Abigail POV'S
- Moja głowa - jęknęłam zmęczona. - Chyba mnie dzisiaj rozsadzi.
- Nieźle się zabawiłaś, o której w ogóle wróciłaś? - zapytał, siedzący przy stole Connor, który też nie wyglądał zbyt świetnie.
Mój brat należy do przystojnych mężczyzn. Jego nienaturalne rude włosy, naprawdę do niego pasują. O wiele lepiej niż ciemne, brązowe. Oczy ma takie same jak ja, zielone. Pracuje za miastem, gdzie pokazuję ludziom jak się wspinać po skałkach, czy specjalnej ściance, z którą nie mam najlepszych wspomnień, ale mniejsza.
- Też nieźle zabalowałeś, skoro nie pamiętasz - zaśmiałam się, jednak od razu tego pożałowałam i chwyciłam się za pulsującą głowę.
- Zabawne, pytam serio, musiało mi się przysnąć - westchnął.
- Przysnąć? Braciszku kochany, ty o czwartej nad ranem próbowałeś złapać muchę, która wleciała ci do pokoju, tylko najlepsze jest to, że żadnej muchy w pokoju nie było - prychnęłam.
Impreza była niby do szóstej, ale ja wróciłam wcześniej, bo naprawdę źle się już czułam pod koniec. Nie dość, że musiałam jak za dzieckiem chodzić za Peterem, który się schlał nie wiadomo jak mocno, to jeszcze Scott z Drewem za mną chodzili i cały czas się wypytywali o ten pocałunek.
A co do Jacka.. Już po zakończonej grze, cały czas czułam jego wzrok na sobie. Było to już pod koniec nie do z niesienia. Normalnie jakby chciał mnie prześwietlić.
Tragedia jakaś.
- Działo się coś ciekawego? - odezwał się.
- Nic niezwykłego.
*
Kiedy znudziło mi się przerzucanie z boku na bok w łóżku, postanowiłam się ubrać i pobiegać trochę. Ze względu na to, że była już prawie zima, na dworze było zimno.
Przebiegłam przez cały park, a w Bostonie, był on dość spory. Trochę mi to zajęło nim dobiegłam do Kick Boxingu mojego drugiego, starszego brata i jego przyjaciela Willa. Ryan, mój brat, razem ze swoim sześcioletnim synem jak na razie są w Stanach, dlatego wszystkim się zajmuje William.
- Kogo my tu mamy? - od razu po wejściu do środka usłyszałam ten ciepły, radosny głos. - Abbik.
- Willek - przytuliłam chłopaka. - Mam kaca, powinnam się uczyć, a jednak przybiegłam tu, aby trochę poobijać ci mordkę.
- Zabawne - parsknął. - To, ze ostatnio miałem przez ciebie złamany nos, nie oznacza, że tym razem też to tak się skończy.
- To się jeszcze okaże.
- Sala dziesięć! - krzyknął za mną, kiedy już zdążyłam pójść w stronę szatni.
- Gadałeś ostatnio z Ryanem? - zagadnęłam po wejściu do sali.
- Coś tam gadaliśmy, ale wiesz, ciężko z nim utrzymać teraz kontakt, ta strefa czasowa jest bezsensu - przewrócił oczami. - Rozumiem, że sprawdzian z fizy?
- Ta - mruknęłam niezadowolona. - Niestety. Muszę w końcu znaleźć kogoś kto to ogarnia.
- Dobra, co pamiętasz z ostatniego razu?
- Szczerze? - czarnowłosy jedynie przytaknął. - Tylko twój złamany nos - zaśmiałam się.
- Nigdy ci tego nie wybaczę - westchnął.
CZYTASZ
PROBLEM |PART ONE|
Novela JuvenilJack Watson to przystojny kapitan drużyny piłki nożnej. Lubi imprezować i zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Często nazywany bezuczuciowych draniem, który żyję swoim światem. Ma za sobą ciężką przeszłość o której wiedzą nieliczni. Abigail Evans to...
