Rozdział 29.

2.9K 145 27
                                        

Siedziałam na łożku w naszym pokoju, nie wiem ile czasu minęło odkąd tutaj jestem, straciłam totalne poczucie czasu. Nie płakałam, a łzy na mojej twarzy dawno wyschły, zamiast tego pustym wzrokiem patrzyłam na jeden punkt w pokoju. Próbowałam sobie coś przypomnieć, jak tu trafiłam, ale w mojej głowie była czarna plama i ostatnie co pamietam jak Kuba odwzajemnił pocałunek tamtej dziewczyny. Nie słyszałam czy ktoś też znajdował się w domu, w mojej głowie panowała totalna cisza. Żadnych myśli, po prostu siedziałam i patrzyłam się przed siebie, bo nawet nie wiedziałam na co patrzę. Do moich uszu w końcu doszły wibracje telefonu, spojrzałam na jego wyświetlacz widząc przerażająca ilość nieodebranych połączeń, ale nie odebrałam każdego następnego.

Ktoś wszedł do pokoju, ale nie spojrzałam na tą osobę, nie wiem kim ona była i co do mnie mówiła. Nie słyszałam niczego. Wszystkie moje zmysły przestały działać, cała ja przestałam działać. Zostałam zniszczona przez chłopaka, z którym nie powinno mnie nic łączyć. Ale byłam jak Ewa, która nie mogła oprzeć się zakazanego jabłka. Jakub Patecki był moim zakazanym owocem, a ja nie mogłam się oprzeć i teraz są tego skutki. Doskonale znałam kobiecą przeszłość chłopaka, dlatego mogłam przewidzieć taka sytuacje prędzej czy później. Ale byłam zaślepiona jego blaskiem.

Do pokoju co chwile ktoś wchodził, z spóźnionym refleksem czułam dotyk na swojej skórze, ale nie odwróciłam głowy, nie miałam na to siły. W końcu nadszedł ten moment kiedy zasnęłam. W nocy nawiedziły mnie koszmary. Kiedy się budziłam pierwsze co sprawdzałam czy chłopak znajduje się koło mnie. Nie było go. Nie wiedziałam nawet czy jest w tym domu, po czym szłam spać dalej. Następna pobudka w ciągu tej nocy zaprowadziła mnie do łazienki, zwróciłam cała zawartość wczorajszego jedzenia. Opadłam na kolana, moje ciało się trzęsło, a z oczu wydobyło się kilka łez spowodowanych wymiotowaniem. Tym razem poczułam odrazu czyiś dotyk na moich plecach, a juz po chwili ta osoba mnie podniosła i zaprowadziła do mojego pokoju. Wiedziałam, że to Mateusz, miał on najbliżej do łazienki i pewnie go obudziłam. Położył mnie na łożku i przykrył kołdrą. Widziałam zmęczenie na jego twarzy, usiadł koło mnie i spojrzał na mnie, lekko gładząc moja dłoń, by dodać mi otuchy.

– Dziękuję. – wyszeptałam i wydusiłam z siebie lekki uśmiech, nie chciałam by się zadręczał. Źle się czułam z faktem, że zamiast odpoczywać siedzi tu ze mną, ofiara losu. Chwyciłam go za rękę i spojrzałam w jego zmęczone oczy. – Idź spać Mati, widzę, że jesteś zmęczony, dam sobie rady, nic mi nie jest.– wyszeptałam ponownie, nie byłam w stanie mówić teraz głośniej. Chłopak westchnął i po chwili wstał, zanim jednak zamknął drzwi i opuścił mój pokój, znowu na mnie spojrzał.

– Jakby coś się działo to odrazu przyjdź do mnie i nawet mi nie pierdol, że zmęczony jestem, bo to nie jest teraz ważne. Ważniejsza jesteś ty, rozumiesz? – powiedział, a ja tylko kiwnęłam głowa na jego słowa, nim zamknął drzwi moje powieki same opadły i już po chwili znowu odleciałam do krainy Morfeusza.

Po kilku godzinach otworzyłam  oczy, wzięłam telefon do ręki i zauważyła, że jest dość późno. Wstałam powoli, ale gdy tylko się ruszyłam poczułam to nieprzyjemne uczucie i znowu pobiegłam do łazienki, gdzie już po chwili klęczałam przed ubikacją. Resztkami sił wstałam i oparłam się o umywalkę, a następnie umyłam zęby by pozbyć się ohydnego smaku z buzi. Spojrzałam w lustro i dostrzegłam kogoś innego, wyglądałam jak ja, ale czułam się jak zupełnie inny człowiek. Przemyłam twarz zimna woda i powolnym krokiem opuściłam pomieszczenie. Po długich minutach znalazłam się w kuchni, nie chciałam jeść. Zdawałam sobie sprawę, że cokolwiek bym nie zjadła zaraz to zwrócę, dlatego postawiłam na zwykła czarna herbatę.  Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, mówić jak się czuję, bo sama tego nie wiedziałam. Nie czułam niczego, złości, smutku.

Gdy tylko moja herbata się zaparzyła, wzięłam kubek i wróciłam do swojego pokoju, olewając każdą osobę, która coś mówiła. Słyszałam ich głosy, ale czułam się jakby mówili do mnie w innym nieznanym języku. W pokoju szybko wypiłam gorąco herbatę, nie odczuwałam, aby mnie parzyła, choć skutki tego mogę poczuć za kilka godzin. Położyłam się do łózka, bo i tak nie widziałam lepszego pomysłu. Przejrzałam szybko social media, po czym ponownie zasnęłam.

Obudziły mnie jakieś krzyki na dole, piskliwy krzyk Marty rozniósł się po moich bębenkach, sprawiając, że zaczęła bolec mnie głowa. Przetarłam szybko oczy i wstałam by zobaczyć co tam się dzieje. Gdy stanęłam przy schodach nadal znajdując się na antresoli dostrzegłam jak Krzychu i Karol trzymają Matiego, a przed nim stał Kuba. I wszystko jasne. Zeszłam na dół, nikt nie zwróciłam na mnie uwagi aż nie stanęłam miedzy chłopakami.

– Co się tu do cholery dzieje ? –powiedziałam najgłośniej jak potrafiłam. Widziałam przerażenie w oczach Marty i kipiąca złość Tromby.

Kuba się ocknął i spojrzał na mnie, czułam jego wzrok na sobie, ja nie potrafiłam spojrzeć na niego dużej niż sekundę. Czułam, że wtedy bym się nie pohamowała i przywaliłabym mu z całej siły.

– Wiktoria, daj mi to wytłumaczyć. Nie pocałowałem jej! – powiedział i zrobił krok w moją stronę, a ja automatycznie się cofnęłam. Z trudem spojrzałam na jego twarz, łzy zbierały mi się już w kącikach oczu. Dostrzegłam jego opuchnięte czerwone oczy, wyglądał jak siedem nieszczęść.

– Nie podchodź. – warknęłam, a chłopak mnie posłuchał. – W dupie mam czy ty ją pocałowałeś czy ona ciebie. Nie rozumiesz Kuba, że takie sytuacje będą się powtarzać przez twoje życie? A ja co mam patrzeć jak jakieś szmaty z którymi spałeś Cię całują na przypadkowym spotkaniu?

– Nie wiedziała, że mam dziewczynę! Więcej się to nie powtórzy. – powiedział bezradnie, wiedział, że jest na przegranej pozycji.

– To nie jest usprawiedliwienie do jasnej cholery Kuba czy ty się słyszysz?! – powiedziałam, a przed moimi oczami zaczęły pojawiać się czarne plamy. Po chwili totalnie straciłam wzrok, a dźwięki docierały do mnie stłumione. Straciłam przytomność.

––––
Niesprawdzony.

Nie planowałam tak szybko dodać rozdziału xD, ale mój kot postanowił latać po całym pokoju w nocy, nie dając mi tym spać to samo wyszło.

ZAPRASZAM DO DRUGIEJ KSIĄŻKI PT. „NAPRAW GO" JUŻ NIEDŁUGO PIERWSZY ROZDZIAŁ!

A co do „Clickbait" myśle, że będą jeszcze 1/2 rozdziały + epilog.

Życzę wam miłego dnia i mam nadzieje, że przynajmniej na chwile oderwiecie się od nauki. Do następnego !

Clickbait | Jakub Patecki Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz