Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Wszystko w nim było dla mnie niczym definicja domu. Zacisnął dłonie na rancie stołu, gdy wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę, nie potrafiąc odezwać się ani słowem, aż w końcu Kamil po prostu usiadł przy stoliku obok swojej siostry, układając palce na uszku filiżanki.
Natalia uśmiechała się do nas z wyraźnym zadowoleniem. Kątem oka dostrzegałem, jak błądzi spojrzeniem ode mnie to do swojego brata i z powrotem. Czekała, my również czekaliśmy, jednak nie byłem pewien na co. W końcu starszy chłopak pierwszy oderwał ode mnie wzrok, wbijając go w moje dłonie otulające kubek z czekoladą.
– Gratuluję – odezwał się, a jego głos wypełnił mnie przeraźliwą tęsknotą do tego stopnia, że aż łzy zaczęły cisnąć się do oczu.
Przez ostatnie półtora roku byliśmy nierozłączni, dzieliliśmy wspólnie dnie oraz noce, kochaliśmy się, poznając najmniejsze zakamarki naszych ciał i największe tajemnice naszych dusz. Po zerwaniu całkowicie zerwaliśmy kontakt, jakbyśmy nagle przestali istnieć, chociaż do tej pory pisaliśmy i dzwoniliśmy do siebie codziennie.
Nabrałem powietrza ustami, przetrzymując je trochę za długo w płucach, aż w końcu również znalazłem w sobie odwagę, żeby się odezwać.
– Czego? – zapytałem.
– Zaręczyn – odpowiedział, unosząc filiżankę do ust. Jego wzrok powędrował do moich oczu, a następnie z powrotem przeniósł się na dłonie.
– Ach... – Tylko tyle byłem w stanie powiedzieć.
Również spojrzałem na moje palce, puszczając w końcu parzący mnie kubek, i zacząłem na nowo przyglądać się pierścionkowi od przyjaciela, jakbym właśnie pierwszy raz zobaczył go na oczy. W moim wnętrzu pojawiło się dziwne pragnienie, aby zerwać krążek i rzucić nim przez cały lokal, chcąc w ten sposób zaprzeczyć jego istnieniu. Z jakiegoś powodu wstydziłem się przed byłym chłopakiem faktu, iż byłem zaręczony z własnym przyjacielem, z którym go zdradziłem.
Natalia sięgnęła przez stolik do mojej dłoni, pociągając ją w swoją stronę, by móc lepiej przyjrzeć się morganitowi oraz wszystkim diamentom, które otaczało różowe złoto. Pierścionek bez wątpienia zapierał dech w piersiach, co ostatecznie potwierdziła mina dziewczyny, która zdegustowaniem usiłowała ukryć zachwyt.
– Kamil kupił ładniejszy – podsumowała, puszczając mnie i opadając z powrotem na swoje siedzenie.
– Od Maksa? – dopytał mój były chłopak.
Kolejny głęboki oddech, którym próbowałem zapanować nad sobą.
– Tak – przyznałem się.
– Nie minął nawet tydzień, szybko wam poszło.
Po tych słowach po raz kolejny zapanowała cisza.
Młodsza dziewczyna zmroziła mnie spojrzeniem, pakując do ust kolejne porcje lodów. Postanowiłem pójść jej śladem i zanurzyłem wargi w mojej czekoladzie, ostrożnie biorąc kilka łyków gorącego napoju. Gdy odsunąłem od siebie rant kubka, mimowolnie zerknąłem na Kamila, z którym od razu nawiązałem kontakt wzrokowy. Nie uciekaliśmy nigdzie spojrzeniami, wpatrując się w siebie ze śmiałością oraz tęsknotą.
Mogłem oszukiwać samego siebie, mogłem próbować oszukać najlepszego przyjaciela, ale własnego serca nie dało się oszukać. Ono doskonale wiedziało, dla kogo biło, i nie zamierzało zmieniać zdania. Nawet jeśli czułem coś do Maksa, nawet jeśli doszło między nami do wielu rzeczy, nawet jeśli przyjąłem jego oświadczyny, nie łączyło mnie z nim to, co czułem do Kamila. Był moją pierwszą miłością i jak na razie jedyną. Jednak nawet jeśli udałoby się cofnąć czas, nawet jeśli nie zdradziłbym, jeśli nie pokłóciłbym się z chłopakiem o jego kłamliwie odwołany przyjazd, nic by się nie zmieniło. On nadal musiałby wyjeżdżać, a ja tkwić tutaj.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
