To nieuczciwe, prawda?
Mimo, że Zacka znałam dopiero drugie dzień, to pytanie wciąż zaprzątało mi głowę. Przecież to taki miły i uroczy chłopak, a ja zachowuję się jak jedna z tych wszystkich szmat. Tak nie można!
Roslyn Werth:
Jasne, czemu nie:>
Bo czemu nie, huh?
Nie wiem kiedy Herman poczuje jakiekolwiek pożądanie, ale na myśl o tym, robiło mi się niedobrze. Dlaczego mam być na każde jego zawołanie? Nie jestem jego podwładną, tak nie może być.
Zgodziłaś się na to, ty kretynko!
Uznałam, że jedyne co powinnam teraz zrobić to zająć się czymś przede wszystkim pożytecznym i czymś, co zdecydowanie pozwoli mi zapomnieć o głupiej grze, która zaczęła się już dziś.
Nie potrafiłam skupić się nawet na serialu, co zaczęło naprawdę mnie niepokoić, bo seriale, to od zawsze mój pogromca czasu, sił i uwagi.
Może Zack pozwoli mi zapomnieć o tej idiotycznej obietnicy, jaką złożyłam koszykarzowi. Albo sama dostrzegę w niej jakiekolwiek plusy?
Nie ma plusów.
No tak, nie ma, słuszna uwaga Ros.
***************
- Mamo, wychodzę! - krzyknęłam do kobiety stojącej w kuchni i gotującej jakiś posiłek. - Wrócę wieczorem. Hej, czy to budyń?
- Paaa! - krzyknęła rozbawiona, wiedząc, że naprawdę, ale to naprawdę kocham budyń.
Założyłam czarne, dopasowane jeansy, a do nich zwykłą czarną bluzę adidasa. To przecież zwykłe spotkanie, tak?
Umówiliśmy się w małej kawiarni w centrum, która cieszyła się spokojną okolicą i nie przepełnionym lokalem. Lubiłam ją. I ta kawa ahh..
Wchodząc do pomieszczenia zauważyłam mojego kolegę, z którym się tu umówiłam.
- Cześć. - zaczęłam krótko. - Przepraszam, że chwilę czekałeś, spóźniłam się na autobus..
- Nie ma sprawy. - uśmiechnął się chłopak. - Co u ciebie?
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Był wygadany, co od razu mi się spodobało. Jego śliczne, niebieskie oczy cały czas przykuwały moją uwagę, a biały uśmiech sprawiał, że się rozpływałam. Jego słowa, żarty i przeżycia odbierałam z dużym zaskoczeniem, bo nigdy nie pomyślałabym, że taki oto Zack, siedzący przede mną, był kiedyś mistrzem z fizyki, co, umówmy się, nigdy nie należało do moich mocnych stron.
- Naprawdę? Żartujesz! - roześmiałam się na kolejne ciekawe doświadczenie z życia blondyna. - Whoa, to musiało być niesamowite!
Naszą przyjemną konwersację przerwała wiadomość, która wyświetliła się na moim wyświetlaczu.
Herman Tommeraas:
bądź za 10 minut na przystanku pod szkołą
Otworzyłam szerzej oczy, widząc treść powiadomienia. Nie mogłam teraz wyjść, byłam zajęta! Schowałam telefon do kieszeni, a chwilę później dostałam drugą część SMS-a.
Herman Tommeraas:
oh nie ignoruj mnie, bo podjadę samochodem Suz, gra musi się w końcu zacząć
- Muszę lecieć, przepraszam Zack, wszystko ci wyjaśnię, ale teraz muszę iść.
Wybiegłam z lokalu przerażona drugą wiadomością. Wiedział, że mając kluczyki, ma władzę. I korzystał z tej władzy, a to był dopiero początek.
xxx
CZYTASZ
GAME OVER II Xizxawq
Fanfiction*******i mimo tylu pięknych zachodów słońca, żaden nie może równać się ze sposobem, w jaki się do mnie uśmiechasz******** fanfiction inspirowane książką PIZGACZ pt. "Girls Love Bad Boys", miłego czytania xxx
