- Za chwilę ostatnia stacja na naszej drodze. Dziękujemy ostatnim pasażerom za wspólną podróż i zapraszamy do skorzystania z naszych linii, podczas kolejnej państwa wycieczki. Prosimy aby się upewnić, czy zabrali Państwo cały swój bagaż i życzymy miłego dnia. - Słyszę jak dobiega głos z głośników pociągu. Tak też właśnie widzę, ostatnie mignięcia zieleni przed miastem w którego centrum zaraz się znajdziemy.
- Gotowa? Zabrałaś wszystko? - słyszę Chrisa, to znaczy że śpioch się już obudził. Nie wiem jak on to robi, ale ja nie mogłam oka zmrużyć przez całą drogę. On z kolei wsiadł położył się i zasnął. Wiem że to był lekki sen, jednak lepszy taki jak żaden.
- Taaak Chris, martw się o siebie i lepiej mi powiedz gdzie twoja bluza - założę się że została na siedzeniu albo spadła na ziemię po tym, jak położył ją na moim ramieniu, żeby mieć miękko pod tą tępą kapustą.
- Kurczę! - rzucił w biegu do naszego wagonu na miejsce gdzie siedzieliśmy. - Siostra, co ja bym bez Ciebie zrobił? - powiedział po powrocie. Zwieszając rękę na moich ramionach, cmoknął mnie w głowę. Kocham go za to, jaki jest dla mnie, bo jest najlepszym bratem na świecie.
- Myślę że byś już dawno zginął - oznajmiłam udając wcześniej, że się krótko zastanawiam, choć to przecież chyba oczywiste, że dawno by już stracił głowę beze mnie i mamy.
Co do mamy to już za nią tęsknię, tak samo jak za tatą. Widziałam ich zaledwie kilka godzin temu ale myśl, że zostali kilkaset kilometrów ode mnie i nie zobaczę ich przez najbliższe tygodnie jest smutna. Mimo to, staram się myśleć pozytywnie i tym oto sposobem, przywołuje w myśli mojego chłopaka któremu już za kilka minut będę mogła wpaść w ramiona. Okropnie się za nim stęskniłam. Nie. Ja cholernie się za nim stęskniłam. Czyż to nie brzmi cudownie? "Mój chłopak".
-Wiesz kto nas odbiera? - pyta mój brat.
- Miles!! I chyba ma być też Liam, nie mam pojęcia po co tego debila bierze.
- A ja się tam za nim też już stęskniłem. - w tym momencie obaj parsknęliśmy śmiechem, ale prawda jest taka, że naprawdę obaj go uwielbiamy i faktycznie obojgu nam brakuje naszego kuzyna. Kiedy ma się ludzi obok na co dzień przez jakiś dłuższy czas, chcąc nie chcąc, przywiązujemy się do nich, czy tego chcemy, czy nie. Nagły ich brak jest zawsze odczuwalny.
Właśnie wjeżdżamy na peron i pociąg się zatrzymuje. Biorę do ręki walizkę w trakcie, gdy otwierają się drzwi więc mogę wyjść na zewnątrz. Od razu słychać charakterystyczny szum zatłoczonego dworca. Szukam wzrokiem Milesa, ale go nie widzę. Nie widzę nikogo z naszych bliskich.
-Chris widzisz ich gdzieś? - pytam dalej się rozglądając. Jednak mój brat jest wyższy ode mnie, mimo mojego wysokiego wzrostu.
- Hmmm..No właśnie..
- Chris! Mia! Dziubki moje! Niech ja was wycałuje! - przerywa Liam, zamykając nas jednocześnie w swoich ramionach tak, że nie mogę oddychać.
- Jezu, Liam! Fuuuj! Weź mnie nie całuj! Bleee.. obleśny. - krzyczy mój brat i ociera policzek, po tym jak dostał buziaka od naszego kuzyna. Nie mogę wytrzymać ze śmiechu i dziękuję bogu, że to nie ja. Jedna myśl mi nie daje spokoju.. Dlaczego tu nie ma Milesa? Zanim zadałem to pytanie mojemu kochanemu kuzynowi, pojawił się przy nas wujek Harry.
- No cześć dzieciaki! Jak wam podróż minęła? Bo widzę, że rodzice was nie zamęczyli w domu. - żartował witając się z nami. Za nim i ciocią stęskniłam się tak samo mocno, jak za Liamem. Dlatego go także mocno uściskałam. - Nam z ciotką też was brakowało w domu, co prawda Liam nie pozwala nam się nudzić, prawda synu? -zwrócił się do kuzyna mierząc go surowym, a zarazem rozbawionym spojrzeniem - To i tak brakowało nam tych grzecznych dzieciaków.
- Nieee..! - zaczął mój brat wiedząc już o co chodzi.
- Serio Liam kolejny mandat?! - wypowiedziałam głośno to, co siedziało w głowie Chrisa.
- 2 punkty i 100 zł - dodał załamany Liam wiedząc że i tak z niego to wyciągniemy prędzej, czy później. Na te słowa, obaj z Chrisem zaczęliśmy się znowu śmiać. Wujek w ten czas spojrzał już rozbawiony na syna i zabrał moje walizki, po czym ruszył w stronę samochodu. Założę się że, gdy się o tym dowiedział nie było mu do śmiechu ale najwidoczniej, już mu przeszło jak zwykle.
- No Liam, "akcja znicz" na długo zapadnie w twej pamięci. - nabijałam się dalej
- Weź, to było tylko 75 km/h.
- Ale w zabudowanym. -ciągnął mój brat
- Jakbyś Ty zawsze jeździł przepisowo -oburzył się nasz kuzyn i obaj, zaczęli sobie dokuczać i udawać, że się biją.
- Z kim ja się zadaje - nie potrzebnie powiedziałam to na głos, bo w ten spojrzeli po sobie i wskoczyli na mnie. Niech mi ktoś wytłumaczy, po co ludziom łaskotki?!
🖤
Wracamy do domu ❤
Kusiki 😘😘😘
CZYTASZ
Czekoladka
RomanceKiedy Miles traci jedną z najbliższych osób jego sercu, pojawia się słodka dziewczyna, która jak czekolada poprawia mu humor. Z kolei życie Mii wygląda jak ciemna strona tej słodyczy. Czy te dwa światy, ukażą nam swoją słodko-gorzką prawdę? Czy prze...
