Patrzyłam na chłopaka z lekkim szokiem, nie spodziewałam się go w Krakowie, a co dopiero w tym domu.
– Przyjechałem do Ciebie. – powiedział i zrobił krok w moją stronę, przez co ja automatycznie cofnęłam się.
– Po co?
– Wracasz ze mną do domu. – powiedział stanowczo.
Czy on ma mnie za debilkę myśląc, że wrócę z nim do Poznania i będę udawać, że nic się miedzy nami nie stało?
– Tu jest mój dom i tutaj zostaje, a ty w tym momencie wychodzisz albo wezwę ochronę.
Chłopak zrobił szybko dwa duże kroki w moją stronę, przez co popchnął mnie na ścianę. Gwałtownie chwycił mnie za szyje i i przybliżył swoją twarz do mojej. Zaczęłam trząść się ze strachu i łzy napływały mi do oczu, ciężko łapałam oddech przez zaciśnięta rękę chłopaka na mojej szyi. Próbowałam go odepchnąć, ale byłam za słaba.
– Posłuchaj szmato, potraktowałaś mnie jak gówno zrywając ze mną i nawet jebanego przepraszam nie usłyszę ? Przyszedłem dać Ci drugą szansę, a ty zachowujesz się jak dziwka, dając dupy jakiemuś bogatemu kutasowi?!
Gdy chłopak tylko poluźnił swój chwyt zaczęłam się szarpać po czym uderzyłam go w twarz. Przycisnął mnie mocniej do ściany stając się bardziej agresywny.
– Puść mnie! –krzyknęłam na tyle głośno by usłyszeli mnie za tej małej grubej ściany, bałam się jednak, że mogą mnie nie usłyszeć, łzy zaczęły spływać mi po twarzy i przerażona czekałam na następny ruch Wojtka.
Na moje szczęście chwile później Kuba i Mateusz wychylili swoje głowy i zobaczyli co się dzieje.
Kuba szybko znalazł się obok nas i popchnął chłopaka przez co zostałam uwolniona.
– Co to miało kurwa być?! – krzyknął Kuba do mojego byłego chłopaka, popychając go.
– Nie wyjdę stąd bez niej!
Nie minęła chwila jak Kuba uderzył pięścią chłopaka, a ten mu oddał.
– Przerwijcie to. – powiedziałam przerażona do Tromby i Krzycha.
Karol zadzwonił po policję i czekaliśmy na rozwiązanie sprawy. Chłopaki musieli pilnować Kubę, który co chwile rzucał się na Wojtka, wezwaliśmy ochronę, która pilnuje domu, aby zabrała Wojtka stąd dopóki policja nie przyjedzie.
Nie mogłam się uspokoić i cały czas trzęsłam się z przerażenia, szyja mnie okropnie bolała, tak jak wszystkie inne miejsca w których chłopak mnie mocno chwytał.
Po jakiś 3 godzinach gdy policja zabrała chłopaka z domu w końcu mogłam odetchnąć z ulgą, sprawa zostanie skierowana do sądu, co niezbyt mnie cieszyło, bo moi jak i Wojtka rodzice zostaną powiadomieni o tym, a ja nie chce niszczyć ich przyjaźni. Nasi rodzicie przez cały czas myśleli, że zerwaliśmy dlatego, że ja wyprowadzam się do Krakowa i nie wierze w związki na odległość.
Kuba podszedł do mnie obejmując mnie ramieniem, by dodać mi jakiejś otuchy. Po chwili chwycił mnie pod kolanem i podniósł w stylu panny młodej, zaniósł mnie do pokoju i wygodnie ułożył na łożku. Złożył buziaka na moim czole i odsunął się podnosząc się z łóżka, chcąc dać mi przestrzeń wolna.
– Nie zostawiaj mnie. – powiedziałam cicho.
– Pójdę Ci tylko zrobić herbatę.
– Nie idź, proszę. – powiedziałam, a mój głos zaczął się załamywać.
Kuba ponownie położył się na łóżku, a ja przytuliłam się do jego boku. Głaskał mnie po włosach, leżeliśmy tak w ciszy, bo każdy z nas bał się odezwać.
Obudziłam się rano, była dość wczesna godzina dlatego w całym domu panowała cisza. Wstałam i wzięłam czyste ubrania i skierowałam się do łazienki w celu umycia się. Weszłam pod prysznic i odkręciłam kurek z zimna wodą. Obok prysznica stało lustro, gdy spojrzałam na swoje odbicie i zobaczyłam ogromne siniaki na mojej szyi i kilka w innych miejscach, coś we mnie pękło, zsunęłam się po płytkach i przyciągnęłam kolana do brody, wybuchnęłam płaczem. Woda mieszała się z moimi łzami i zagłuszała mój szloch. Ubrałam się w ubrania, które wzięłam ze sobą i wróciłam do pokoju, ponownie podeszłam do szafy, w której była już jakaś część moich ubrań, którą ostatnio tu przywiązałam gdyż powoli przygotowuje się do wprowadzenia tutaj i wyjęłam z niej golf, szybko przebrałam górę i wyszłam z pokoju. Na dole nikogo nie było, bo każdy spał, postanowiłam wyjść na ogród by zaczerpnąć trochę powietrza. Usiadłam na bujanym fotelu i wybrałam numer do mojej mamy.
Po kilku sygnałach odebrała.
–Cześć kochanie, co tam?
–Mamo, musimy porozmawiać...
——-
Trochę czekaliście, ale szkoła zabrała mi cały czas jaki miałam.
Do następnego xx.
