Dzisiaj chłopak miał u Ciebie nocować. Tak jak się umówiliście chłopak przyszedł do Ciebie po pracy. Wszedł do mieszkania bez pukania, jak prawie zawsze od pewnego czasu. Ledwo co wszedł, i zobaczył Cię biegnącą w jego stronę, i od razu przytuliłaś go mocno. Chłopak przez chwilę stał sparaliżowany, nie wiedział co się dzieje. W końcu otrząsnął się.
-Cześć T/I, wszystko w porządku?- zapytał Ciebie przytulając Cię lekko.
-Nie! Tam jest ogromy świerszcz!- trzymałaś się jego bluzki mocno.
-Gdzie? Pokaż mi zajmę się tym.- powiedział. -W kuchni na stole!
Chłopak miał zamiar pójść do kuchni, jednak kiedy tylko zrobił krok do przodu od razu chwyciłaś mocno jego bluzkę.
-T/I, spokojnie chodźmy do kuchni, a zajmę się tym świerszczem. Nie bój się on Ci nic nie zrobi, a poza tym jestem tutaj przy Tobie.- powiedział łapiąc Cię za rękę, i skierowaliście się do kuchni.
Chan puścił Twoją dłoń, i podszedł do stołu, na którym znajdował się świerszcz. Wziął go w rękę, i wypuścił przez okno.
-No widzisz, i już po wszystkim.- rzekł chcąc Cię przytulić, jednak Ty przerażona oddaliłaś się od niego.
-Spokojnie przecież nie jestem tym świerszczem.
Przytuliłaś chłopaka, a on odwzajemnił gest.
-Dziękuje.- powiedziałaś.
-Nie ma za co.
„Taka duża, a tak się boi."
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Lee Know
Będąc w wytwórni chłopaka, do której przyszłaś popatrzeć na treningi jego zespołu, zauważyłaś w kącie wielkiego czarnego włochatego pająka. Przerażona krzyknęłaś przez co przerwałaś trening chłopaków. Szybko wyłączyli muzykę, a Minho podszedł do Ciebie.
-Co się stało? Czemu krzyczysz?- zapytał zdziwiony.
-Pająk!- wskazałaś na niego. Wszyscy zaczęli rozmawiać o tym, jak słodka jesteś, że boisz się takiego pająka. Minho zabrał pająka, a Ty już byłaś spokojna. Przeprosiłaś chłopaków, że przez Ciebie musieli przerwać trening. Na szczęście nie mieli Ci tego za złe przynajmniej mogli sobie zrobić chwilę przerwy.