Szłam rozwścieczona przez zatłoczone ulice, wyklinając w głowię jego imię.
Zabiję go
Dlaczego tak fajne wyjście z tak miłym i uroczym chłopakiem, musiał zepsuć mi właśnie on, Herman? Po co się na to zgadzałam? To trzeba zakończyć, jak najszybciej.
Znajdując się w promieniu 200 metrów od miejsca, w którym mieliśmy się spotkać, powtarzałam w głowie "tylko go nie zabij i nie zwyzywaj", chociaż nie zwracając uwagi na to czy to niegrzeczne, czy nie wiedziałam, że i tak najprawdopodobniej się do tego posunę.
Z oddali widziałam męską sylwetkę, odwróconą w przeciwną stronę. Był ubrany w czarną bluzę nike, czarne jeansy i czarne air force 1. No tak, klasyka.
- Jesteś nienormalny. - starałam się zabrzmieć poważnie i jakbym była niezdenerwowana.
Ten, kto sprawia, że jesteś zła, ma nad tobą największą władzę.
A on jej nie miał.
Prawda?
- Oh, jesteś. Myślałem, że będę musiał po ciebie jechać tym ślicznym samochodem. - uśmiechnął się kpiąco. - No chodź, przestań marudzić.
- Co? Człowieku, wyrwałeś mnie ze spotkania z Zackiem, kazałeś przybiec tu jak jakiejś posłusznej gęsi (cokolwiek), a teraz mówisz, że marudzę?! - wykrzyknęłam.
- Nie mówię, że marudzisz, tylko żebyś przestała to robić.
Stałam niewzruszona w miejscu z otwartą buzią, co było moją reakcją na jego bezczelną postawę. Wyglądałam zapewne jak największa kretynka w tamtym miejscu, ale nie miałam siły się ogarnąć.
Wdech, wydech Ros, potrafisz
- Słuchaj, - zaczął - nie obchodzi mnie twoje spotkanie z Zickiem..
- Zackiem, debilu. - poprawiłam go, wiedząc, że zrobił to umyślnie.
- Nie jesteśmy znajomymi, którzy mają pić razem piwo, jeść pizzę czy chodzić do maka. Nie obchodzi mnie co robisz i kiedy, dzwonię, gdy mam ochotę. Sama zgodziłaś się na ten układ, a twoje pobudki są mi tak samo obojętne, jak randka z Zackiem. - skończył mówić, a ja znowu byłam w szoku.
- Jakby..
- Chcesz, żeby twoja koleżanka odzyskała kluczyki? Chodź ze mną do mnie, oh no chyba, że się boisz. - skwitował, uśmiechając się ironicznie.
- Nie boję.
- Nie? Więc chodźmy. - odwrócił się, wsadził ręce do kieszeni i szedł, wiedząc, że znowu dopiął swego.
Znowu wygrał.
Zrobiłam co chciał,
Będę tego żałować
Okropnie
Żałować.
xxx
CZYTASZ
GAME OVER II Xizxawq
Fanfiction*******i mimo tylu pięknych zachodów słońca, żaden nie może równać się ze sposobem, w jaki się do mnie uśmiechasz******** fanfiction inspirowane książką PIZGACZ pt. "Girls Love Bad Boys", miłego czytania xxx
