47 | obietnica

1.6K 230 58
                                        

Klatka piersiowa Dominika unosiła się rytmicznie z każdym głębokim oddechem. Długie palce czule przeczesywały moje włosy w uspokajającym geście, kiedy suwałem paznokciami po wyraźnie zarysowanych mięśniach na brzuchu. W tym momencie czułem się bezpieczny i kochany, a nienasycony potwór, który mieszkał wewnątrz mnie, ułożył się do snu, zabierając ze sobą wszystkie autodestrukcyjne myśli. Odnosiłem wrażenie, jakbym właśnie obudził się z jakiegoś koszmaru, w którym nie potrafiłem podejmować racjonalnych decyzji. Byłem w nim kierowany wyższą siłą, popychającą mnie do mówienia i robienia rzeczy, których wcale nie chciałem mówić i robić. Ten głód żyjący w moim wnętrzu opętał ciało oraz umysł, czyniąc ze mnie swoją marionetkę. Pozbawioną woli oraz duszy.

– Już czujesz się lepiej? – zapytał Dominik, przerywając ciszę panującą między nami. Nie odzywaliśmy się do siebie właściwie przez cały stosunek... po nim zresztą również. Chłopak jedynie upewnił się, że już nie płaczę, i zamilkł.

Nie tylko ja dzisiaj zostałem do czegoś zmuszony. Nienawidziłem siebie za to.

– Umm – odmruknąłem, nie mając na nic siły, jednak po chwili uznałem, że Dominik zasłużył na pełną odpowiedź. – Tak, jest znacznie lepiej.

Wziął kolejny głęboki oddech, unosząc moją głowę wraz ze swoją klatką piersiową. Jego łomoczące serce przyśpieszyło.

– Zagrałeś na moich emocjach, Gabi – wytknął. Nie musiał tego robić. Wiedziałem o tym. – Nie chcę być tak traktowany.

– Przepraszam.

– Mógłbyś mi to wyjaśnić?

– To nie ma wyjaśnienia – odpowiedziałem, podnosząc się z chłopaka, żeby usiąść na łóżku i nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Ciepłe, czekoladowe oczy wpatrywały się we mnie intensywnie, szukając kłamstwa w tych słowach. – Chcesz teraz ze mną zerwać?

– Nie. – Wydawał się szczerze zaskoczony tym pytaniem. Również podniósł się do siadu, by móc lepiej mnie widzieć.

– Więc dlaczego powiedziałeś, żebym nie przychodził na noc?

– Chciałem pobyć trochę sam, nadal chcę. Muszę pomyśleć, oczyścić umysł, ale na pewno nie zamierzam się z tobą rozstawać – wyjaśnił. – Nasza historia dopiero się zaczyna. Poza tym jutro zabieram cię na randkę, pamiętasz?

Skinąłem głową, przysuwając się do niego, i wtuliłem się w ciepłe, twarde ciało, które od razu zamknęło mnie w ciasnych objęciach. Wdychałem zapach Dominika z każdym oddechem i walczyłem ze łzami, które zaczęły napływać do oczu. Byłem przerażony myślą, że miałbym go stracić, że znowu byłbym sam, że musiałbym szukać kogoś na jego miejsce. Nie tylko bałem się, że po raz kolejny trafiłbym na kogoś pokroju DJ'a, ale nie chciałem tracić tego, co było między mną a Dominikiem. To uczucie, które wypełniało moje serce, konkurowało z miłością do Kamila. Jeśli miało przynajmniej szansę, by się z nią mierzyć, nie mogłem tego stracić. Byłem pewny, że już nigdy nikogo nie pokocham, a teraz pojawił się Dominik i okazuje się, że mogłem być w błędzie. Chciałem się przekonać, w co rozwinie się to łaskoczące ciepło, którego przyczyną był właśnie on.

– Czy nadal mógłbyś nie przychodzić dzisiaj na noc? – zapytał, sprawiając, że delikatny uśmiech zniknął z mojej twarzy. Wysunąłem się z jego objęć i znowu spojrzałem w ciemne oczy. – Przyjedź po śniadaniu, to zabiorę cię na naszą randkę.

Pokiwałem głową, ponieważ nie byłem w stanie zgodzić się na to werbalnie. Bardzo nie chciałem spędzać samotnie nocy, jednak już raz dzisiaj zmanipulowałem Dominika, a nie chciałem tego robić. Byłem mu to winien.

TAKE ME TO BEDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz