Masz coś jeszcze do powiedzenia?

2.2K 47 4
                                        

Abigail POV'S


- Twoją torbę już zaniosłam do pokoju - poinformowałam Carmen, która z pomocą Dylana usiadła na fotelu.

Od razu po szkole, razem z Lynchem i Carterem znaleźliśmy się w szpitalu, żeby pomóc dziewczynie dostać się do domu. Jej rodzicom niespodziewanie wypadła jakaś delegacja i po prostu musieli jechać, więc było to dla nich na rękę, że my pojechaliśmy.

- Dziękuję naprawdę, dziękuję za wszystko - uśmiechnęła się słabo. Dalej nie czuła się nie wiadomo jak dobrze. Żebra się już zrosły jednak dalej jest poobijana i kręci się jej czasami w głowie. - Możecie już jechać, poradzę sobie, naprawdę.

- No chyba w tym momencie sobie kpisz - wtrącił się Peter, który dostał ode mnie momentalnie w ramię. - Ej, za co to.. Po prostu, bądźmy szczerzy nie wyglądasz nie wiadomo jak dobrze i lepiej, żeby ktoś z tobą został, a nie, ze zostaniesz sama w tym mieszkaniu.

- Ja z nią zostanę, nie będzie sama - stwierdził Dyl.

- Dobra, chyba rozumiem - powiedziałam. - Oni po prostu chcą w miły sposób nas stąd wyrzucić, bo chcą zostać sami.. Chyba jednak musimy się wycofać Pet.

- To jest pierwszy i ostatni raz, kiedy się na to zgadzam, więc znajcie moją dobroć dzieciaczki - mrugnął do nich.

- Ty już się lepiej rusz dziecko - pospieszyłam ciemnoskórego, który tylko spojrzał na mnie z wyższościom, ale na szczęście się ruszył i nie musiałam go zaciągać siłą

*

Piątkowy wieczór zawsze spędzałam na imprezie, albo ze znajomymi w mniejszym towarzystwie. Tym razem siedziałam z Aidenem i oglądałam Króla Lwa. Dylan nadal siedział z Johnson. Peter uznał, że spędzi ten wieczór na siłowni. Ryan jeszcze nie wrócił z pracy, a Connor jak to Connor, zniknął od razu jak przyszłam.

Zajebiście.

- Bb - odezwał się maluch. - A kiedy psyjdzie twój kolega?

- Jaki kolega? - zmarszczyłam brwi.

- Ten, któly kiedyś u ciebie był - od razu przyszło mi do głowy wspomnienie, kiedy chłopiec wpadł do pokoju, podczas mojego bliższego spotkania z Jackiem.

- Nie wiem - wzruszyłam ramionami. - Raczej nie za szybko, wiesz. Chcesz coś do zjedzenia?- sprawnie mieniłam ten dręczący mnie temat.

- Popcorn!

- Nie ma mowy, jak już to kanapki - wstałam z fotela i ruszyłam do kuchni, a za sobą słyszałam jak Aidik biegł. - Kanapki z nutellą mogę ci zrobić - powiedziałam cicho.

- Tatuś się o niczym nie dowie - również szepnął, na co się uśmiechnęłam.

- No co jest? - odebrałam telefon od Ryana.

- Zostawisz Aidena u Marthy, a sama przyjedziesz do clubu. Potrzebujemy jednej ręki więcej do pomocy z papierami - wyjaśnił.

- Mam coś zabrać? - spytałam i wzięłam chłopca za rękę, i zaczęłam wyciągać kurtkę, którą założył.

- U mnie w pokoju będzie leżeć teczka, biała,zwykła teczka, są w niej dokumenty o clubie, jakbyś mogła, to ją zabierz.

- Nie ma problemu, widzimy się za dwadzieścia minut - rozłączyłam się.

*

- To może w końcu wyjaśnicie co się dzieje? - zaproponowałam, popijając kolejny kubek z kawą. Możliwe, że był to już czwarty. Siedzieliśmy od dobrych pięciu godzin i przeliczaliśmy rachunki, oraz sprawdzaliśmy wszystkie ustalenia, czy się ze sobą zgadzają.

PROBLEM |PART ONE|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz