Jestem głodny!

2.9K 51 2
                                        

Jack POV'S


Kolejny nudny dzień. Po tym jak przed dwunastą odstawiłem Evans do chaty, pojechałem się jeszcze spotkać z kumplem, który miał mi naprawić auto. Okazało się, że te chuje pierdolone strzeliły mi w tym pojazdu. Pizdy.

- Nie powinieneś być w szkole? - do kuchni wszedł Sean.

Gość jest dwa lata starszy ode mnie i dzięki niemu mam gdzie mieszkać. Tak jak reszta mojej bandy.

- Ciężka noc, odpuszczę sobie - machnąłem ręką, na co się zaśmiał.

- Byłeś w klubie? Chłopaki wrócili wcześniej - wyjął z lodówki mleko i wlał je do miski. Usiadł obok mnie i wziął się za jedzenie.

- Znaczy się.. miałem mały problem z Eastside i musiałem podjechać do Henry'ego. Spierdolili mi tył od mojego porsche, kurwy jedne - splunąłem.

- Tak? Bo ja słyszałem, że byłeś jeszcze z tą brunetą, jak ona ma? Abby? - oparł się o stół, mierząc mnie wzrokiem. - To chyba nic poważnego stary?

- Nie bawię się w związki, ale jest nie zła - stwierdziłem. - Była ze mną.. podczas tego gówna.

- Powiedziałeś jej - oznajmił, a mnie to trochę przeraziło, skąd on wiedział tyle rzeczy? - Dlaczego kurwa?

- Sama się domyśliła i sama kiedyś była w to zamieszana.. Ale spokojnie, sytuacja opanowana, nic więcej się nie dowie, wszystko będzie w porządku, dopilnuję tego - powiedziałem i wstałem od stołu, zabierając przy okazji torbę, którą wcześniej rzuciłem obok drzwi. - Idę na siłkę, nara.

Nie minęła chwila, a od razu po wyjściu z domu dostałem sms'a.

Od Henry

Conn chcę z tobą gadać.

Do Henry

Co jest?

Od Henry

Po prostu tu kurwa przyjedź.

*

Abigail POV'S

Rano wyglądałam jak nieżywa. Wory pod oczami, włosy będące wszędzie i nie do końca zmyty wczorajszy makijaż, teraz był na całej mojej twarzy. Okropieństwo.

Ogarnęłam się w dobre dwadzieścia minut, z czego byłam zadowolona. Chociaż coś.

Po zjedzeniu śniadania, Ryan postanowił, że mnie zabierze, bo i tak musi jechać do Kix boxingu, więc to dla niego nie był problem.

- Odebrać cię później? - spytał, stojąc pod szkołą.

- Nie musisz, idę później z Dylanem do naszej pizzerii - wyjaśniłam. - Papa - pocałowałam go w policzko i wysiadłam.

- Jak tam wasza wczorajsza przejażdżka? - zagadnęła mnie Becca, kiedy weszłam do szkoły.

- Nic nie mów - machnęłam ręką.

Nie chciałam jej mówić o tym, co się dowiedziałam. Tym bardziej, że jeszcze Jack mi mówił, że mam zostawić to dla siebie i się tym nie zadręczać, ani go o to nie wypytywać. Co było jasne, że nie miał zamiaru mi nic więcej powiedzieć. Tylko, że on nie wie, że jestem cholernie ciekawska i takie rzeczy są pierwszymi rzeczami, które chcę wiedzieć i być wtajemniczona. Sama dobrze wiem jak to jest być w takim bagnie. Najgorsze gówno jakie może być.

- A poza tym, nie ma mowy, że zaciągnięcie mnie kiedykolwiek do tego cholernego domu strachu - warknęłam. - To było straszne, nie mogłam spać.

PROBLEM |PART ONE|Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz