11. Babeczka i liścik

434 14 2
                                        

Nie potrafię skupić się dzisiaj na żadnej lekcji. Karteczka którą trzymam w ręce jest już tak wymięta, że niedługo nie będzie widać, co się na niej znajduje. Ciągle czytam te słowa. W głowie nie zostaje nic z tego, co mówią nauczyciele. Przed oczami mam tylko to, co się na niej znajduje.

Dziękuję. Nie pamiętam wszystkiego, nie żałuję tego co pamiętam.

P.S. Mam nadzieję, że się nie zatrujesz. Pierwszy raz piekłem sam, ale jadłem i żyję.

Dostałam ją rano. Poszłam do szafki po zeszyty. W chwili gdy ją otworzyłam wypadła karteczka. Szybko ją podniosłam, chyba nikt nie zauważył. W szafce było coś jeszcze. Babeczka z kawałkami czekolady. Nie musiałam się zastanawiać, żeby wiedzieć od kogo jest. Już to wiedziałam. Rozwinęłam kartkę i przeczytałam to, co na niej było napisane. Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. W tej samej chwili rozejrzałam się po korytarzu w poszukiwaniu jej nadawcy. Parę metrów dalej stała grupa chłopaków w śród nich Chris, Liam, Matt i Miles. Dzisiaj wyglądał inaczej. Miał długie niebieskie jeansy przylegające do jego nóg. Do tego, biały przylegający t-shirt, podkreślający jego mięśnie i opaleniznę, plus te same białe trampki. Teraz odwrócił się w moją stronę i posłał mi ten swój uśmiech na pół twarzy. Później się odwrócił i kontynuował rozmowę z resztą. Obserwując go z boku z tą urodą, czarnymi włosami, uśmiechem na twarzy i w tym stroju, wyglądał jakby promieniał. Nie mogłam przestać patrzeć, a musiałam, bo stałam na korytarzu pełnym ludzi.

- Siemaneczko! Teraz się tłumacz! - Zamarłam.

- Cześć Naomi.

- No słucham? Gdzie zniknęłaś z imprezy? Ty się bawiłaś, a ja musiałam niańczyć twojego kuzyna. - Ale mi ulżyło! Już myślałam, że widziała jak się gapię na Milesa. Nie mówiąc o kartce.

- No nie mów, że ci się nie podobało. - śmiałam się i klęłam w duchu, żeby przestać panikować i się ogarnąć.

- Jeszcze słowo! - powiedziała mierząc mnie groźnym wzrokiem

- Okej okej. Pojechałam odwieźć Milesa. Był strasznie pijany i chciał wracać do domu, ty akurat gdzieś zniknęłaś, a ja wtedy nie piłam więc pojechałam. Potem zabłądziłam. - tłumaczyłam się i kłamałam. Nie jestem z tego dumna, ale wyjaśnię jej wszystko w swoim czasie błagając o wybaczenie.

- A więc mówisz, że z Milesem byłaś?

- No ta. To właśnie powiedziałam.

- W takim razie wybaczam. Sama bym cię olała, jakbym miała być sam na sam w aucie z tym ciachem.

- Naomi!

- Dobra, dobra. Widziałam, że był pijany. Idziemy do chłopaków jeszcze jest trochę czasu.

- Pewnie. - Kiedy do nich podeszłyśmy stanęłyśmy pomiędzy Chrisem i Mattem. W ten sposób mogłam patrzeć na Milesa i nikomu nie powinno to podpaść. Nawet nie pytajcie o czym rozmawiali. Kiedy zadzwonił dzwonek, rozeszliśmy się na lekcje, a ja ubolewałam, że zobaczę go znowu za parę godzin na długiej przerwie.

***

Teraz z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek na długą przerwę. Czekałam na nią całą wieczność, lekcje się ciągły bez końca. Najchętniej to bym pobiegła na stołówkę. Nie wiem co się ze mną dzieje. Nigdy się tak nie zachowywałam. Czuje się jak wariatka. Nigdy bym nie pomyślała, że tak zeświruje na czyimś punkcie.

- Mia, idę jeszcze szybko do ubikacji. Idziesz ze mną czy zajmiesz miejsca?

- Może pójdę już zająć miejsca. - odpowiedziałam z ulgą, gdy dochodziłyśmy do drzwi ubikacji. Stąd już było blisko do stołówki. Gdy tam weszłam było jeszcze prawie pusto. Nic dziwnego, klasa w której właśnie miałam lekcje była najbliżej. Nikt jeszcze nie zdążył tam dojść. Usiadłam na moim miejscu. Obok położyłam plecak, żeby Naomi mogła usiąść koło mnie. Chłopaki wiedzieli, że siedzimy obok siebie, ale lubili nas denerwować. Poczułam jak ktoś położył rękę na moich plecach, ale siadając szybko ją zabrał.

- Cześć czekoladko. - Powiedział tak cicho, że tylko ja to mogłam usłyszeć. Całe ciało przeszedł mi dreszcz, a serce chciało wyskoczyć.

- Hey. - Tylko tyle byłam w stanie z siebie wydobyć. Mimo burzy pytań w mojej głowie, które się tylko namnażają z każdy dniem. Za nim podążyli pozostali. Po chwili przyszła też Naomi. Teraz mogłam zjeść moją babeczkę, którą wcześniej zabrałam z szafki. W momencie, gdy chciałam zrobić pierwszy kęs, ktoś mi ją wyjął z ręki. Nim odwróciłam głowę, Liam zdążył już odgryźć połowę. Jego gryz jest jak koński. Bułki pochłania w cztery kęsy. Dziwię się, że się jeszcze nie zadławił czymś.

- Ej! To moja, kup sobie. - byłam naprawdę wkurzona

- Mmm.. Dobra. Smakuje jakoś znajomo. Gdzieś już takie jadłem. A mniejsza o to.

- Ale z ciebie świnia Liam. - podsunęłam sobie jego talerz i zaczęłam jeść frytki. Spojrzałam jeszcze na Milesa z przepraszającym spojrzeniem. Uśmiechnął się delikatnie i niepozornie uniósł ramiona zastępując tym słowo „trudno". Kiedy skończyła się przerwa i wychodziliśmy ze stołówki, szłam na końcu.

- Mam ich więcej, jutro dostaniesz nową. - Powiedział mi do ucha Miles, kiedy się nachylił przepuszczając mnie w drzwiach.

- Mam nadzieję, że z czekoladą.- wyszeptałam patrząc przed siebie. Na szyi poczułam jego ciepły oddech kiedy się uśmiechnął.

- Oczywiście, czekoladko. Z czekoladą.

🖤
Bo babeczki muszą być z czekoladą 🍫🧁🤎
Kusiki 😘

CzekoladkaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz