Dzisiaj w szkole Milesa nie było. Nikt nie wiedział czemu. Nikt też się nad tym specjalnie nie zastanawiał i nikogo to nie zdziwiło. Widocznie nie miał w zwyczaju regularnie chodzić do szkoły. Byłam ciekawa, czy będzie na dzisiejszej imprezie u bliźniaków. Pomyślałam, że może lepiej jakoś się ubiorę, sukienka czy coś w tym stylu. Sama nie wiem czemu, skoro nawet nie rozmawialiśmy. Stałam przed szafą i w końcu wygrała wygoda. Założyłam krótkie, spodenki w biało czarne piski, do tego obcisła, krótka, czarna bluzka z krótkim rękawkiem na ramiona. Wyjęłam białe reeboki i poszłam wyprostować włosy. Tym razem ja miałam być kierowcą.
- Liam, daj kluczyki idę wyjechać z garażu. Jesteście gotowi?
- Może lepiej ja wyjadę?
- Mam jechać czy nie?
- Ale.. Nie zrób jej krzywdy.
- Dzwoń na złomowisko, zapytać czy mają miejsce na tego złoma.
- Jakoś dupę lubisz nim wozić.
- A kto by nie chciał. W końcu to A4.
- Chris, a może ty pojedziesz?
- Prowadziłem ostatnio, nie wkręcisz mnie dzisiaj.
- Ohh..
Musze przyznać, samochód mojego kuzyna to niezłe cacko. I Prawda, nie pogardziłabym takim. Kierowcą nie jestem idealnym ale lubię jeździć, dlatego cieszę się, że mogę dzisiaj prowadzić. Na miejscu zaparkowałam na ulicy, gdzie zawsze jest dla nas miejsce. Naomi czekała już na mnie na werandzie. Razem poszłyśmy do środka po coś do picia. Dzisiaj moim towarzyszem była cocacola. Poszłyśmy trochę potańczyć. Niedługo później przyjechał Miles. Poszedł do chłopaków i widziałam, że grają w piłkarzyki. Byłyśmy już z Naomi zmęczone i do nich dołączyłyśmy. Czarnej mamby już tam nie było. Pozostała trójka była dość pijana. Obawiałam się, że w drodze powrotnej będziemy musieli zrobić parę przystanków. Naomi poszła do ubikacji, a ja wyszłam na dwór nabrać świeżego powietrza.
- Cześć czekoladko.
- Słucham? Kto tam jest? – podeszłam bliżej wierzby, która rosła obok domu. Wiem, że stała tam bujana ława. Wtedy zauważyłam Milesa. Byłam w szoku. Ten chłopak najzwyczajniej w świecie się do mnie odezwał. Ło, Ło, Łoł. Chwila, moment. Że co on powiedział?!
- Czekoladka. – zaśmiał się, a jego głos przeszył całe moje ciało - Zawsze mnie znajdujesz, kiedy jestem w największej dupie. Z małym dodatkiem. Teraz jestem jeszcze pijany.
- O czym ty mówisz Miles? – przysiadłam obok niego
- Ahh.. Mia, wiesz kocham ją. – Aha jakaś dziewczyna. - ..ona mnie praktycznie wychowała. – Niee. Jednak nie o dziewczynie gada. - A teraz, chce sobie tak po prostu odejść i mnie zostawić.
- Miles, o kim mówisz?
- Moja babcia. Jest w szpitalu. Jej serce jest bardzo słabe. Jeśli nie polepszy się w ciągu kilku dni, będzie baaaardzo źle. – Miałam ochotę się śmiać. Nie jestem wredna i przykre, że jego babcia jest w szpitalu ale sposób w jaki to mówił, było niesamowicie komiczne i ledwo się powstrzymywałam. – Chciałem się napić. Myślałem, że zapomnę na chwilę. Ale nic z tego.
- Miles, wszystko będzie dobrze. Twoja babcia wyjdzie z tego. Dopóki będziesz przy niej ma dla kogo walczyć.
- A ty?
- Ja co?
- Będziesz przy mnie? – zamurowało mnie. Czy on naprawdę chce żebym była przy nim. Naprawdę mu ten alkohol w głowie poprzewracał. Ale jakbym mogła nie być skoro mnie prosi. Jutro pewnie wytrzeźwieje i nie będzie tego pamiętał.
CZYTASZ
Czekoladka
RomantikKiedy Miles traci jedną z najbliższych osób jego sercu, pojawia się słodka dziewczyna, która jak czekolada poprawia mu humor. Z kolei życie Mii wygląda jak ciemna strona tej słodyczy. Czy te dwa światy, ukażą nam swoją słodko-gorzką prawdę? Czy prze...
