sceny graficzne czytasz na własną odpowiedzialność
Jest ciepło i cicho, kiedy leżymy z Ace'm na kanapie, przy rozpalonym kominku. Obserwuję płomienie, a szatyn oddycha spokojnie w moją skórę, przytulając mnie od tyłu. Jego ręce są silniejsze niż myślałem, że mogłyby być, a równy rytm opadania i unoszenia się jego klatki piersiowej wprowadza mnie w dziwny stan otępienia. W naszych kieliszkach jest jeszcze trochę wina, ale butelka jest już pusta i nie wchodzi w zasięg mojego wzroku. Nasze włosy zostawią mokre ślady na poduszce, ale przynajmniej nie jest zimno.
Gdy wychodziliśmy z jeziora miałem sine usta i palce, a Ace oczywiście denerwował się, że powinniśmy wyjść wcześniej, ale mu nie pozwoliłem. Martwi się, a to jest całkiem... Cholernie dziwne. W jednej chwili odwracam się Ace'a i patrzę jak chłopak powoli otwiera oczy i zaczyna studiować leniwie moją twarz spojrzeniem. Palcami głaszcze mnie ledwo wyczuwalnie po plecach, a ja powoli, niemal jakbym się skradał, wsuwam swoje chłodne dłonie pod jego koszulkę i bluzę.
- Zimno – mruczę, nie odrywając od niego wzroku.
Jego rzęsy robią się jaśniejsze na końcach, a w zielonych oczach ma brązowe plamki, które chyba nadają jego spojrzeniu tego niemal nigdy nie znikającego ciepła. Ace przyciąga mnie nieco bliżej, zsuwając dłonie na moje biodra. Nie wydaje się nieśmiały, ani niepewny, gdy jego kciuki wsuwają się pod gumki moich dresów i bokserek. Naciska na moje kości biodrowe, a przez moje plecy przechodzi lekki dreszcz. Ace nie robi tego delikatnie, ale jakby chciał zostawić na mojej skórze siniaki. Nigdy mnie tak nie dotykał, ale nie przeszkadza mi to, na pewno mi to nie przeszkadza. Potem robi coś, co już kiedyś ze mną zrobił, ale tym razem wie czego chce.
Wsuwa obie dłonie w moje spodnie i przyciąga jeszcze bliżej siebie, przyciskając do siebie nasze biodra niemal w tym samym momencie, gdy składa na moich ustach gorący pocałunek, w którym dominuje potrzeba dotyku, potrzeba poruszenia się gdzieś dalej niż dotychczas. Bez zawahania odpowiadam na ten gest, przesuwając dłonie wyżej po jego smukłym ciele. Kiedy moje dłonie trafiają wreszcie na jego sutki, chłopak porusza biodrami, ocierając się o mnie mocno. Jego palce zaciskają się na mojej skórze i niemal jęczę w jego usta, bo pokój w którym było ciepło, zaczyna robić się zdecydowanie za gorący, chociaż wiem, że to tylko ja i Ace. Dyszymy w swoje usta, a chłopak nie przestaje poruszać biodrami, sprawiając że obaj robimy się co raz widoczniej podnieceni.
- Ace... - mój głos drży niemal tak jak moje ciało pod wpływem przyjemności, nim przyciskam usta do szyi chłopaka, zasysając się na niej niemal od razu, chąc go oznaczyć w taki sposób, mieć tą satysfakcję, że przynajmniej póki nikt nas nie widzi on nie chce nikogo innego.
- Carter – mruczy chłopak, przyciskając swoje biodra mocniej do moich, na krótką chwilę zatrzymując się, nim dłońmi zaczyna kierować moimi biodrami.
Przewraca się na plecy, tak żebym był nad nim i nie przestaje poruszać za mnie biodrami, zwiększając tylko tempo i wyrywając z moich ust cichy jęk, który razem z lekkimi wibracjami wędruje prosto w jego skórę. Szybko zaczynam sam z siebie ocierać się o chłopaka, czując jak od gorąca szczypią mnie policzki i zauważam jak moje dłonie zacisnęły się w którymś momencie na jego ramionach. Wbijam palce mocno w jego skórę, ale zdaję się, że Ace nie zwraca na to uwagi, wpatrzony w moją twarz z lekkim uśmieszkiem na ustach. W oczach ma znajomy, choć rzadki błysk, który posyła kolejną falę dreszczy przez moje ciało, a ja przygryzam wargę.
Ace przesuwa jedną z dłoni i zaczyna palcem masować moje wejście, co podnieca mnie może nieco bardziej niż powinno. Opieram czoło o jego pierś, dysząc ciężko, czując jak kilka kropelek preejakulatu moczy moje bokserki i jest mi prawie wstyd. Prawie. Ace naciska lekko palcem i ledwie wyczuwalnie wsuwa się w mnie, ale to wystarczy, bym zadrżał w jego uścisku, a z moich ust wyrwało się ciche skomlenie, mówiące wszystko na temat tego jak bardzo chciałbym, by wsunął palec głębiej.
- Ale jesteś uległy – śmieje się cicho Ace, a ja nawet nie zaprzeczam, bo jednocześnie spełnia moje nieme życzenie i zaczyna poruszać szybko biodrami, ocierając się o mnie mocno.
- Ace – jęczę niemal z wyrzutem i przyciskam swoje ciało jeszcze mocniej do niego.
Oboje dyszymy, cichy pokój jest wypełniony cichym szelestem pocierania tkaniny o tkaninę, naszymi oddechami i moimi cichymi reakcjami na kolejne ruchy Ace'a. Nie trzeba mi już wiele czasu ani stymulacji, żebym doszedł, a Ace, potrzebuje zaledwie kilku chwil dłużej. W pierwszej chwili nie dochodzi chyba ani do mnie ani do niego, że majtki pobrudzone mamy spermą, ale w miarę jak gorąco schodzi z mojego ciała co raz wyraźniej sobie to uświadamiam. Nasze oddechy uspokajają się bardzo powoli i tak samo powoli Ace wysuwa ze mnie swój palec. Drżę lekko gdy to robi i wzdycham w jego skórę.
Długo leżymy w ciszy, szatyn łagodnie sunie palcami po moim ciele, czekając aż nasze oddechy będą w normie, podobnie jak temperatura. Jestem trochę zmęczony, ale też zadowolony i nie myślę o niczym poza ciepłym ciałem Ace'a pod sobą, póki chłopak nie pyta, czy chcę dokończyć wino czy iść się umyć.
- Chcę dokończyć wino, a potem iść się umyć – mamroczę w odpowiedzi, pocierając lekko swoim policzkiem o jego pierś, a gdy unoszę wzrok, na jego twarzy gości ciepły, czuły uśmiech.
Nieświadomie odpowiadam mu delikatnym uniesieniem kącików ust, nim pociągam się wyżej, by złożyć całusa na jego wargach. Szatyn przeciąga go w pocałunek i odrywa się od moich ust bardzo powoli, głaszcząc łagodnie mój policzek.
- Bardzo mi na Tobie zależy Carter – szepcze w moje wargi, a mój brzuch zamienia się bryłę z lodu i zaciska się sam na sobie, sprawiając że przez moje ciało przebiega absolutnie nieprzyjemny dreszcz.
Jest mi niedobrze i nie wiem czemu. Słyszałem to już tyle razy wcześniej, zawsze przecież jest tak samo, przecież wiem co robię, wiem co robię, wiem co robię. Przecież mi na nim nie zależy, wiem to, na pewno nic do niego nie czuję, nie mogę nic do niego czuć, dlaczego tak bardzo się denerwuję, serce kołacze mi jakby chciało wyrwać się z piersi, wzmaga nudności które zainicjowała bryła lodu w miejscu żołądka. Mechanicznymi ruchami podnoszę się do siadu i wymuszam uśmiech. Jestem wściekły, cholernie wściekły, nie przestraszony, przecież nie mam się czego bać, jestem tylko zły, ale na co, na co.
- Ja też – odpowiadam bez przekonania, cicho, jestem cały czerwony i sięgam po wino, a Ace studiuję mnie ze zmarszczonymi brwiami, ale nic nie mówi, chyba nie wie co i czy mogę się mu dziwić?
Uciekam, nie, wstaję z jego bioder i wypijam resztę wina na jeden raz, stojąc przy stoliku, na który zaraz bardzo szybko odkładam kieliszek. Idę pod prysznic, tak mówię do Ace'a, albo tylko mi się wydaje i myślę, że zaraz zacznie na mnie krzyczeć i chyba ma do tego prawo, bo nie wiem czemu, ale tak ciężko było myśleć nad odpowiedzią, kiedy patrzyłem w te jego zielone, ale ciepłe oczy i nie wiedziałem, czy kłamstwem jest to, że mi zależy czy to, że mi nie zależy. Myślę, że prysznic wcale mi nie pomoże w decyzji i chcę płakać, a nigdy przecież nie chcę płakać, więc zwyczajnie biorę tabletki na sen, bo to jedyne co ze sobą mam co mogłoby mi w jakikolwiek sposób pomóc. Czuję, że Ace patrzy na mnie ze swojego miejsca na kanapie i zastanawiam się, czy wie po co mi te tabletki , czy go to nie obchodzi, ale powiedział, że mu zależy i już nie wiem czy bardziej chcę iść pod prysznic czy iść spać i zapomnieć o tym wszystkim.
Siadam na podłodze i bardzo długo nie wstaję i chyba po raz pierwszy od kilku tygodni Ace'a nie ma obok mnie, a pokój obok wydaje się być okropnie daleko, jakby nagle między nim i sypialnią wytworzyła się wielka przepaść. Jeśli zasypiam z czołem opartym o łóżko i łzami w oczach, które tak desperacko powstrzymywałem przed wypłynięciem to nie mówię o tym ani słowa, gdy Ace wreszcie rusza się z kanapy i wybudza mnie z drzemki, tylko po to, żeby wysłać mnie wreszcie pod prysznic. I jeśli Ace bez słowa zarzuca na siebie kurtkę i wychodzi, zabierając ze sobą auto to żaden z nas nic o tym nie mówi, gdy wraca wreszcie koło drugiej lub trzeciej nad ranem, a ja udaję że śpię.
CZYTASZ
Choking Games
RomanceCarter jest dobry w piciu, paleniu i obciąganiu. Ace jest dobry z fizyki, matematyki i angielskiego. Idealny świat Ace'a Tómassona zostaje wywrócony do góry nogami i przewrócony na lewą stronę przez Cartera Abarrow, nowego ucznia z Walii. The Chokin...
