~1~

142 3 0
                                        

Zaczynamy druga część! Mam wielką nadzieję, że będzie się wam podobać tak jak pierwsza! Nie myślałam, że to się tak przyjmie haha. Z góry przepraszam za przynudzanie, ale wytrzymajcie do 11 rozdziału.
⭐❤️

-----------------------------------------------------------

Dzisiaj dzień w szkole wyglądał jak każdy inny. Kilka zajęć, przerwy, spotkania ze znajomymi, okropne jedzenie na stołówce... Bardzo lubię tu przychodzić mimo wszystko. To wcale nie jest tak, że jeśli nie lubię chemii oraz japońskiego, to nienawidzę całej szkoły, ludzi i wszystkich nauczycieli. Mam tu swoich najbliższych przyjaciół, których kocham widzieć codziennie i jestem wdzięczna tej szkole, że nas połączyła. Faktem jest również to, że jestem jedną z najlepszych uczennic tego liceum, co czasami niepotrzebnie stawia mnie na świeczniku - konkursy, pomoc, korepetycje - oczywiście, że ja jestem wystawiana jako pierwsza. Za to nie jest wdzięczna tej szkole.
Wracałam po dzisiejszych zajęciach do domu szczęśliwa. Skończyliśmy je wcześniej, dlatego razem ze znajomymi wyszliśmy na chwilę na miasto. Zjedliśmy pizzę, pośmialiśmy się i nawzajem odprowadziliśmy do domów. Było nam przykro, ponieważ od jutra mamy dwa tygodnie wolnego. Każdy już zaplanował wyjazd, małe wakacje albo inne aktywności. Ja niestety nie mam takiego szczęścia. Prawdopodobnie spędzę ten czas po prostu w domu.
Weszłam cicho do domu, położyłam plecak na komodzie i zdjęłam buty. Nie słyszałam tego charakterystycznego hałasu z kuchni, który zawsze słychać od wejścia, kiedy mama gotuje lub robi cokolwiek innego w kuchni. 

 - Hejka, wróciłam ! - krzyknęłam z korytarza.

-Cześć kochanie! Chodź do nas. Mamy ci coś do powiedzenia. - krzyknęła kobieta z kuchni.

Jednak tam była, ale skoro nie gotowała, to rzeczywiście musiała mieć coś ważnego do powiedzenia. Zwykle używa kuchni tylko i wyłącznie do gotowania. Mama mojej koleżanki potrafi spędzić w kuchni całe dnie, robiąc tam praktycznie wszystko. Spojrzałam z niepokojem na drzwi do kuchni, a następnie w lustro. Zobaczyłam w nim wysoką, chudą i wystraszoną dziewczynę z czarnymi, falowanymi włosami i brązowymi oczami. Moje oczy podkreślały grube i długie rzęsy, odziedziczone po mamie. W sumie nie wyglądam jak typowa japonka, przez co kiedyś byłam wytykana palcami z przedszkolu. Niestety dzieci potrafią być okrutne - nawet byłam wyśmiewana, że jestem pewnie adoptowana. Na szczęście z biegiem czasu znalazłam odpowiednich ludzi, którzy akceptują mnie w pełni. Wróciłam jednak z powrotem myślami do tego, co rodzice chcą mi przekazać. Nie mamy przed sobą tajemnic, kochamy się i ufamy sobie w stu procentach. Wzięłam plecak z komody i ruszyłam w stronę kuchni pewnym krokiem. Po wejściu czekał na mnie dość dziwny widok. Mama siedziała na blacie otoczona papierami, markerami i wizytówkami, natomiast tata siedział przy wyspie kuchennej z laptopem. - Co tu się stało? O co chodzi? - spytałam i usiadłam naprzeciwko nich, przy wyspie kuchennej. Nalałam do szklanki soku jabłkowego w oczekiwaniu na ich odpowiedź. Nie umiałam odczytać z ich twarzy, czy mają mi do przekazania coś dobrego czy nie.

- Słuchaj Mai. Podjęliśmy z mamą ważną decyzję i musisz o niej w końcu wiedzieć - zaczął tata, odkładając na bok telefon. Zamknął laptopa i spojrzał na mamę, która delikatnie się uśmiechnęła. Była to kobieta o tak pięknej i delikatnej urodzie, że spokojnie mogłaby pracować jako modelka. Miała ciemne włosy, teraz spięte bordową klamrą, brązowe oczy i piękne, pełen usta. W makijażu, jak również i bez potrafiła wyglądać najpiękniej na świecie. Bardzo lubiłam podziwiać ją na zdjęciach, jako mała dziewczynka i nawet teraz. Nadal pragnę w przyszłości być taka jak ona.

Warrior M.| Missing Avenger pt.IIOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz