Poszłam z Kuba do naszego pokoju w celu wybrania ubrań, brunet był zadowolony, że akurat ma cały outfit w swojej szafie, ja nie byłam tak entuzjastyczna, przeszukałam swoją szafę i wygrzebałam zielona letnią sukienkę, chwila radości szybko minęła, gdy ogarnęłam, że nie mogę jej ubrać.
– Kurwa. – mruknęłam pod nosem.
Kubuś spojrzał na mnie pytająco, a ja wskazałam na szyję.
– Zasłonisz włosami, bo masz te siniaki tylko po bokach.
Stwierdziłam, że sprawdzę to i szybko zdjęłam koszulkę i założyłam sukienkę, zdjęłam spodnie żeby nie wyglądało to śmiesznie i ruszyłam do łazienki by zobaczyć się w lustrze.
Faktycznie siniaków nie było aż tak widać, jednak tylko mały ruch włosów i już ukazywał nadal dość widoczne siniaki.
– Mati! Powiedz mi, bardzo widać te siniaki ? – spytałam gdy akurat mijałam się z nim na korytarzu.
Tromba przez chwile mi się przyglądał po czym stwierdził, że mam pójść za nim. Po chwili wręczył mi zielona bluzę.
– Załóż ją, bardziej je zakryje.
– Przestań, też musisz się na zielono ubrać, a przeze mnie nie masz co teraz ubrać.
– Na spokojnie, ja mam to. – powiedział i pokazał mi jednoczęściowy strój w kolorze zielonym.
Wybuchłam śmiechem a chłopak ze mną, czekałam tylko na moment jak chłopak to ubierze i się zaprezentuje nam, w końcu wzięłam bluzę od niego i przełożyłam ją przez głowę. Była mi trochę za duża, ale moda dzisiejszego dnia się nie liczyła za bardzo. Trochę podwinęłam bluzę przez co lepiej się układała.
Wróciłam do pokoju, Kubuś był już ubrany cały na biało, prezentował się dobrze, nawet za dobrze.
Wygrzebałam zielone skarpetki z szafy bo akurat skarpetki mam w każdym kolorze.
– O ty gnido, masz moje skarpetki. – powiedziałam.
– Jesteśmy parą, co twoje to moje teraz. Dobrze wiesz, że nigdy nie mam skarpetek !
Zeszliśmy na dół gdzie kilka osób już się kręciło, dzisiaj zdecydowanie przeważał kolor zielony. Rozmawiałam z Werka bo akurat też wylosowała ten kolor o tym co będziemy dzisiaj jadły, jak poczułam, że ktoś klepnął mnie w tyłek. Odwróciłam się w stronę sprawcy, którym był jakże mój kochany chłopak.
– O nie, zapomniałem. Dotknąłem pupki zielonej. – powiedział Kuba.
Po chwili przyszedł Karol, który przyznał się do tego, że dotknął Mixera.
– Ja mam ziomeczka, a ty gdzie go masz ? – powiedział Friz do Pateca. – Ja mam dzisiaj kumpla i dziewczynę jeszcze, a i Twoją dziewczynę też mam w drużynie!
Okazało się, że Marta miała najgorzej z kolorem pod względem ubioru i każdy zaczął szukać u siebie ubrań. Karol szybko powiedział, że pożyczy jej dresy, koszulka też się znalazła. Ode mnie dostała skarpetki i tak w szybki sposób miała gotowy cały outfit. W tym domu było tyle par butów, że dla każdego starczyło, nie wiem kogo buty miałam, ale były mi zdecydowanie za duże.
Wyszliśmy wszyscy z domu i podzieliliśmy się na samochody. Z Kuba usiedliśmy z przodu, a Majk i Piotrullo za nami. W drodze mijaliśmy Martę i Trombe w żółtym Mercedesie.
– Tromba jaka ma obsrana minę, że mu Marta samochód rozwali! – powiedział Kuba śmiejąc się.
Dojechaliśmy do galerii i musieliśmy chwile poczekać za resztą. Już przy wejściu ludzie zwracali na nas dość dużą uwagę, niektórzy śmiali się, zaś inni chyba nie rozumieli o co chodzi. Gdy wszyscy już dojechali ruszyliśmy w głąb galerii, gdzie wzrok ludzi dosłownie nas zabijał, byliśmy chodząca tęcza bez kilku kolorów. Poszliśmy do sklepu by uzupełnić nasze outfity.
