Abigail POV'S
- Serio, nawet w niedzielę musisz tu przyjść? - przerwałam swój trening, patrząc na Willa, który stał kilka kroków ode mnie i patrzył prosto na mnie z założonymi rękami na torsie.
- Muszę ochłonąć - odparłam.
- Ło co się dzieje? - zaśmiał się. - Kto cię zdążył wkurzyć o siódmej rano?
- Raczej namieszać w głowie i to już wczoraj - westchnęłam.
Odpadłam na zimną podłogę i wzięłam do ręki butelkę wody, której od razu się napiłam.
- Czyżby nasza mała Evans się zakochała? - przysiadł się.
- Pojebało?
- To co w takim razie się stało? - zmarszczył brwi.
- Watson się stał - spojrzałam na niego i mogłam zauważyć, że zszokowałam go tym.
- Myślałam, że się z tą bandą nie zadajesz - odchrząknął.
- Byli u Connora.. i trochę.. pogadaliśmy.
Pogadaliśmy.
Ha!
Przecież my się prawie pieprzyliśmy.
- I tak ci ta rozmowa namieszała w głowie? - zarechotał, nie wierząc w to co mówię.
- Ugh! Nie ważne, nie zrozumiesz - machnęłam ręką i wstałam, z zamiarem ciągnięcia treningu.
William westchnął i wyszedł z sali, nic więcej nie mówiąc. Założył na ręce rękawice i ustawiłam się w odpowiedniej pozycji. Wzięłam głęboki oddech i uderzyłam solidnie w worek.
To za to, że całowaliśmy się na ostatniej imprezie.
Kolejny cios.
To za to, że pocałował mnie znowu wczoraj.
Kolejny.
Za to, że mogło wydarzyć się coś więcej, gdyby nie Scott.
I kolejny.
Za to, że mi się podobało.
Warknęłam i wycelowałam mocniej.
Za to, że chciałabym więcej.
- Cholera - oparłam się rękami o przedmiot przede mną. - A niech cię diabli wezmą, Watson..
*
Było już po późne popołudnia, a mnie na kawę wyciągnęła Rebecca, która chciała się ze mną podzielić wszystkim z wczoraj.
Po wejściu do Starbucksa skierowałam się do kasy, którą obsługiwał naprawdę przystojny chłopak.
- Dzień dobry - uśmiechnął się brunet.
- Dzień dobry. Po proszę Caramel Macchiato - zawsze to zamawiałam. Tylko to piję w tej kawiarni.
- Okej, jesteś sama? - zapytał niespodziewanie, kiedy podawałam mu banknot.
- Znac..
- Kochanie idziesz? - znalazł się obok mnie Dylan, spojrzałam na niego jak na idiotę, jednak on szczerzył się do mnie i do chłopaka na zmianę.
- Co ty odpierdalasz? - warknęłam.
- Dziękujemy i papa - zabrał mój napój i pomachał do bruneta.
Razem z blondynem usiedliśmy razem z Peterem i Beccą w stoliku oddalonym od reszty. Po zajęciu miejsca obok przyjaciółki, naskoczyłam na Lyncha.
CZYTASZ
PROBLEM |PART ONE|
Teen FictionJack Watson to przystojny kapitan drużyny piłki nożnej. Lubi imprezować i zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Często nazywany bezuczuciowych draniem, który żyję swoim światem. Ma za sobą ciężką przeszłość o której wiedzą nieliczni. Abigail Evans to...
