Rozdział 22.

4.6K 270 125
                                        

Płakałam aż do momentu w którym zasnęłam, Mateusz siedział przy mnie i pozwalał wypłakać w ramie.

Obudziłam się rano w nie najlepszym humorze, w kuchni kręciła się już Marcysia, a Tromba nadal spał. Uśmiechnęłam się lekko do niej, co odwzajemniła i spytałam czy w czymś pomóc. Zrobiłyśmy razem śniadanie i zjadłyśmy w ciszy.
Po posiłku wzięłam telefon z stolika w salonie, bo tam go wczoraj zostawiłam i włączyłam urządzenie.  Na początku okropnie dużo powiadomień poprzychodziło, aż w końcu telefon ucichł.  Ogrom wiadomości od Kuby na każdym social na którym mnie obserwuje jak i na messengerze i w wiadomościach. Olałam jego głupie wiadomości i spojrzałam na wiadomości od innych domowników i niektórym odpisałam, że ze mną wszystko okej. 

Sprawdzanie powiadomień zajęło mi tyle czasu, że nie zauważyłam nawet, że Mati wstał. Rozmawiał z dziewczyną i nie chciałam im przeszkadzać i tak czułam, że nadużyłam gościnności i także było mi okropnie głupio za tą całą sytuację.

Mój telefon znowu zawibrował, spojrzałam na wyświetlacz gdzie widniała nowa wiadomość.

Kubuś: Proszę porozmawiajmy, wszystko Ci wytłumaczę.

Wstałam i przeczesałam włosy, para spojrzała na mnie, a ja odrazu się odezwałam.

– Dziękuje, że mogłam tu przenocować, ale pora na mnie. – powiedziałam.

– Właśnie z Marcysia chcieliśmy Ci zaproponować, że możesz tu się zatrzymać na kilka dni. – odezwał się Mateusz.

– Dziękuje, jesteście kochani, ale nie skorzystam z tej propozycji. Pojadę na tydzień do rodziny, a potem wrócę do domu ekipy, udawanie szczęśliwej pary przed kamerami nie powinno być takie ciężkie. – powiedziałam.

Para przyznała, że będzie mnie wspierać w każdej mojej decyzji, za to też ich uwielbiałam, mieli świetna relacje ze sobą i szybko się zaprzyjaźniliśmy, co prawda z Trombą na początku się niezbyt dogadywaliśmy, ale później szybko staliśmy się przyjaciółmi. Poprosiłam go, żeby zagadał Pateckiego jak najdłużej się dało bym mogła się spakować. Chłopak zadzwonił do Kuby i poprosił go o pomoc przy samochodzie, w tym czasie ja weszłam do domu i szybko pobiegłam do naszego pokoju, wyciągnęłam walizkę, i pakowałam pierwsze lepsze ubrania, jakie wpadały mi w ręce. Uwinęłam się dość szybko i dałam znać przyjacielowi, że zaraz będę na dole. Obczaiłam teren i szybko schowałam się za innym samochodem, położyłam walizkę na ziemi jak najciszej się dało i poczekałam aż brunet wejdzie z powrotem do domu.
Po chwili się wyprostowałam i podeszłam do Matiego. Schował moja walizkę do bagażnika, a ja zajęłam miejsce pasażera. Gdy objeżdżaliśmy zauważyłam wychodzącego Kubę, które krzyczał byśmy się zatrzymali.

– Jedź szybciej.

Chłopak odwiózł mnie na pociąg i tam się pożegnaliśmy, kupiłam bilet i zajęłam swoje miejsce. Czekało mnie teraz 6 godzin jazdy, które mogły być męczarnią, ale dla mnie aktualnie była to odskocznia od tego wszystkiego.  Miałam nadzieje, że po tym jak spędzę czas z moja rodziną, wrócę w lepszym humorze i nastawieniu.
Włączyłam telefon i napisałam długiego SMS do Łukasza tłumacząc mu całą sytuację, dodając, że rozumiem jeżeli postanowią mnie zwolnić.
Nie musiałam długo czekać na wiadomość od mężczyzny, zadziwiająco Łuki powiedział, że mnie rozumie i przyznał mi rację mówiąc, że wolne mi się przyda. Dodał też, że po moim powrocie omówimy nowe punkty umowy i najprawdopodobniej będziemy musieli powiedzieć innym prawdę, przez co pewnie przestaną traktować mnie tam jak członka rodziny. Wiedziałam na co się zgadzam zaczynając taką pracę i nie pomyślałabym, że tak szybko się zakocham, chłopak swoimi czułościami obudził we mnie uczucie, którego nie chciałam poczuć, i teraz musiałam cierpieć przez swoją głupotę.

Podróż minęła mi zaskakująco szybko, wyszłam z Avenidy* i poszłam na tramwaj. Podeszło do mnie kilku widzów ekipy, którzy byli zdziwieni, że spotkali mnie tu, zrobiłam kilka zdjęć po czym przeprosiłam ich mówiąc, że mój tramwaj właśnie podjechał. Patrzyłam na widok zza okna pojazdu, na tak dobrze znany mi widok.  Po kilku minutach wysiadałam z tramwaju i poszłam na autobus, który zawiezie mnie pod dom. 

Stanęłam pod drzwiami i wyjęłam pęk kluczy, i po chwili weszłam do domu zaciągając się charakterystycznym zapachem wypieków mojej mamy, zostawiłam walizkę w korytarzu, zdjęłam buty i kurtkę i ruszyłam w głąb domu. Moje przeczucie nie zawiodło i zastałam moją rodzicielkę w kuchni. Po chwili kobieta spojrzała na mnie i zastygła, zostawiła wszystkie rzeczy na blacie po czym szybko do mnie podeszła i mnie przytuliła.

– Nie mówiłaś, że przyjedziesz ! – powiedziała. – Kuba jest z Tobą?

– Przyjechałam sama, Kuba miał za dużo pracy i musiał zostać w Krakowie.

Usiadłam w kuchni i towarzyszyłam mojej mamie w robieniu wypieków, opowiadałam jej co się u mnie wydarzyło w ostatnim czasie, oczywiście pomijając niektóre wątki związane z Pateckim.

Wieczorem usiadłam w swoim dawnym pokoju i wyjęłam jedną z książek na mojej małej kolekcji. Stwierdziłam, że ciepły napój przydałby mi się więc zeszłam na dół w celu zrobienia sobie herbaty.

Zalewając napój zauważyłam jakieś białe auto na moim podwórku, po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Moja mama wstała i chciała podejść do drzwi, ale ją wyprzedziłam i powiedziałam, że ja to zrobię.

Otworzyłam drzwi i spojrzałam na osobę stojąca zza nimi.

– Co ty tu robisz do cholery?

Avenida - galeria w Poznaniu.
–––
Cześć, rozdział słaby, wybaczcie.

Clickbait | Jakub Patecki Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz