Rozdział 23.

4.4K 269 82
                                        

Patecki pov:

Widziałem po jej twarzy, że zjebałem po całemu, brunetka szybko wyszła z pokoju, a ja po chwili ruszyłem za nią. Wybiegłem zza dom i jedyne co zobaczyłem to odjeżdżający samochód Tromby, w którym napewno była dziewczyna. Wkurzony na maksa uderzyłem ręką w ścianę i ruszyłem z powrotem do pokoju gdzie był mój telefon. Odrazu wybrałem numer Wiktorii i zadzwoniłem, za każdym razem odrzucała połączenie a ja się nie podawałem. Dobijałem się do niej dopóki nie wyłączyła telefonu.

– Kurwa.

Usiadłem na łożku i przeczesałem włosy dłonią. Nie wiedziałem co zrobić, nie wiedziałem też gdzie mogła pojechać. Wybrałem numer Matiego, ale on również odrzucił połączenie.

Wkurzony wstałem i podeszłem do biurka, w którym było masę podręczników i mój laptop. Jednym ruchem zrzuciłem wszystko na ziemie. Uderzyłem ręka o biurko by pozbyć się złości, ale nic to nie dało. Ogromny ból przeszedł mnie po całej ręce i dopiero teraz zauważyłem, że jest spuchnięta, ale olałem to. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do baru, nalałem sobie do szklanki whisky i odrazu je wypiłem. Posiedziałem tam chwile po czym wyszedłem, wróciłem do pokoju i znowu spróbowałem dodzwonić się bez skutku. Rzuciłem telefon na bok. Gdzie oni mogli kurwa pojechać. Z godziny na godzinę odchodziłem od zmysłów, próbowałem kilka razy dodzwonić się do nich, ale ciągle bez skutku.

Mój wyświetlacz się rozjaśnił i zobaczyłem, że Tromba do mnie dzowni.

– Powiedz mi kurwa gdzie jesteście, ja musze z nią porozmawiać. – zacząłem.

– Przykro mi stary, ale nie powiem Ci. Zadzwoniłem tylko dlatego, żebyś nie wydzwaniał ciągle.

– Nie rozumiesz do kurwy, to nie tak jak ona myśli.

– Kuba, tak zawsze się tłumaczą osoby które zdradzają może i nie byliście razem na serio, ale ona zaczynała to traktować poważnie.

– Nie zdradziłem jej, nie mógł bym.

– Przykro mi stary, ale nie zmuszę jej do rozmowy z Tobą. Spróbuj jutro, niedawno co się uspokoiła i zasnęła.

Kurwa mać.

Pół nocy nie mogłem spać i wypisywałem do niej SMS, z nadzieja, że może je przeczyta i to skłoni ją do rozmowy. Niechętnie wstałem i ruszyłem do kuchni by zrobić sobie kawę, nie byłem głodny, co w moim przypadku jest okropnie dziwne, i zawsze oznaczała chorobę. Moja ręka nadal była lekko spuchnięta, podeszłem do półki z lekami i wziąłem maść i bandaż, którym owinąłem sobie dłoń. Patrzyłem na telefon i liczyłem chyba na cud, byłem głupi i naiwny, że się do mnie odezwie.

Miałem dzisiaj być na nagrywkach do dwóch filmów, ale poszedłem do Karola i powiedziałem mu, że nie dam rady i wynagrodzę mu to następnym razem.

Siedzenie na tyłku i czekanie było najgorsza rzeczą pod słońcem, przyszło mi powiadomienie, że numer z którym próbowałem się połączyć jest dostępny. Poczekałem chwile i znowu do niej zadzwoniłem. Ale tak jak przypuszczałem nie odebrała.

Napisałem szybko SMS, prosząc ją aby odebrała. Ale znowu po chwili telefon został wyłączony.

Siedziałem na łożku i rozmyślałem co zrobić aby Mateusz powiedział mi gdzie jest Wika.
Dźwięk dzwonka wytrącił mnie z rozmyśleń, na wyswietlaczu znajdowała się nazwa mojego kumpla, szybko odebrałem.

– Coś się z nią stało? Gdzie ona jest? Wszystko okej? – powiedziałem szybko.

– Spokojnie stary, zejdź na dół, stoję przy samochodzie to Ci powiem gdzie ona jest.

Szybko zbiegłem na dół, o mało się nie zabijając na schodach. Lekko zdyszany stanąłem przy Matim.

– Zanim Ci powiem, powiedz mi jak to naprawdę było. – powiedział.

Opowiedziałem w skrócie chłopakowi o co tak naprawdę chodziło i dlaczego zrobiłem jak zrobiłem.

– O kurde stary, ona myśli, że naprawdę się z tamtą laska przespałeś.

– Chce jej to wytłumaczyć, gdzie ona jest ?

– W waszym pokoju, pakuje się bo niedługo ma pociąg i jedzie do Poznania.

Szybko pobiegłem z powrotem do pokoju, który okazał się pusty.

Kurwa musieliśmy się minąć.

Zbiegłem na dół i jedyne co zauważyłem to odjeżdżający samochód, dosłownie sytuacja z wczoraj się powtórzyła. Wsiadłem w białego mercedesa Friza, którym ostatnie czasy jeździłem najczęściej i pojechałem w stronę galerii krakowskiej.
Oczywiście zrobił się korek jak to w Krakowie, walnąłem w kierownice i czekałem aż samochody przede mną ruszą.
Gdy dojechałem do galerii i zaparkowałem, szybko ruszyłem w stronę dworca. Szybko odnalazłem na rozpisce, na którym peronie znajduje się dziewczyna i pobiegłem w tamta stronę. Na miejscu nie było ani dziewczyny, ani pociągu.

Kurwa.

Siedziałem dość długo na dworcu i myślałem w jaki sposób zdobyć jej adres. Zadzwoniłem do Tromby z nadzieją, że może mu podała, ale to był błędny ruch. Po jakimś czasie wpadłem na pomysł, żeby podjechać pod mieszkanie kuzynki Wiki, przecież ona powinna znać adres. Szybko jechałem w dość dobrze znaną mi dzielnice. Wszedłem do klatki i wjechałem na piętro na którym mieszka dziewczyna, podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Po chwili drzwi otworzył mi jakiś mężczyzna.

– Um, jest Agata ? – spytałem.

Chłopak ją zawołał i po chwili stanęła w drzwiach.

– Kuba co ty tutaj robisz? Z Wiktoria wszystko w porządku?

– Musisz mi pomóc, pokłóciliśmy się i pojechała do domu, a ja naprawdę muszę jej wszystko wytłumaczyć, proszę to naprawdę ważne.

– Okej, wejdź.

Wszedłem do mieszkania i poszedłem za Agata. Wytłumaczyłem jej szybko, że potrzebuje adres i co się mniej więcej stało.

– Nie mam adresu ciotki, ale mogę go zdobyć.

Dziewczyna zadzwoniła do swojej matki, tłumaczyć, że Wika zapomniała podać adresu a miały wysłać jej mamie jakaś paczkę i takim sposobem w niecałe 5 minut miałem adres brunetki.

– Jezu ogromnie Ci dziękuje, jestem twoim dłużnikiem!

– Pamiętaj, jeszcze raz będzie przez ciebie płakać, a zrobię Ci krzywdę.

Wróciłem szybko do domu ekipy i spakowałem kilka ubrań, bo wiedziałem, że dziewczyna jest uparta i długo będę namawiał ją do rozmowy. Podjechałem jeszcze na stacje by zatankować samochód na tą podróż. Było już po 16, a do Poznania jedzie się trochę ponad 4 godziny. Jak dobrze pójdzie to na 20 zdążę tam przyjechać.
Wpisałem sobie adres w lokalizacje i ruszyłem w podróż.

Po około 4 godzinach byłem już w Poznaniu, podjechałem jeszcze do sklepu, który był niedaleko domu Wiktorii i po chwili zaparkowałem przed jej domem. Poprawiłem włosy, wziąłem kwiaty i czekoladki, i ruszyłem do drzwi dziewczyny. Zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem jak ktoś je otworzy.

Sekundy mi się dłużyły, a ja już czułem, że jestem spocony jak świnia. Usłyszałem przekręcanie zamka i po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanęła zdziwiona Wiktoria.

– Co ty tu robisz do cholery ? – zapytała.

–––
Cześć, pisałam ten rozdział od 3 dni i trochę się męczyłam, ale mam nadzieje, że wam się spodoba.

Moja wena nadal nie wróciła ;(

I taka dobra wiadomość jeszcze to w mojej głowie ostatnio narodził się pomysł na następne opowiadanie o Pateckim, z którym ruszyłbym po skończeniu tego, o ile wy  chcecie dalej czytać moje wypociny.

Do następnego!

Clickbait | Jakub Patecki Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz