Miles wszedł do kuchni, gdy stałam tyłem do drzwi i piłam kolę którą mi wcześniej nalał. Słyszałam jak się do mnie zbliża. Odłożyłam szklankę na bok. Podszedł bliżej, objął mnie rękami w tali, kładąc mi ręce na brzuchu. Jego usta poczułam na mojej szyi, jak wodził po niej mokrymi pocałunkami. Jego ręce wylądowały teraz po moich bokach, odwracając mnie przodem do niego. Pocałunkami torował sobie drogę z szyi do ucha. Po czym je delikatnie przygryzał, a ja bez opamiętania skupiałam się na jego dotyku i zapachu. Później dotarł do moich skroni, kącika ust, aż wpoił się w nie z utęsknieniem. Moje ręce uczepiły się jego ramion, szyi i wplotły w czarne włosy. On swoimi wodząc po całym moim ciele pod bluzką, zawędrował do pośladków. Szczypiąc mnie za nie z łatwością dźwignął mnie do góry i posiadł na blacie wyspy kuchennej. Wtedy jego pocałunki nabrały tempa i gwałtowności nie tracąc jednocześnie czułości i miłości, co wydawać by się mogło nierealnym doznaniem. W chwili, gdy poczułam jego dłonie jak zaciskają się na moim staniku wiedziałam, że muszę to przerwać.
- Miles, zaraz przyjedzie zamówienie. - nie zbyt to zdanie ma sens, ale Halo! Mnie tu właśnie całuje i obmacuje najgorętszy chłopak świata!
- Powiedzieli, że mają opóźnienia - mówił, całując mnie między tym po szyi i wodząc rękami po moich plecach. - A ja się tak za tobą stęskniłem. Cholera. Mia nawet nie masz pojęcia. - Dobra jestem jego, niech robi co chce.
- To może prysznic? - przerwał swoje zajecie, spojrzał mi w oczy z zaciekawieniem. Gdy dostrzegł, mój lekki pewny siebie uśmiech. Jego twarz się rozpromieniła.
- Podoba mi się twój tok rozumowania kochanie - ucieszył się i wracając do całowania, zdjął mnie z lady. Oplotłam nogi wokół jego pasa i tak poszliśmy do góry. W pokoju postawił mnie na ziemi i odsunął się kilka centymetrów nie odrywając rąk od moich bioder. - Kocham Cię Mia jak wariat.
- Też Cię Kocham wariacie. - powiedziałam rozbawiona i stęskniona za jego ustami z powrotem do nich wróciłam. Tym samym dałam znak, że pragnę go i potrzebuję tak samo, jak on mnie. Więcej nie powiedział, tylko przyciągnął mnie do siebie. Dotarł do skrawka mojej bluzki i podciągając ją do góry, zdjął i spojrzał w mój dekolt, uśmiechając się cwaniacko.
- Za wami też tęskniłem - on jest głupi jednak. No cóż, moje palce chwyciły jego włosy i nakierowały jego głowę z powrotem na moje oczy i usta. Na ten ruch też nie narzekał, a wręcz przeciwnie. Mruknął z zadowoleniem w moje usta. Co przeszło całe moje ciało i chcąc go bliżej, zerwałam jego koszulkę. Co było sprytne, gdyż moim oczom ukazał się idealnie umięśniony tors. Miles rzucił mnie na łóżko, przez co mogłam lepiej podziwiać jego mięśnie brzucha. Uwielbiam go bez koszulki, gdy jego spodnie zjadą niżej, pokazując gumkę bokserek na jego opalonej skórze. - Już się tak nie zachwycaj, bo Ci ślinka cieknie. - skomentował zauważając, jak się na niego gapię. Co za pewnie mu schlebiało, ale też był świadom, jak reagują na niego wszystkie dziewczyny. Przecież nie jestem wyjątkiem.
- Muszę popatrzeć zanim się zestarzejesz i dostaniesz wielkiego brzucha. Jak większość starych dziadków, zrobisz daszek dla tego kucyka, to już nie będę miała na co patrzeć.
- Oj kochanie. Jeszcze pożałujesz tego co właśnie powiedziałaś - zapewne, ale jakoś musiałam się wybronić. Po tej wymianie zdań obaj już byliśmy bez spodni. Nie wypuszczając mnie z objęć Miles zaciągnął nas do łazienki w jego pokoju. Tam, jednym ruchem pozbył się mojego stanika. Potem zdjęliśmy bieliznę i znowu dźwigając mnie za tyłek, weszliśmy pod prysznic. Pierwszy raz byłam przy nim całkowicie naga. Tak samo pierwszy raz widziałam go całego. Poczułam jak ląduję plecami na mokrej i zimnej ścianie Wtedy Miles postawił mnie na ziemi, a ja postanowiłam przejąć inicjatywę. Sięgnęłam ręką w dół i objęłam kucyka. Poczułam jak Miles lekko zadrżał pod wpływem tego dotyku. Zaczęłam lekko poruszać ręką, na co chłopak zamruczał w moje ramię i zaczął lekko podgryzać moją skórę na szyi i ramionach. Jego ręce błądziły po moich piersiach. Gładził je czułymi, okrężnymi ruchami, delikatnie szczypał i ściskał w dłoniach. Później powędrował dłońmi na moje pośladki z którymi zabawiał się podobnie, aż czułam jak zaczyna oddychać coraz szybciej i lekko drżeć. Dobił nami gwałtownie do ściany i dociskając się do mnie przyszpilił mi ręce nad głową. - Nawet nie wiedziałem, że jestem w stanie dojść w taki sposób. Niegrzeczna dziewczynka z ciebie. - Na te słowa dźwignął mnie i wyniósł z łazienki. Kto by się przejmował ręcznikiem, czy wytarciem. Położył mnie na łóżku tak jak przedtem i zaczął schodzi pocałunkami po moim mokrym ciele w dół. Najpierw całował i podgryzał szyję, później obojczyki, aż dotarł do piersi. Całował je i ssał sutki, co jest niebiańskim uczuciem, a on już otrzymał miano boga moich cycków. Dalej zostawiając pocałunek na każdym z moich żeber, dotarł do okolic bikini. Najpierw przesunął wargami po wnętrzu moich ud, coraz bliżej kobiecości. Następnie jego usta wylądowały na moim wzgórku łonowym, aż jego język zawędrował do wejścia, gdzie wił się jak opętany. Z moich ust wydostawały się niekontrolowane jęki, a dłonie ciągnęły jego włosy. Jego usta i język wracały do góry tą samą droga, a we mnie zagłębiły się jego palce, wolno się poruszając. Uczucie to było cudowne i doprowadzało mnie do szału. Ewidentnie się ze mną droczył i sprawiało mu to wielką frajdę. Nie mogłam nic jednak zrobić, bo druga ręka przyszpilała moje nad głową. On, żeby spotęgować to uczucie ssał moje czułe sutki, doskonale wiedząc, jak to na mnie działa. Kiedy widział, że jestem na skraju wytrzymania, przyspieszył ruchy palcami i w końcu pozwolił mi osiągnąć szczyt. Z kolei jęk wyrwany z moich ust stłumił swoimi ustami przez długi delikatny soczysty pocałunek. - Kocham Cię czekoladko. - Po czym poluźnił uścisk na moich dłoniach i dał kolejnego krótkiego buziaka na moje usta po czym położył się obok, a ja położyłam na boku z głową na jego ramieniu i nogą zarzuconą na jego. Minęło kilka minut, aż obojgu nam uspokoił się oddech. Potem już tylko cieszyliśmy się swoją bliskością, do chwili, aż zadzwonił dzwonek przy bramie.
- To chyba nie twoja mama prawda- spanikowałam
- Nie to jedzenie. - oznajmił rozbawiony, po czym wstał i dodał - rodzice mają klucze mogliby wejść w każdej chwili.
- Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne - krzyczałam zanim wszedł do łazienki po ręcznik by się nim owinąć. Ciekawe czy często tak wychodzi po zamówione jedzenia. Gdy z niknął za drzwiami podeszłam do szafy, aby wyciągnąć sobie jakiś jego t-shrt. Każdy cudownie pachniał nim. Mogłabym ten zapach pokochać bardziej od czekolady. Po czym zeszłam na dół do salonu.
- Kuchnia serwuje dzisiaj pizzę la Miles. - usiedliśmy z wielkim kartonem na podłodze przed kominkiem, który Miles właśnie rozpalał. Wcześniej udał się zamienić ręcznik na spodnie. Tymczasem delikatne światło lampki w rogu i ogień z kominka stanowił bardzo romantyczny klimat. Usiadłam na miękkim dywanie w otoczeniu poduszek i koców. Otworzyłam karton pizzy, a Miles przyniósł coś do picia. - Ale jestem głodny.
- Kto nie jest głodny jak widzi pizzę. - zapytałam retorycznie. Tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Zatrzymując się w tym miejscu. Bez żadnych wspomnień, tragedii, zmartwień i słabości z którymi każdy z nas się wzmagał. Było tylko to, co teraz.
Gdy skończyliśmy jeść Miles ułożył swoją głowę na moich nogach, co chwilę tuląc się do mojego brzucha. Ciągle jednak, gdy rozmawialiśmy patrzał na moją twarz i obserwował, jak poruszają się moje usta. Tymczasem ja, mogłam bawić się jego włosami, co uwielbiałam. Gładziłam go po twarzy zapamiętując każdy szczegół. Ogień z kominka dawał światło, jeszcze bardziej podkreślające jego kości żuchwy, co było seksem samym w sobie. Zaczęłam gładzić jego mięsnie brzucha i boki, ledwo dotykając opuszkami palców skóry. Co okazało się być dla niego męką w postaci łaskotek. Postanowiłam to wykorzystać, by widzieć więcej tego uśmiechu. Gdy zjeżdżałam palcami coraz bliżej brzegu jeansów, jego łaskotki były coraz mocniejsze. W chwili ,gdy jeden z palców prowokująco wjechał lekko pod nie, Miles gwałtownie się dźwignął. Jednym ruchem położył mnie na poduszkach i tak samo zaczął łaskotać, na to wybuchłam niekontrolowanym śmiechem.
- Miles, przestań - próbowałam błagać, między atakami śmiechu i samoobrony
- Ale co? Przecież nic ci się nie dzieje - zawsze te same teksty jak ktoś kogoś łaskocze, to nie fajne
- No Miles proszę wystarczy. - Zabrał moje dłonie z swojej klatki piersiowej i uwięził po bokach głowy zgięte w łokciach. Jego oczy spoglądały głęboko w moje. W ich głębi odbijał się blask kominka, nadając im bardziej tajemniczy i błyszczący wygląd. Wszystko to, potęgowało efekt pożądania, który był wymalowany na twarzy nas obojga. Nie tracąc kontaktu wzrokowego, Miles przybliżył się do mnie przez co nasze usta dzieliły milimetry. Wyszłam mu naprzeciw, czując żar pocałunku. Puścił moje dłonie i jedną podpierał się gładząc z boku moją głową i policzek. Drugą dotarł do mojej tali i boku biodra. Moje ręce spoczęły na jego włosach i szyi. Tym razem pocałunki były inne niż przedtem. Bardziej czułe. Okazywały więcej troski, miłości, potrzeby bliskości i delikatności. Nie zmieniło się ich miejsce nadal znajdowały swoje ujście na ustach, czyi skroni, policzkach. Chciałam go najbardziej na świecie, jak nigdy nikogo przedtem. Sięgnęłam dłońmi do zapięcia jego spodni i zaczęłam bawić się guzikiem. Miles nie został w tyle i dźwignął mnie zdejmując moją bluzkę. Tak samo jak wcześniej całował i ssał moje piersi, a mimo to, otaczały mnie całkiem inne uczucia. Jednak byłam już gotowa na wszystko, to była ta chwila. Wiedziałam, że nigdy nie będę czuła jej bardziej i ani ja, ani Miles, nie musieliśmy tego mówić. Obaj wiedzieliśmy. Miles wchodząc we mnie zrobił to najdelikatniej na świecie. Czułam ból, ale chciałam go poczuć w sobie. Chciałam być z nim złączona, jak najbardziej się da, bo wiedziałam, że to ten jedyny i tylko on może to zrobić. Był czuły i delikatny. Ciągle mnie całował, a pomiędzy tym powtarzał jaka jestem cudowna, piękna, dzielna, niesamowita i jak bardzo mnie kocha. Gdy po chwili się oswoiłam z tym uczuciem, zaczęło mi sprawiać przyjemność. Nawet nie wiem, kiedy zaczęłam wychodzić mu naprzeciw, pragnąc go coraz bardziej i więcej, pragnąc go całego. Czułam jak fala gorąca i podniecenia jest coraz bliżej, Miles także oddychał coraz szybciej i jego gorący oddech utwierdzał mnie w przekonaniu, że jest mu tak samo dobrze jak mi. Kilkoma szybszymi, ale nadal delikatnymi ruchami, pomógł osiągnąć mi szczyt, sam po chwili dochodząc. Po tym jak zaczerpnęliśmy obaj tchu i doszliśmy do siebie, a ogień nas rozpalający przygasł. Miles okrył nas kocem i mocno przytulił mnie do siebie. W takiej pozycji zasnęliśmy zmęczeni, a jednocześnie spełnieni. Wiedząc, że druga połówka naszego serca, leży obok w naszych ramionach.
🖤
Czekaliscie na taki rozdział z M&M?❤❤
Kusiki 😘😘😘
CZYTASZ
Czekoladka
RomanceKiedy Miles traci jedną z najbliższych osób jego sercu, pojawia się słodka dziewczyna, która jak czekolada poprawia mu humor. Z kolei życie Mii wygląda jak ciemna strona tej słodyczy. Czy te dwa światy, ukażą nam swoją słodko-gorzką prawdę? Czy prze...
