Przez całą opowieść Kamil ściskał czule moją dłoń, w ten sposób dając mi wsparcie. Nie przerwał mi ani razu, wiedząc, że wypowiedzenie każdego słowa sprawia mi wielką trudność. Szczególnie kiedy opisywałem, jak Dominik wylewał na moją twarz proteinowy koktajl, a następnie grupka dokuczających mi chłopaków odprowadziła mnie do łazienki, wykrzykując obrzydliwe komentarze.
Kiedy skończyłem, w końcu poczułem ulgę.
– Gabi – powiedział z czułością, jakby to słowo było opisem najpiękniejszej rzeczy na świecie. Gdy na niego spojrzałem, dostrzegłem łzy spływające po jego policzkach. – Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś? Przecież rzuciłbym wszystko i do ciebie przyjechał!
– Właśnie dlatego – odpowiedziałem. – Za niedługo wyjedziesz na studia i będziesz daleko, a wtedy już nie będziesz mógł rzucić wszystkiego, żeby przyjechać i rozwiązywać moje problemy.
– Głuptasie – westchnął głośno. – Twoje problemy to nasze problemy. Ile razy mam ci powtarzać, że zawsze możesz na mnie polegać?
– Nie chcę rozwalać ci przyszłości...
– Gabriel! – krzyknął karcąco. – Ty jesteś moją przyszłością! My to przyszłość! Chcemy w przyszłości wziąć ślub. Nadal tego chcesz?
– Oczywiście!
– Więc ta kwestia nie podlega dyskusji. – Zakończył naszą małą sprzeczkę. – Nie zostawię tego tak, nie pozwolę tym szczeniakom wyżywać się na tobie z zazdrości.
– Z zazdrości? – dopytałem z niedowierzaniem.
– Oj, głuptasku – ponownie westchnął, tym razem uśmiechając się do mnie, i sięgnął dłonią do mojego sklejonego łzami policzka. – Jesteś tak piękny, cudowny i kochany, że nawet największy heteryk i homofob straciłby dla ciebie głowę.
Mimowolnie uśmiechnąłem się, słysząc te słowa.
Nieważne jak było źle, każda nasza sprzeczka kończyła się w ten sam sposób, ponieważ naszą miłość przekładaliśmy ponad wszystko. Zawsze staraliśmy się zrozumieć siebie nawzajem, byleby zażegnać każdy kryzys. Zależało nam na nas, może aż za bardzo, ale obaj pragnęliśmy spędzić razem całe życie i nie zamierzaliśmy pozwolić, aby okrutny świat pokrzyżował nam nasze plany... albo aby moja głupota to zrobiła.
– Co do seksu... – zacząłem niepewnie, odwracając wzrok, aby wbić go w pusty kartonik po słodkim mleku.
– Pozwól mi najpierw wyjaśnić moje zachowanie – poprosił mnie.
– Nie masz czego wyjaśniać – odpowiedziałem. – Zachowałeś się odpowiedzialnie, odpychając mnie. To ja zachowywałem się zbyt emocjonalnie... Jak zwykle zresztą.
Kamil prychnął cicho z rozbawieniem.
– Kocham to, że jesteś taki uczuciowy, ponieważ działa to w obie strony – wyznał. – Czasami pozwalasz pochłonąć się negatywnym emocjom, ale kiedy jesteś szczęśliwy, dzielisz się tym szczęściem z każdym wokoło. Niczego nie trzymasz tylko dla siebie.
– Planujesz zasypać mnie całego komplementami?
– Cóż innego mi pozostaje? – zaśmiał się. – Nie potrafię inaczej okazać moich uczuć, jestem prostym facetem. Chcę, żebyś wiedział, że uwielbiam się z tobą kochać, każda nasza chwila namiętności jest cudowna, ale chciałbym też zjeść z tobą romantyczną kolację w restauracji albo pójść do kina.
Sięgnąłem dłonią do jego brązowych włosów, żeby czule przeczesać je palcami; były takie miękkie i zdrowe w porównaniu z moimi. Uśmiechnąłem się do ukochanego, a następnie pochyliłem się, aby złożyć na jego wargach szybkiego i subtelnego całusa, mając nadzieję, że żaden z przechodniów nie zwrócił na nas uwagi.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
