tak jak do tych wcześniejszych - wyjaśniła Iwce, która zachwycona rozgrywającym się przed jej oczyma kinem niemym, nie zwracała zbyt dużej uwagi na jej słowa, zapatrzona w rozgrywające się przed nią sceny.
Surui była zadowolona ze swojego pomysłu - spełniła prośbę, pokazywała obcej, co się wydarzyło, jednak ta, nie słysząc wypowiedzianych słów, ani nie dzieląc emocji Kapłanki, nie była w stanie dowiedzieć się wszystkiego, poza ogólnym zarysem sytuacji. Ze spokojem siedziała obok i obserwowała kalejdoskop emocji, kolejno zajmujących miejsce na twarzy rudowłosej.
Wizja skończyła się widokiem rozsypującego się w pył świata. W kuli zapadła ciemność. Delikatna, srebrna poświata znaczyła jej obecność przed oczami kobiet.
- Czy Asia... Co się... - Iwka nie potrafiła klarownie się wysłowić. - Ale...
- Jeśli pytasz o to, czy ona nadal żyje... Fizycznie tak, sprawdziłam, zanim zasnęłam. Duchowo... mam nadzieję, że tak. Chociaż nie wiem, kogo zastaniemy, jeśli się wybudzi. - Surui odwróciła wzrok od Wieszczki, wypowiadając te słowa szorstkim tonem. Zrobiło jej się nagle żal Iwki, nawet bardziej niż Asi i Róży, jednak nie chciała, by dziewczyna zauważyła ten przejaw sentymentalizmu z jej strony.
- Mogę tutaj przyjść? - zapytała Iwka, przerywając ciężką ciszę, jaka zapadła po ostatnich słowach Surui.
- Przecież już tu jesteś - złośliwa natura Kapłanki po raz kolejny dała o sobie znać.
- Wiesz o co chodzi, chciałabym tu być, poczekać aż ona się obudzi... - desperacja przebijała przez cała postać Iwki, skupiając się w jej błyszczących oczach, którym ciężko było się komukolwiek oprzeć. Iwka była w tym lepsza od Kota ze "Shreka".
- Pojawisz się sama na skraju lasu. Dalej poprowadzi cię zew gaju... - Iwka popatrzyła na Surui pytającym wzrokiem - To będzie takie uczucie przyciągania, jeśli się mu poddasz, trafisz tu jak po sznurku. Nie myśl, czuj. Dla Wieszczki to nie powinno stanowić problemu. - dorzuciła tonem kończącym dyskusję w tym temacie.
W zasadzie Surui cieszyła się takim obrotem sprawy. Zamierzała wykorzystać Iwkę. Sama nie mogła już wrócić na płaszczyznę duszy Róży (dla niej Asia była bezbarwnym dodatkiem do charakternej "bliźniaczki"), ale dzięki Wieszczce? Kto wie... Dotarła do niej, praktycznie weszła w jej sen i nie udało się Surui jej z niego pozbyć (próbowała subtelnymi sposobami, wiewiórcza forma nauczyła ją dużej ostrożności, która pozwoliła jej przetrwać miejscowych małoletnich miłośników dręczenia leśnych gryzoni oraz pokolenia kotów), więc rudowłosa dysponowała przynajmniej wystarczającą mocą do zrobienia czegoś więcej, niż mętny bełkot pod wpływem impulsu. Na ile Iwka zdawała sobie z tego sprawę? W tej chwili nie było to dla niej zmartwieniem, samo zaproponowanie jej "bliższego kontaktu" z Asią, powinno załatwić sprawę.
Zanim zakończyła swoje rozmyślenia, Iwka zniknęła.
Uśmiechnęła się wyrachowanie i ponownie przywołała obraz Jeśmiły. Miała dla siebie jeszcze trochę czasu, zanim Iwka do niej dotrze. Zamierzała wyspać się za wszystkie wiewiórcze czasy. I śnić.
CZYTASZ
Córka Jagi
FantasíaW erze Legend, przed czasem Człowieka, na Ziemi żyły w zgodzie Istoty i Ludzie. O Istotach wiedzieli tylko Ludzie Magii, chroniąc Niewtajemniczonych przed zagrożeniem ze strony nieprzestrzegających Paktu, który zaprzysięgła dla równowagi i bezpiecze...
