Wczorajszy dzień był jednym z fajniejszych od kąt tu jestem. Ciągle wracam wspomnieniami do czasu który spędziłam z Milesem, i resztą. Chlapaliśmy się wodą i dużo śmialiśmy. Po zmroku rozpaliliśmy ognisko i sporo gadali o nodze. Później komary nie dały nam spokoju i musieliśmy wracać. Byłam szczęśliwa. Mój entuzjazm trochę osłabł rano na parkingu przed szkołą. Wjeżdżając na parking widziałam Milesa przy samochodzie. Wszystko byłoby okej, gdyby nie kleiła się do niego jakaś barbi i nie powiem, żeby mi się to podobało. Stała przed nim w tych czarnych szpileczkach, krótkiej sukience i głupim uśmieszkiem na twarzy. Dziwię się, że tak umie, bo jest tak plastikowa, że mogło by coś pęknąć. Już nie wspominam o tej tonie tapety. Kurde co mnie to w ogóle obchodzi. Ale.. no dobra, nie jesteśmy razem. W końcu znam go ile, miesiąc? Czyli właściwie w ogóle go nie znam, ale halo?! Jak się do kogoś zarywa, a on chyba do mnie zarywa, tak czy nie? No to się nie odwala takich akcji. Logiczne, że byłam zazdrosna i trochę mi mina zrzedła. Nie chciałam tego dać po sobie poznać, to się przywitałam normalnie, uśmiechnęłam i poszłam do szkoły. Tylko, że marna ze mnie aktorka i chyba wyczuł, że jest coś na rzeczy, bo gdy widzę jak teraz idzie w moim kierunku to nie wiem co myśleć. Jego mina jest ciężka do rozszyfrowania, co powinno być łatwe, bo idzie i patrzy wprost na mnie. Jakby był zły? A może zawzięcie nad czymś myślał i się tak mocno skupiał. W każdym bądź razie, na jego czole pojawiły się zmarszczki, oczy są lekko przymrużone, ale nie widać w nich gniewu. Jest przygarbiony, to do niego nie pasuje, zazwyczaj jest nad wyraz pewny siebie.
- Cześć możemy pogadać? - odezwał się przystając obok nas i wkładając dłonie w przednie kieszenie spodni.
- Hey, to ja was zostawię. Poczekam na ciebie w klasie. - Naomi mrugnęła okiem i prawie pobiegła do klasy. Rozmawiałyśmy wcześniej na jego temat. Tak samo jak ja ona też nie rozumiała, co to miało znaczyć.
- Hey coś się stało?
- Owszem, dlatego tu jestem. To rano.. na parkingu...
- Miles nie musisz mi się tłumaczyć - przerwałam mu - masz prawo żyć jak chcesz, nie jesteśmy parą, nie będę wchodzić Ci w drogę, robić afer i takich tam. Możesz być spokojny. - nie chciałam czekać na odpowiedź, bałam się jej. Zrobiłam krok, żeby go ominąć, ale złapał mnie za brzuch i cofnął z powrotem. Nie ułatwiał mi tego żebym sobie dała z nim spokój. Bo sadząc po jego minie tego chyba chciał.
- Mia daj mi coś powiedzieć. - boje się na niego patrzeć, z kolei on chyba na to czeka, bo nie mówi dalej. Jest zestresowany, jego klatka na której skupiłam swój wzrok, porusza się szybko, jakby przed chwilą biegał. Podnoszę głowę by spojrzeć mu w oczy. Wziął głęboki oddech - Widzisz problem w tym, że ja chcę, żebyś wchodziła mi w drogę. I chcę żyć tak byś ty była blisko. I właśnie chcę Ci się tłumaczyć ze wszystkiego.
- No... a ta barbie na parkingu? - wyrzuciłam z siebie bez zająknięcia. Powinnam się czasem ugryźć w język.
- Ta barbie na parkingu to moja była, chciała żebym ją zabrał do domu, ale powiedziałem, że ma się odczepić. Po za tym dzisiaj odwożę kogoś innego.
- Była mówisz. Chwila, a kogo zabierasz?
- Ciebie czekoladko. Liam i Chris powiedzieli, że muszą jechać do sklepu po części do auta Liama. Zaproponowałem, że odwiozę cię do domu. Dlatego od razu przyszedłem Ci powiedzieć. Chciałem przy okazji wyjaśnić ci tą sytuację. Twoja mina wtedy nie była zbyt szczęśliwa. Domyślałem się dlaczego. No i mogłem cię zobaczyć. Uśmiechniesz się w końcu?
- No nie wiem, a jaka będzie nagroda za mój uśmiech? - teraz on też się w końcu uśmiechnął i to mi wystarczyło. Przyciągnął mnie do ciebie i przytulił dając buziaka w głowę. Moje ciało, jak zwykle to samo. Myślałam, że w stópkach mam skrzydełka i właśnie zaczęły machać jak głupie i unoszą mnie w powietrze. Wiecie, coś jak te buciki w filmie „Persy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna".
CZYTASZ
Czekoladka
RomansaKiedy Miles traci jedną z najbliższych osób jego sercu, pojawia się słodka dziewczyna, która jak czekolada poprawia mu humor. Z kolei życie Mii wygląda jak ciemna strona tej słodyczy. Czy te dwa światy, ukażą nam swoją słodko-gorzką prawdę? Czy prze...
