Leżałam w swoim pokoju wpatrując się w sufit, nie pozwolili mi się ruszać, a nudność dopadła mnie w szybkim tempie. Traktowali mnie jak chorą, chociaż ja czułam się zdrowa. Co jakiś czas ktoś z domowników przychodził i sprawdzał czy aby napewno wszystko w porządku.
Wpatrywałam się w ekran laptopa, niezbyt skupiając się na tym co tak naprawdę tam chodzi. Nie chciało mi się zbytnio oglądać, ale jakakolwiek próba wyjścia z pokoju, nie do łazienki, kończyła się porażka. Minęły dwa dni od tych wydarzeń i w tym czasie znowu zdażyło się dużo wydarzyć.
Kuba przyprowadził ową koleżankę do domu, która jasno i wyraźnie dała nam do zrozumienia, że niezbyt wie kim tak naprawdę jesteśmy, opowiedzieli jak poznali się na pierwszym roku i szybko zostali kumplami od łóżka. Każdy kto znał Kubę, wiedział, że miał wiele takich przygód. No właśnie, znał, doskonale znałam przeszłość Kuby, tyle, że przy takich wydarzeniach czułam się jakbyśmy się wcale nie znali. Cała sprawa skończyła się pogodzeniem, chociaż nadal przed oczami miałam ich widok, gdy się całowali. Moje dobre umiejętności aktorskie pozwoliły Kubie myśleć, że wszystko jest dobrze.
Tylko, że nie było.
Z jednych problemów, skakaliśmy w następne. Mateusz wygadał się, że od kilku dni codziennie wymiotuje, na sam widok jedzenia mi było nie dobrze. Chociaż zapewniłam, że to tylko problemy z żołądkiem, każdy traktował mnie jakbym miała zaraz umrzeć.
Nagle w pokoju rozbrzmiało pukanie do drzwi i już po chwili głowa Marcysi wyłoniła się za drzwi. Uśmiech zjawił się na mojej twarzy i skinięciem głowy dałam jej znak by weszła do pokoju. Blondynka zajęła miejsce obok mnie, w tym czasie co zamknęłam laptopa.
– Jak się czujemy? – zapytała, westchnęłam na jej słowa, bo w ostatnim czasie każdy zaczynał rozmowę tylko od tego.
– Dobrze się czuje, ile razy mam wam to mówić? – powiedziałam niezbyt miło, ale w tym momencie wcale mnie to nie obchodziło.
– Martwimy się Wika, trwa to już kilka dni, nie sądzę, żeby to były tylko problemy z żołądkiem.
Czułam się jakby dziewczyna mi podsyłała jakieś znaki, tylko nie wiedziała jak ma to powiedzieć.
Zeskanowałam każdy milimetr jej twarzy, by wyczuć uczucia jakie nią teraz targają. Była zmieszana, denerwowała się, a spięte mięśnie na jej ciele tylko uświadczyły mnie w fakcie, że to wszystko, to nie był jej pomysł. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam jej prosto w oczy.
– Co sugerujesz? – mój głos był aksamitny, chociaż w środku rozwalało mnie od środka, starałam się pokazywać, że nic mnie nie rusza.
– Um, nie pomyślałaś może o tym, że jesteś w ciąży? – te słowa mną uderzyły, głowa zaczęła pulsować, a ja momentalnie zaczęłam się denerwować. Ogarnęłam natłok emocji, by się skupić.
Kiedy miałam ostatni okres? Myśl Wiktoria, myśl.
I wtedy do mnie doszło, to nie możliwe, przecież nie byliśmy gotowi na dziecko. Nie, nie ma mowy o żadnej ciąży, przecież się zabezpieczamy, Kuba nigdy by nie pozwolił sobie na taki błąd.
Spojrzałam na dziewczynę, która mi się przypatrywała z ciekawości, tyle, że mój wzrok był pełen przerażenia. Byłam przerażona, tym, że prawdopodobnie zaczęła we mnie się rozwijać nowa istota. Co ja powiem moim rodzicom, a co gorsza co ja powiem Kubie?
– Kurwa mać. – tyle byłam w stanie z siebie wyrzucić, nie musiałam mówić, dużo by dziewczyna zrozumiała, że wszystko przekalkowałam i opcja z ciąża była możliwa. Poczułam jak obejmuje mnie ręka, by mnie wesprzeć. Położyłam ręce na twarzy i westchnęłam głośno. – to nie możliwe.
Okazało się, że Marcysia o wszystkim pomyślała i kupiła już dla mnie 3 testy, siedziałam na toalecie i drżącymi dłońmi odpakowywałam testy. Chciało mi się jedynie płakać. Po chwili już na wszystkich testach znalazła się odpowiednia ilość mojego moczu. Chodziłam do około w łazience, byle by nie patrzeć na te 3 cholerne plastiki. Czas mi się wydłużał niemiłosiernie, niby 15 minut, a ja czułam się jakby minęło conajmniej 3 godziny. Z każda sekundą denerwowałam się coraz bardziej, podskoczyłam lekko, gdy telefon zakomunikował, że skończył się czas. Nogi miałam jak z waty i z każdym krokiem obawiałam się, że zaraz upadnę na twarz. Zaraz miałam dowiedzieć się czy moje życie właśnie się zmieni. Nie byłam gotowa. Marcysia i Tromba czekali pod drzwiami a ja zwlekałam, zwlekałam bo nie chciałam wiedzieć. Wolałam żyć aktualnie w niewiedzy. Ostatnimi siłami odwagi, spojrzałam na testy, świat wokół mnie zatrzymał się, a po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
3 pozytywne testy. Kurwa jestem w ciąży.
Zsunęłam się na podłogę, a głośny ryk mojego płaczu momentalnie rozniósł się po ścianach pomieszczenie. Łzy zalały moja twarz, a zmysł słuchu wyostrzył się. Słyszałam jak drzwi się otwierają, a po chwili poczułam jak mniejsza dłoń głaszcze mnie po kolanie, usiłując mnie uspokoić. Nic nie mówili, bo wiedzieli, że to nie czas na rozmowę, byli przy mnie i to się tylko liczyło.
Czułam jak chłopak wkłada mi rękę miedzy kolana, a druga umieszcza na plecach, by po chwili unieść mnie. Nie przestałam płakać, chociaż płakałam mniej niż na początku.
Z kolejnymi minutami tych łez było coraz mniej, aż w końcu wcale nie płakałam, siedziałam w pokoju należącym do Mateusza i wpatrywałam się w sufit. Nie miałam siły na nic, moja głowa eksplodowała, a ja jedynie myślałam, jak mu powiedzieć.
Nagle rozbrzmiało pukanie do drzwi, wytrącając cała nasza trójkę z ciszy, spojrzeliśmy w tamta stronę, i chociaż w tym czasie modliłam się by nie był to Jakub Patecki, nadaremno, bo moje modlitwy nie zostały wysłuchane.
Wysoka, szczupła postać weszła do pokoju, coś sprawiło, że był naprawdę szczęśliwy, chociaż jeden z naszej dwójki. Szkoda tylko, że ten uśmiech zniknie wraz z wiadomością o ciąży.
– O kurczę pieczone, a wiecie, że... płakałaś ? – jego wzrok mnie patrzył, krzyczałam w środku by jak najszybciej stąd wyszedł, zrobiło mi się gorąco, a w płucach czułam nieprzyjemne uczucie, nie potrafiłam oddychać spokojnie, całe moje ciało drżało, a ja nie wiedziałam co mam właściwe teraz zrobić.
– Film oglądaliśmy, a wiesz jak to babki, zawsze się wzruszają.
––––—————————————————————
Cześć robaczki! Tak na miłe rozpoczęcie weekendu wrzucam wam rozdział, który zaczęłam pisać dzisiaj jakoś po 6 w towarzystwie nowej piosenki Shawna i Justina.
Chciałabym również serdecznie zaprosić was na moje drugie opowiadanie „Napraw Go" w które wrzucam dużo czasu w ostatnim czasie. Będzie miło mi jeżeli zajrzyjcie tam i zostawicie po sobie ślad, a kto wie może w nagrodę dostaniecie nowy rozdział „Clickbait"
Oj się porobiło, ale w następnym porobi się jeszcze bardziej!
Już nie przedłużając, bo pewnie mało kto to czyta, ale tym wytrwałym do końca życzę miłego dnia, bądźcie zdrowi i do następnego!
