„Co robisz? :*" - SMS przyszedł dwadzieścia minut temu. Po szkole zapomniałam zgłośnić dźwięk w telefonie i nie słyszałam wibracji. Uczyłam się na jutrzejszy sprawdzian z matematyki, większość rozumiałam, ale wolałam poćwiczyć niektóre przykłady. W końcu miałam dość zamknęłam zeszyty i usiadłam na łóżku żeby poczytać książkę. Lampka w telefonie migała. Sięgnęłam żeby zobaczyć kto to.
„Właśnie zamknęłam zeszyty. Zaraz chyba będę czytać <3" - odpisałam
„I znowu serduszko nie do mnie ;/" - odpowiedź przyszła od razu
„Kocham czytać! <3 <3 <3. Nic na to nie poradzę ;*"
„W takim razie musze cię zmartwić"
„Jak to?"
„Chyba trochę ci w tym poprzeszkadzam ;*" - usłyszałam pukanie do drzwi
- Proszę - drzwi się powoli otwarły i do środka wszedł Miles.
- Musiałem cię zobaczyć. - uśmiechnął się tak jak to kochałam.
- Przeszkadzasz mi i mojej miłości się rozwijać - rzuciłam się mu na powitanie i wtedy zorientowałam się, że ukrywa coś za plecami.
- Dlatego postanowiłem cię przekupić - wyciągnął dwa duże szejki z za siebie.
- Hmm.. jakoś to przeżyje - powiedziałam udawanym znudzonym tonem i pocałowałam go. - skąd wiedziałeś który lubię najbardziej? - zaczął się śmiać głośno
- Kochanie ty i czekolada to jedność - pocałował mnie i dał mi mojego czekoladowego szejka.
- Fakt. - usiedliśmy na łóżku. - Ostatnio sobie przypomniałam, że jak spotkaliśmy się po raz pierwszy..
- W kawiarni?
- Nie, wtedy jak byliśmy dziećmi. To też przyniosłam ci później gorącą czekoladę. - Miles zaczął się śmiać.
- Zapomniałem o tym. Faktycznie, a na drugi dzień opychaliśmy się zwykłą czekoladą z orzechami. Powiedziałaś, że jak ci jest smutno to mama ci daje czekoladę i czasem udajesz, że jesteś smutna, bo kochasz czekoladę.
- Tak dokładnie. Chyba mi się nigdy nie znudzi.
- Od tamtej pory też ją polubiłem. Muszę ci się jednak przyznać. Był czas kiedy o tym zapominałem, że spotkałem ciebie. Gdy sobie to przypominałem chciałem o tym zapomnieć. Przypominało mi to śmierć dziadka. Chciałem znienawidzić czekoladę i przestać ją jeść. Ale jak wchodziłem do kawiarni babci, wszystko wracało. Wracał twój obraz. Kochałem to wspomnienie i zapach czekolady, który wiązałem z tą mała dziewczynką. Chyba jakiś bunt nastolatka miałem. - śmiał się sam z siebie - później babcia zaczęła chorować, a ja marzyłem, żeby tamta dziewczynka wróciła.
- Rozmawiałeś o mnie z Liamem?
- No co ty. Wstydziłem się. - wybuchłam śmiechem.
- Dlatego czasem mówisz na mnie czekoladko. - ogarnęło mnie przyjemne, ciepłe uczucie.
- Tak, bo jesteś moja czekoladką. Moim lekarstwem na smutek i słodyczą w radości. - dostałam buziaka w skroń.
- A tak w ogóle to jak się tutaj znalazłeś dzisiaj?
- No autem przyjechałem. Byłem na treningu, miałem smaka na szejka. Chciałem cię zobaczyć no i jestem.
- Tak po prostu?
- Noo i strasznie się za tobą stęskniłem. - całował mnie po szyi. On ciągle mnie całował, a ja to kochałam.
- Widzieliśmy się raptem kilka godzin temu w szkole.
CZYTASZ
Czekoladka
RomansKiedy Miles traci jedną z najbliższych osób jego sercu, pojawia się słodka dziewczyna, która jak czekolada poprawia mu humor. Z kolei życie Mii wygląda jak ciemna strona tej słodyczy. Czy te dwa światy, ukażą nam swoją słodko-gorzką prawdę? Czy prze...
