Odrazu po imprezie zabraliśmy się za robotę, trzeba było nagrać kilka filmików do Karola i innych domowników. Przez to ja i Kuba nie mieliśmy czasu aby porozmawiać o tym co zdażyło się tamtej nocy. Ledwo mieliśmy czas by coś zjeść w trakcie nagrywania, a co dopiero żeby usiąść i pogadać. Było też tak, że ja miałam wolne popołudnie, za to chłopak brał udział w każdym filmiku Friza, a potem padał na łóżko zmęczony i odrazu zasypiał. Oczywiście przy domownikach nadal okazywaliśmy sobie uczucia tak samo jak na filmikach, aby nikt niczego nie podejrzewał.
– Musimy jechać na zakupy bo nasza półka jest już pusta. – powiedziałam, a on tylko przytaknął i kazał mi być gotowa za kilka minut.
Nie przebierałam się z dresów bo nie widziałam w tym sensu, najwyraźniej chłopak myślał, że bede chciała się przebrać i pomalować. Cała drogę nie rozmawialiśmy, chłopak był skupiony na drodze, ja zaś na widoku zza szyby.
Wysiedliśmy z samochodu i nałożyliśmy maskę szczęśliwej pary. Chwyciliśmy się za ręce i pochłonęliśmy się w rozmowie o nagrywkach z ostatniego tygodnia. Bo o czym innym mieliśmy rozmawiać ? Weszliśmy do Auchana i dość szybko chcieliśmy robić zakupy. W galerii minęło nas kilku fanów, z którymi chętnie zrobiliśmy sobie zdjęcie.
Chłopak włożył zakupy do bagażnika i wróciliśmy w ciszy do domu. Zanieśliśmy siatki do kuchni i chciałam odrazu je wypakować, by nie robić bałaganu w domu, myślałam, że Kuba mi pomoże, jednak on był zajęty telefonem.
– Pomógłbyś mi, a nie tylko w tym telefonie siedzisz. – powiedziałam.
Chłopak oderwał wzrok zza telefonu i schował go do kieszeni.
– Muszę pojechać coś załatwić, ale następnym razem ja wypakuje zakupy. – powiedział, po czym podszedł do mnie i złożył mi buziaka na czole.
Był już wieczór, siedziałam sama w pokoju i oglądałam Netflixa. A raczej próbowałam oglądać, gdyż moje myśli uciekały do bruneta, okropnie się o niego martwiłam, nie dawał znaku życia od 2 godzin, i nikt nie wiedział gdzie on jest i co musiał załatwić.
Przebudziłam się kilka razy nocy, by zobaczyć czy chłopak postanowił wrócić, niestety za każdym razem druga połowa łózka była pusta, nie odpisywał na moje SMS i wiadomości na Messengerze. Sprawdziłam też na dole czy może nie zasnął na kanapie, ale tam też go nie było.
Rano nadal go nie było, odchodziłam od zmysłów i pytałam prawie każdego czy chłopak się do nich odzywał. Przez moja panikę każdy zaczął martwic się od Kubę. Moje myśli przechodziły do najgorszych scenariuszy. Bałam się, że chłopak mógł mieć jakiś wypadek. Nie dałam rady brać udziału w nagrywkach do Werki, które były zaplanowane na dzisiaj. Leżałam przytulona do poduszki, sprawdzając co chwile telefon bo być może brunet w końcu włączy internet.
W pewnym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stanął on.
– Gdzie byłeś? – spytałam.
Chłopak spojrzał na mnie z lekkim szokiem wymalowanym na twarzy. Najprawdopodobniej myślał, że mnie tutaj nie będzie, gdyż wiedział, że miałam być na tych nagrywkach o czym doskonale wiedział. Automatycznie jego uśmiech zniknął z jego twarzy, zaś pojawiło się przerażenie.
– Teraz mówić nie umiesz? Gdzie do cholery byłeś przez cała noc ? – powiedziałam i podeszłam do niego i pierwsze co poczułam to damskie perfumy, które napewno nie należały do mnie.
– Wika to nie tak.
Czyli jednak jest coś na rzeczy.
– Żartujesz sobie ze mnie w tym momencie?! Mi robiłeś problem bo jakiś chłopak dał mi numer telefonu, a ty lecisz przelecieć jakąś dziwkę.
Wyminęłam bruneta i chciałam wyjść z pokoju, jednakże on chwycił mnie za łokieć.
– Puść mnie, brzydzę się Tobą.
Łzy zaczęły napływać mi do oczy przez co traciłam widoczność. Czyjeś dłonie zatrzymały mnie.
– Ej ej, co się dzieje Wika. – powiedział Tromba.
– Zabierz mnie stąd, obiecałeś mi. – wydusiłam ledwo.
Weszliśmy do żółtego samochodu chłopaka i odjechaliśmy, przez cała podróż nie mogłam powstrzymać płaczu. Po kilkunastu minutach jazdy chłopak zaparkował samochód na jakimś osiedlu. Spojrzałam na niego i nie musiałam pytać o to gdzie jesteśmy.
– Nie wiedziałem gdzie możemy pojechać, a Marcysia jest u rodziców, dlatego możemy tutaj na spokojnie pogadać.
Kazał mi usiąść w salonie i powiedział, że za chwile przyjdzie. Mój telefon nie przestawał dzwonić, odrzucałam każde połączenie bruneta. Ale on nie przestawał dzwonić, wkurzyłam się i wyłączyłam telefon. Rzuciłam go na bok i przetarłam łzy. Mateusz wrócił z dwoma kubkami i postawił je przed nami na stoliku.
– Nie jest tak dobra jak Twoja, ale mam nadzieje, że poprawi Ci humor.
– Ja nie powinnam tutaj być, bardzo lubię Marcysie i nie chce żebyście... – nie dokończyłam, bo chłopak mi przerwał.
– Nie musisz się o to martwić, Marcysia wie, że tutaj jesteśmy, i że jesteś w kiepskim stanie. Pokłóciłaś się z Kubą?
– Nie, my... on..– nie umiałam się wysłowić, wybuchłam płaczem po raz kolejny.
Chłopak pocierał mnie po plecach abym się uspokoiła, wzięłam kilka głębokich wdechów i tym razem miałam nadzieje, że nie wybuchnę płaczem.
– Na początku naszego układu, jakiś chłopak zagadał do mnie i dał mi swój numer, Kuba to widział i zrobił mi awanturę. No wiesz dla dobra układu stwierdziliśmy, że nie umawiamy się z innymi. I trzymaliśmy się tego przez cały ten czas. A on.. – załamał mi się glos, w gardle miałam gule, starałam się uspokoić. – Wczoraj wyszedł i powiedział, że musi coś załatwić, całą noc się zamartwiałam, że coś mogło mu się stać, a on wrócił dzisiaj popołudniu, wolał ruchać inną laskę, niż trzymać się układu. Ja nie mogę dalek tego ciągnąć, z dnia na dzień zakochuje się w nim coraz bardziej...
–––
I koniec maratonu, na dzisiaj. Mam nadzieje, że pozwolicie mi przeżyć po tym rozdziale.
Do następnego!
