23 | zepsuty

2.4K 297 119
                                        

Naprawdę myślałem, że spędzę z Kamilem całe życie. Był moją pierwszą miłością, której oddałem całego siebie, i sam przyjąłem ją w całości. Planowaliśmy ślub, planowaliśmy dzieci, chcieliśmy stać się prawdziwą, szczęśliwą rodziną. Te wszystkie myśli i plany najwidoczniej były naiwne. Mieliśmy przetrwać wszystko, a rozpadliśmy się podczas pierwszej silniejszej burzy.

Leżałem nagi na ciepłym ciele Maksa, który również nie miał na sobie żadnych ubrań. Nie założyliśmy ich od rana, chociaż do nocy było już bliżej niż do minionego świtu. Rododendron spał brzuchem do góry na trzech poduszkach, machając przez sen tylną łapką, zupełnie niezainteresowany lecącym filmem. Dokładnie tak samo, jak my. Moje wargi zasysały się na szyi przyjaciela, który przyciskał mnie do siebie, błądząc dłońmi po moim ciele. Kiedy odsunąłem się od niego, mogłem podziwiać świeżo powstałe dzieło – purpurową malinkę w kształcie serca.

– Ładna? – zapytał, widząc, że skończyłem.

– Może być – odpowiedziałem, wywołując uśmiech rozbawienia na jego twarzy. – Robiłem już ładniejsze.

– Masz całe moje ciało, możesz poćwiczyć – zaproponował, przesuwając jedną z dłoni wzdłuż mojego ciała, by dotrzeć do jasnobrązowych włosów, które zaczął przeczesywać długimi palcami. – Możesz robić ze mną, co tylko chcesz.

– Hmm... – mruknąłem i zacząłem pocierać podbródek palcami, a Maks już się zaśmiał, doskonale wiedząc, że zaraz powiem coś głupiego. – Czyli mogę handlować twoimi organami?

– Oczywiście – odpowiedział od razu. – Już skradłeś mi serce, więc dlaczego miałbyś nie zabrać jeszcze wątroby i nerek?

Teraz obaj parsknęliśmy śmiechem, który ucichł zastąpiony słodkimi mlaśnięciami i pomrukami, kiedy nasze wargi ponownie złączyły się w namiętnym pocałunku.

Czy to było życie, jakie chciałem wieść?

Odnosiłem wrażenie, że od kiedy rano zaczęliśmy uprawiać seks, jeszcze go nie skończyliśmy. Byliśmy młodzi i korzystaliśmy z tego maksymalnie. Nawet jeśli trzeci orgazm tego dnia nie był już tak satysfakcjonujący, jak ten pierwszy, wciąż chcieliśmy przeżyć jeszcze czwarty i piąty. Nie chciałem nawet myśleć, że to mogłoby się kiedyś skończyć. Pragnąłem wciąż i wciąż uprawiać seks z Maksem, bo tylko w ten sposób mogłem być naprawdę szczęśliwy.

Do naszych mlaśnięć, cichego chrapania pomeraniana oraz dialogu w filmie dołączyło głośne burczenie w moim brzuchu. Z lekkim zawstydzeniem przerwałem pocałunek i docisnąłem dłoń do domagającego się jedzenia żołądka.

– Przepraszam – wydukałem, a Maks uniósł wysoko brwi.

– Za to, że jesteś głodny? – zapytał z niedowierzaniem. – Pizza za niedługo powinna być, ile minęło czasu od zamówienia?

– Seks sprawia, że potrzebuję więcej jedzenia niż normalnie – mruknąłem. Nie schodząc z przyjaciela, sięgnąłem po jego telefon i spojrzałem na godzinę. – Minęło dwadzieścia minut.

– Myślisz, że da się uprawiać seks, jednocześnie jedząc pizzę? – zapytał poważnym głosem, a ja parsknąłem śmiechem.

– Myślę, że mógłbyś się przy tym zadławić – odpowiedziałem.

– Mógłbym zjeść ją z ciebie. Wysmarowałbym cię całego oliwą.

– Jesteś pojebany – stwierdziłem, a śmiech Maksa dołączył do mojego.

– Nawet nie wiesz jak bardzo – wyznał, zacieśniając swoje objęcia wokół mojej talii. – Jednak już za późno na ucieczkę, trafiłeś do krainy moich fetyszy i nie pozwolę ci tak łatwo jej opuścić.

TAKE ME TO BEDOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz