Abigail POV'S
Cały następny tydzień pogorszyło mi się do tego stopnia, że nie mogłam już mówić. Dostałam takiej chrypy, ataki kaszli i nadal utrzymuje się gorączka. Przed wczoraj całą noc nie mogłam spać, miałam ataki duszności i po prostu chłopaki tak się mną przejęli, że Ryan odpuścił sobie pracę, a Connor co chwilę przychodził do mnie i wypytywał czy czegoś nie potrzebuję.
Wczoraj rano, kiedy wstałam, z zamiarem pójścia do łazienki niespodziewanie zemdlałam. Oni się tak przejęli, że nawet nie słuchali moich sprzeciwów, tylko zawieźli mnie do szpitala.
Niestety nie było Josha, na co byłam niezmiernie wściekła, bo nie lubiłam szpitali, nie lubiłam lekarzy, jedyny, który przypadł mi do gustu to był właśnie on. Siedząc tam wczoraj miałam już ochotę po prostu wyjść. Dłużyło mi się strasznie, przez całą tą chorobę byłam bardzo wyczerpana. Chciałam iść spać.
Kiedy w końcu jakaś starsza babka wzięła mnie na badania, okazało się, że musiała mi pobrać krew, bo coś jej nie pasowało. Nienawidziłam igieł od dziecka! A, że pani Caroline dała mi później plaster, różowy plaster, więc w tamtym momencie byłam szczęśliwa jak dziecko, które dostało jakiegoś lizaka. Czekaliśmy specjalnie na wyniki badań z których okazało się, że choruję na anemię, więc zarąbiście, że nic o tym wcześniej nie wiedziałam. Dlatego też w ostatnim dniach czułam się jak się czułam.
Masakra.
Tragedia.
Przez ten czas nie chciałam też widzieć nikogo z przyjaciół, bo nadal byłam chora i dostałam nawet antybiotyk, który mam nadzieję, że mi pomoże.
Aktualnie, tak jak przez resztę tego tygodnia, siedziałam w pokoju i oglądałam seriale. Już mi się kończyła lista tych co miałam obejrzeć. Dlatego obejrzałam jeszcze dwa kolejne odcinki Lucyfera i podreptałam na dół do kuchni.
- Niemożliwe - spojrzał na mnie straszy z braci. - Co to, że wstałaś?
- Zgłodniałam - obaj się zaśmiali. Zostawiłam to bez kolejnego komentarza i podeszłam do szafki wyciągając płatki.
- To dobrze, że wraca ci apetyt, bo nie dość, że jesteś bledsza do jeszcze schudłaś - zauważył rudzielec. - Już rozmawiałem z Ryanem, że ma wrócić do pracy, ale ten się upiera, że chcę jeszcze zrobić sobie wolne dopóki nie będzie z tobą lepiej.
- Tak, Conn ma rację - zwróciłam się do blondyna. - Nie możesz zawalać pracy, przez to, ze jestem chora. Nie pierwszy i ostatni raz, a poza tym Connor się potrafi świetnie mną zająć.
- Tak, Connor potrafi - prychnął. - Jak on przez większość czasu z kimś piszę, albo rozmawia przez telefon.
- Zakochał się chłopak, nic nie poradzisz - parsknęłam. - Mam nadzieję, że w końcu nam o niej powiesz czy cokolwiek, bo serio, chcemy wiedzieć kto zawrócił ci w głowie i ściągnął na ziemię. Zachowujesz się całkiem inaczej i poważnie, my chcemy wiedzieć kim ona jest.
- Nie tak szybko co? Nawet nie jestem pewien czy to jest coś poważnego. Czy w ogóle będzie coś z tego, bo na razie to są zwykłe spotkania - mruknął pod nosem chłopak.
*
Kolejna nieprzespana noc. Jak ja tego nienawidzę. Przewróciłam się na drugi bok i z przyspieszonym sercem ogarnęłam, że ktoś siedzi na krześle, a dokładnie śpi, bo cicho pochrapuję. Po cichu wstałam i podeszłam do tej osoby. Z wielkim westchnięciem przypatrzyłam się chłopakowi. Przykryłam Petera kocem i wróciłam do łóżka. Wolałam go nie budzić, bo wiem, że zabiłby mnie za obudzenie go w środku nocy. Jestem tylko ciekawa jak tu wszedł i jak długo tu był.
CZYTASZ
PROBLEM |PART ONE|
Teen FictionJack Watson to przystojny kapitan drużyny piłki nożnej. Lubi imprezować i zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Często nazywany bezuczuciowych draniem, który żyję swoim światem. Ma za sobą ciężką przeszłość o której wiedzą nieliczni. Abigail Evans to...
