1. Wyjazd

885 21 0
                                        

Dzisiaj znowu obudziłam się z potem na czole i łzami na policzkach. Znowu czułam ból na całym ciele, jak wtedy. Przeżywam to samo, każdej nocy od dokładnie roku. Tyle ze dzisiaj nie boli mnie ciało, a jestem wykończona psychicznie. Czasem ledwo zasnę i się zaczyna, potem chodzę przez cały dzień, jak zombie z wielkimi sinymi worami pod oczami. Czasem sen daje mi odespać i wraca nad ranem. Mój terapeuta bardzo się stara, ale też nie potrafi zreperować mojego umysłu, który rządzi się swoimi prawami. Tydzień temu spotkał się z moimi rodzicami i stwierdzili, że dobrze by było odciąć mnie od wszystkiego, co znam i co zna mnie. Zmienić otoczenie, dom, ludzi, zapomnieć o plotkach na swój temat. Tym sposobem za parę godzin, znajdę się daleko od tego wszystkiego.

- Mia Kochanie wstałaś już?!

- Tak mamo!

- Zejdź na dół śniadanie na stole, a za godzinę wyjeżdżamy żeby zdążyć przed zmrokiem!

- Zaraz przyjdę tylko umyję zęby! - kiedy schodzę na dół, widzę że walizki czekają przed drzwiami gotowe, żeby zapakować je do auta ale jest ich więcej. Spoglądam na brata i widzę ten jego uśmiech, którym daje mi do zrozumienia, że dopiął swego.

- Nie pozbędziesz się mnie tak ławo siostrzyczko.

- Czy to znaczy, że będziesz mnie teraz niańczył przez kolejny rok?

- Oczywiście, niech tylko ktoś spróbuje na Ciebie krzywo spojrzeć. - Chris Jest w tym samym wieku co ja, tyle że on urodził się w styczniu a ja w grudniu. Zawsze się razem bawiliśmy, graliśmy w piłkę, chodziliśmy do jednej klasy i byliśmy bardzo zżyci. Coś jak bliźniaki tyle, że on jest chłopakiem i to dość wysokim dlatego niektórzy się go bali. Po tym jak raz usłyszał, jak ktoś mnie wyzywa od najgorszym sprzedał mu dość mocny łomot i później miałam spokój. Przynajmniej nikt nie obrażał mnie w żywe oczy. Zaczęli robić to za plecami, co czasami było jeszcze gorsze, ale chciał dobrze. Dlatego kocham go i wiem że zrobiłabym na jego miejscu to samo. Ucieszyłam się więc, że jedzie ze mną i nie będę musiała się z nim żegnać na tak długo, już wystarczająco bolało to, że rodzice będą dosłownie na drugim końcu kraju.

- Chyba wszystko spakowane, możemy jechać. – powiedział tata wchodząc do kuchni.

- Henry weź już do samochodu moją torebkę a ja posprawdzam czy okna pozamykane i wszystko powyłączane. – mama zawsze panikuje kiedy wyjeżdżamy choćby na weekend mimo, że nasza sąsiadka Dolores ma klucze i przyjdzie nakarmić naszego psa. Za tym wariatem tez będę tęsknić, Kiki ma dopiero trzy lata i ciągle chce się bawić. Teraz będzie musiał znowu zając się butami taty, gdy będzie się nudził. Są tego plusy mama się ucieszy, że tata kupi nowe buty, a nie będzie ciągle chodził w starych, jednych i tych samych.

🖤
Prolog i Rozdział 1 krótki, ale dalej będzie lepiej
Kusiki 😘

CzekoladkaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz