Nie wierzyłem w to, że naprawdę to zrobiłem. Musiałem być jakimś skończonym kretynem, bo nie widziałem innego wyjaśnienia na to, że pocałowałem Dominika, a potem jeszcze zapytałem go, czy chce uprawiać ze mną seks. Przecież był pieprzonym homofobem i dupkiem, dlaczego miałby chcieć uprawiać seks z facetem? Naprawdę coś było nie tak z moją głową, skoro pozwoliłem ponieść się jakimś dziwnym wyobrażeniom. Wystarczyło, że pomógł mi dwa razy, a ja rzuciłem się na niego niczym jakiś desperat. Chyba zapomniałem, że się nienawidzimy.
A mimo to wciąż stałem w łazience, przyglądając się koszulce, którą we mnie cisnął, zanim wyszedł. Poświęcił własne ubranie, żeby pomóc mi wyczyścić twarz z mieszanki mydła oraz soku. Zastanawiałem się nad tym, czy przypadkowo trafił na mnie po lekcjach, czy może czekał, żeby mi pomóc, wiedząc, że Oskar planuje coś okropnego.
– Znowu sobie coś dopowiadasz, Gabriel – mruknąłem sam do siebie, odganiając natarczywe myśli, i podszedłem do umywalki, żeby zobaczyć, jak koszmarnie wyglądałem.
Przez brak jednej soczewki obraz częściowo się rozmywał, a w głowa zaczynała pulsować. Odkręciłem wodę, przykładając do strumienia czarną koszulkę, żeby ponownie ją zmoczyć i zacząć przecierać twarz. Czułem się dziwnie ze świadomością, że trzymam ubranie należące do chłopaka, który rzekomo mnie nienawidził i którego rzekomo nienawidziłem ja. Przesuwałem materiałem po policzkach, czole, włosach, szyi, a nawet po wargach.
Zdecydowanie było coś ze mną nie tak, jednak Dominik od początku zbyt często przyciągał moje spojrzenie. Był dla mnie czymś na wzór zakazanego owocu, który kusił i przywoływał, jednak nie mogłem go skosztować. Wciąż powracałem we wspomnieniach do dotyku jego warg, które pozwalały moim musnąć się delikatnie. Nie powinienem chcieć poznawać ich dokładniej ani wiedzieć, jakby to było naprawdę całować się z ich właścicielem.
W końcu się poddałem w próbach doprowadzenia się do normalnego stanu i, ściskając w dłoni mokrą koszulkę, wyszedłem z łazienki, by przepraszająco spojrzeć na kobietę, która właśnie sprzątała pozostawiony na korytarzu bałagan. Zebrałem swoje rzeczy z szafki, wrzucając mokry materiał do bocznej kieszeni w torbie, w ogóle nie przejmując się tym, że może przemoknąć. I tak była cała brudna. Na dworze wciąż było ciepło, więc moja skóra z każdą minutą lepiła się coraz bardziej, kiedy do mydła oraz soku dochodził jeszcze pot. Nie zdziwiłem się też, kiedy zupełnie nikt nie dosiadł się do mnie w autobusie. Ludzie, szepcząc między sobą, zerkali na mnie dyskretnie, zapewne dyskutując o tym, jak okropnie wyglądałem. Sok wsiąknięty w mundurek oraz we włosy zabarwił koszulę na żółto i posklejał różowe kosmyki.
Czy naprawdę zasłużyłem sobie na to, będąc gejem? Czy fakt, że kochałem mężczyzn w ten sposób, w jaki powinienem kochać kobiety, sprawiał, że nie byłem już pełnowartościowym człowiekiem?
Najwidoczniej tak.
Mieszkanie na szczęście było puste, więc mogłem bez zbędnego tłumaczenia się matce, wyrzucić całą zawartość torby na podłogę w pokoju, ściągnąć soczewkę, która pozostała bez pary, i zastąpić ją nowymi, a następnie przejść do kuchni, trzymając w ręku wilgotną koszulkę Dominika. W pierwszej chwili nachyliłem się nad koszem na śmieci, zamierając z dłonią wyciągniętą przed siebie. Nie chciałem jego litości, szczególnie po tym, jak się przed nim upokorzyłem, ale coś wewnątrz mnie nie pozwoliło mi wyrzucić koszulki należącej do młodszego chłopaka. Zakląłem cicho pod nosem, przechodząc do łazienki, gdzie wrzuciłem wilgotne zawiniątko do pojemnika na pranie. Zacząłem się rozbierać, dorzucając do niego mój mundurek, a następnie wszedłem pod prysznic, pragnąc zmyć ze skóry lepką warstwę i z powrotem poczuć się dobrze.
Jednak do tej drugiej rzeczy potrzebowałem jeszcze jednego drobiazgu.
***
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
