Rozdział 10

18 6 0
                                        

Restauracja hotelowa. Pół godziny później.

- Powiem szczerze, że jestem zaskoczona - rozpoczęła rozmowę przy stoliku Dorota Greń.

- Tak? - spojrzała na nią znad karty Izabella Czapska.

- Nie sądziłam, że tak szybko podejmie pani decyzję. Asia była moją faworytką i miałam nadzieję, że się pani na nią zdecyduje, ale mimo wszystko...

- Pani Doroto, nie widziałam sensu przedłużania całej sytuacji. Do mojej biblioteki potrzebuję kogoś, kto będzie miał na ten bałagan ostatnich dekad pomysł. Kto ten pomysł także zrealizuje. Pozostałe dwie panie są obiecujące, owszem, ale opieka nad zbiorem historycznym nie wygląda na główny obszar ich zainteresowań.- po krótkiej chwili namysłu dodała - Przed tymi rozmowami zrobiłam własny mały rekonesans, zebrałam więcej danych o wszystkich trzech kandydatkach. Oczywiście dane dostarczone przez panią były cenne, ale chciałam dowiedzieć się również czegoś poza uczelnią. Mały wywiad zrobiłam między innymi w bibliotece panny Morus. Muszę przyznać, że ma potencjał, szkoda, że nie miała wystarczających środków... Uważam, że marnuje się w tej klitce.

- Więc co do tego jesteśmy zgodne. Muszę się przyznać, że jeszcze przed pani propozycją z programem stypendialnym zaczęłam zabiegać o utworzenie nowego stanowiska w naszej katedrze dla Asi. Byłaby świetnym dydaktykiem, a swoją niszę do badań znalazłaby zapewne w ciągu kilku miesięcy... Do czasu obrony pracy magisterskiej miałabym już na ten cel odpowiednie fundusze. - rozmarzyła się pani Dorota.

Rozmowę przerwał kelner podchodzący do stolika.

- Czy mogę przyjąć zamówienie?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W tym samym czasie w pokoju hotelowym.

Ogarnij się, przecież wiedziałaś, że tak się to może skończyć...

- A daj mi spokój, jak ja mam teraz z tego wybrnąć? - mruknęła Asia niezadowolona sama do siebie.

Nie była przygotowana na taki obrót sytuacji, w swoich oczach wypadła blado, szczególnie przy autoprezentacji. Jeszcze raz analizowała cały przebieg rozmowy, zbierając swoje rzeczy z hotelowego pokoju i przebierając się w ubrania, które jej zdaniem bardziej nadawały się na taką paskudną pogodę, jak ta za oknem.

Gdy zakończyła porządkowanie torby i uznała, że sama jest gotowa do wyjścia wyciągnęła telefon, by napisać SMSy, przed rozliczeniem się z klucza od pokoju na recepcji.

Maciek: Hej, już po wszystkim. Wybrali mnie, co ja mam teraz robić? Matka mnie zabije...

Jana: Już się zbieram z hotelu, na miejscu będę za pół godziny.

Wrzuciła telefon do torebki, raz jeszcze przeczesała wzrokiem pokój. Nie znajdując niczego, czego mogłaby zapomnieć zabrać, zamknęła za sobą drzwi pokoju i ruszyła do recepcji. Od recepcji odchodziło właśnie jakieś starsze małżeństwo, więc Asia mogła spokojnie oddać klucz i wymeldować się z pokoju. Gdy była przy drzwiach wyjściowych usłyszała dzwonek telefonu. Przystanęła niedaleko wyjścia i szybko wygrzebała aparat z czeluści torebki.

- Cześć Jana - powiedziała po odebraniu połączenia.

- Tak, właśnie zebrałam manatki i wychodzę.

- Jasne, nie ma problemu. Coś ci zamówić?

- Dobra, nie no, poczekam, nie musisz się spieszyć.

- Papa.

Wrzuciła telefon do torebki i wolniejszym krokiem ruszyła w stronę starówki. Jana miała jeszcze coś do załatwienia na mieście, więc nie musiała się specjalnie spieszyć, co ją ucieszyło. Uwielbiała spacery wśród toruńskich kamieniczek, mimo że dzisiejsza pogoda niespecjalnie zachęcała do niespiesznych wędrówek uliczkami. Ta część miasta miała dla dziewczyny wiele uroku, odnowione fasady przyciągały wzrok swą różnorodnością kolorów i zdobień. Bogaci kupcy toruńscy zdobili fronty swoich posiadłości z fantazją i smakiem, co nawet teraz powodowało przyjemne doznania estetyczne wśród podziwiających miejscową architekturę. Ze względu na coraz dotkliwiej dający się we znaki zimny wiatr postanowiła nieco przyspieszyć i zrezygnować z początkowo planowanej dłuższej trasy dotarcia do sieciowego fast food'u, więc tym razem ominął ją widok przepięknego budynku Poczty Głównej (za każdym razem była tak samo oczarowana potężną budowlą z czerwonej cegły, zdobioną wypalanymi zielonymi kaflami) oraz pomnika Kopernika usytuowanego w pobliżu gmachu pocztowego.

Córka JagiOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz