Abigail POV'S
Po tej nieszczęsnej sobotniej imprezie, po tym jak znalazłam się już w domu. Było już to tradycją, że dostałam niezły opieprz od Ryana. Tyle, że tym razem nie było to przez to, że wróciłam późno, a powodem był ten wypadek o którym już zdążyli mówić w telewizji i internecie. Moi kochani braciszkowie akurat wpadli na tą informację i się do mnie zaczęli dobijać, a mi się po prostu rozładował telefon.
Szlaban czas zacząć!
Tydzień zaczął się dość normalnie. Cały poniedziałek minął mi szybko. Na korytarzu mijałam się z Jackiem, tak samo jak ze Scottem i nawet nie wymienialiśmy się spojrzeniem. Było to dziwne, inne. Jednak ważne było, że zrozumiał.
Drew zaczął mnie coraz częściej zaczepiać i nawet dosiadał się do nas na stołówce, a Theo po ostatniej imprezie się rozchorował.
Dzisiaj po skończonych lekcjach razem z Dylanem postanowiliśmy pojechać do Carmen, z którą już siedziała Becca. Z tego co słyszałam nadal leżała w śpiączce i jej życie jest dalej zagrożone. Miała krwotok wewnętrzny, złamane parę żeber, prawą nogę i jest cała poobijana.
- Słyszałaś o tym, że to prawdopodobnie nie był wypadek - zagadnął do mnie blondyn, kiedy byliśmy już w drodze do szpitala.
- Powiem ci więcej, jestem pewna, że to nie był wypadek - westchnęłam. - Nie dość, że chłopacy już od początku zachowywali się dziwnie, bo znikali i pojawiali się znikąd, to jeszcze słyszałam tego wieczoru rozmowę Reeca z kimś.
- I nie powiedziałaś o tym policji?!
- A co miałam powiedzieć? Ja tylko słyszałam urywki, byłam bardziej zaskoczona tym, że w ogóle tam byli i zaczęłam was wtedy szukać, i tak trafiłam na tego złamasa - przewróciłam oczami.
- Przystojnego złamasa w którym jesteś zakochana - odchrząknął.
- Już mam cię dość - odwróciłam wzrok. - Musimy o tym rozmawiać? Zrozumiałam, że mam pecha do chłopaków. A dokładnie do tego co oni robią.
- Mała, głupiutka Evans - skomentował.
- Skończ.
*
- Państwo Johnson - zauważyłam ich rozmawiających z lekarzem, prawdopodobnie tym co zajmuje się Carmen.
W między czasie podeszła do nas Becca, z którą się przywitaliśmy przytulaskiem.
- Zawołam państwa jak stan córki będzie stabilniejszy - i z tymi słowami starszy mężczyzna zniknął za zakrętem.
- Abby, jak dobrze cię znowu widzieć - kobieta złapała mnie za rękę. - Słyszałam, że już rozmawiałaś z policją, czy mogłabyś też nam to opowiedzieć? Nawet jeśli byłoby to wstrząsające.. ja muszę wiedzieć.
- Policjanci na razie nam nie mówią o swoich teoriach, prawdopodobnie dowiemy się dopiero, kiedy porozmawiają z Carmen, ale najpierw to ona musi się obudzić - wyjaśnił ojciec dziewczyny, który widać, że był mocno załamany tą sytuacją.
- Będziemy pod salą Car na was czekać - oznajmił Lynch, a ja, tak samo jak małżeństwo pokiwaliśmy jedynie twierdząco głowami.
- Może chodźmy usiąść w kawiarence, wytłumaczę wszystko na spokojnie - zaproponowałam.
*
Najbliższy tydzień był strasznie ciężki. Nie dość, że ta cała sytuacja z Johnson i jej załamanymi rodzicami, których razem z Dylanem cały czas podtrzymywaliśmy na duchu, to jeszcze szkoła i ta moja relacja z Jackiem.
CZYTASZ
PROBLEM |PART ONE|
Teen FictionJack Watson to przystojny kapitan drużyny piłki nożnej. Lubi imprezować i zmieniać dziewczyny jak rękawiczki. Często nazywany bezuczuciowych draniem, który żyję swoim światem. Ma za sobą ciężką przeszłość o której wiedzą nieliczni. Abigail Evans to...
