21 | bez żalu

3.7K 335 81
                                        

Mógłbym przysiąc, że w piątki czas płynął inaczej niż w pozostałe dni tygodnia; każda lekcja ciągnęła się w nieskończoność, wskazówki zegara poruszały się o wiele wolniej i wykonywały więcej obrotów, nim w końcu upłynęła minuta. Moja ręka bezmyślnie zapisywała na kartkach słowa, które padały z ust nauczyciela, a spojrzenie co chwilę uciekało na ekran telefonu. Czekałem na wiadomość od Kamila. Już dwie godziny temu napisałem, że po szkole idę do Maksa, gdzie będę na niego czekał, jednak odpowiadała mi jedynie cisza.

Cisza przerażała mnie najbardziej.

W końcu rozbrzmiał dzwonek, kończąc piątkowe zajęcia i wypełniając uczniów euforią. Nauczyciel urwał w połowie zdania swój monotonny monolog, a następnie życzył wszystkim dobrego weekendu. Zamknąłem zeszyt, żeby schować go do torby, a tuż obok mnie pojawił się Maks.

– Zamówimy sobie pizzę? – zapytał trochę nazbyt entuzjastycznie.

– Jasne, tylko nie mam pieniędzy – odpowiedziałem, wstając od ławki, i ruszyłem w stronę wyjścia z klasy, a Maks od razu poszedł za mną.

– Nie ma problemu, ja cię zaprosiłem, to ja stawiam – powiedział zadowolony i szturchnął mnie zaczepnie ramieniem.

Na pożegnanie i rozpoczęcie miłego weekendu zostałem obrzucony przez kolegów z klasy wyzwiskami typu „pedał", „ciota" oraz „męska dziwka", aż w końcu z Maksem zostaliśmy wciągnięci w wir uczniów na korytarzu, którzy zmierzali w stronę szafek. Całą drogę zerkałem kątem oka na przyjaciela, który szedł obok w wyraźnie dobrym humorze, a jego czarne loki delikatnie podskakiwały z każdym sprężystym krokiem. Oczywiście udawałem, że jego nowa fryzura nie robi na mnie wrażenia.

Maks miał naturalnie ciemne włosy, które zawijały się w gęste loki, jednak za dziecka zupełnie nie dbał o fryzurę, a później zaczął skrupulatnie rozjaśniać i prostować włosy. Właśnie dlatego dzisiaj po raz pierwszy zobaczyłem go w tym wydaniu i musiałem przyznać, że jeśli do tej pory był po prostu przystojny, to teraz wyglądał, jakby ktoś wyciągnął go z okładki magazynu z modą.

– Kupiłem ostatnio nową grę... – Maks ciągnął swój monolog, zupełnie nie zwracając uwagi na to, czy go słucham, czy nie. – Jeszcze w nią nie grałem, możemy przetestować razem.

Odmruknąłem coś, nim po raz tysięczny dzisiejszego dnia zerknąłem na wyświetlacz telefonu.

– Dlaczego Kamil mi nie odpisuje? – zapytałem, mówiąc bardziej do siebie niż do przyjaciela.

– Może ma jeszcze zajęcia? – zasugerował, poprawiając kołnierz jesiennego płaszcza.

– I przez kilka godzin nie znalazł chwili, żeby mi odpisać? – westchnąłem. – Nienawidzę, kiedy tak milczy. Przecież martwię się o niego.

– Na pewno ci odpisze, jak tylko będzie mógł. – Maks obdarzył mnie delikatnym uśmiechem. – Idziemy?

– Tak – odpowiedziałem, pośpiesznie zakładając na siebie srebrną kurtkę.

Wbrew zapewnieniom przyjaciela Kamil uparcie milczał.

Nie odpisał, kiedy wsiadaliśmy do czarnego mercedesa, którym kierował szofer Maksa. Nie odpisał, kiedy dojechaliśmy na miejsce i decydowaliśmy się, jaką pizzę zamówić. Nie odpisał też, kiedy przeżuwałem bez apetytu kawałek ciasta z serem i kurczakiem. Nie odpisał nawet wtedy, gdy przeszliśmy z Maksem całą pierwszą mapę w jego nowej grze, na zmianę podrzucając sobie Rododendrona, który koniecznie chciał siedzieć na czyichś kolanach. Nie odpisał, kiedy słońce schowało się za horyzontem.

Kamil milczał jak zaklęty. Przez stres bolał mnie brzuch i nie mogłem się skupić na niczym innym niż czekanie. Co chwilę zerkałem na wyświetlacz telefonu, wchodziłem w wiadomości do chłopaka, a nawet wyglądałem przez okno, mając nadzieję, że zobaczę, jak jego samochód wjeżdża na podjazd. Zacząłem nawet podejrzewać, że chłopak przygotowuje dla mnie jakąś niespodziankę i celowo się nie odzywa.

TAKE ME TO BEDOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz