25 | utracona rodzina

2.3K 285 98
                                        

Płytki wydały charakterystyczny odgłos, kiedy przesunąłem po nich wilgotnymi opuszkami. Mój gorący oddech skraplał się, spływając wzdłuż ściany, a czubki butów ledwo dotykały podłogi. Czułem, że długie palce Maksa zostawiają mi na skórze siniaki, kiedy wbijał je w moje uda, by utrzymać mnie na odpowiedniej wysokości.

– Kurwa – wykląłem, przykładając czoło do zimnej powierzchni płytek szkolnej łazienki.

– Jest dobrze? – Dobiegło mnie zza pleców pytanie przyjaciela.

– Jest zajebiście – wydyszałem, czując, jak ta nietypowa pozycja zużywa wszystkie moje pokłady energii. Z pewnością będę miał zakwasy, ale było warto.

– Cicho – syknął nagle i nim zdążyłem dopytać, usłyszałem trzask zamykanych drzwi od łazienki, a następnie czyjeś kroki.

Powoli uniosłem nogi, aby nasz gość nie zobaczył nadprogramowej pary butów, i wbiłem wzrok w zamek w drzwiach kabiny. Palce Maksa jeszcze mocniej ścisnęły moje uda, sprawiając mi lekki ból. Nie przejąłem się tym, wciskając opuszki w twarde płytki, jakbym liczył, że utrzymam się na nich niczym Spider-Man. Przyjaciel spowolnił swoje ruchy, ale ich nie przerwał, mimo iż nie byliśmy już sami. Zagryzłem dolną wargę, by pod żadnym pozorem nie wydać z siebie niepotrzebnego dźwięku, jednocześnie nasłuchiwałem wszystkich innych dźwięków z łazienki. Przycisnąłem prawy policzek do wilgotnych płytek, a następnie opuściłem powieki. To był błąd, ponieważ przez zmianę pozycji moja niebywała zdolność przyklejania się do ścian zaniknęła. Kolejne syknięcie Maksa, zmieszało z moim piskliwym jęknięciem oraz z dźwiękiem zapinanego rozporka.

Po tej wybuchowej mieszance zapanowała chwila ciszy. Wraz z przyjacielem zamarliśmy w bezruchu, próbując dowiedzieć się, czy nasz gość usłyszał więcej, niż powinien. On zapewne też znieruchomiał, zastanawiając się, czy jego uszy nie spłatały mu przypadkiem figla. Kiedy już myśleliśmy, że uszło nam to na sucho, pośpieszne kroki oraz trzaśnięcie drzwiami wzbudziły w nas podejrzenia, iż jednak zostaliśmy przejrzani.

– Przepraszam – mruknąłem, opuszczając nogi i podciągając się na ścianie.

– Żartujesz? – zapytał, owiewając mój kark ciepłym, wilgotnym oddechem. – To było zajebiste. Jednak obawiam się, że musimy się pośpieszyć.

– Obiecaj mi, że do wakacji zrobimy to w każdej kabinie w tej szkole – poprosiłem.

– Obiecuję.

Gdy w końcu wyszliśmy z łazienki, zauważyłem Dominika stojącego pod ścianą nieopodal łazienki. Moje spojrzenie od razu skrzyżowało się ze spojrzeniem jego czekoladowych oczu, przyglądających się mi uważnie. Uśmiechnąłem się z wyższością i mocniej wtuliłem w ciało obejmującego mnie przyjaciela, by skraść z jego warg namiętny pocałunek, nieprzerwanie utrzymując kontakt wzrokowy z drugoklasistą.

***

Maks zgodził się podjechać po lekcjach z szoferem pod mieszkanie moich rodziców, abym mógł spakować swoje rzeczy i naprawdę wynieść się z rodzinnego domu. Musiałem uciec od dawnego życia. Uciec od gardzącego mną ojca, od próbującej wyleczyć mnie z homoseksualizmu matki oraz od wspomnień mojego związku z byłym chłopakiem.

Zastanawiałem się, kiedy Maks powie, że ma dość? Kiedy tak samo, jak Kamil, zacznie mi wytykać, że zależy mi tylko na seksie? Kiedy pierwszy raz mi odmówi i co wtedy zrobię?

Chciałbym naprawdę kochać Maksa, jednak wiedziałem, że widzę w nim jedynie bardzo pociągającego przyjaciela, z którym cudownie uprawia się seks, jednak na tym to się kończyło. Gdy w końcu powie mi „stop", a ja znajdę kolejną ofiarę do zaspokajania moich potrzeb, czy będziemy w stanie wrócić do przyjaźni? Wątpiłem w to, a nie mogłem stracić Maksa. Znaczył dla mnie zbyt wiele i był teraz wszystkim, co miałem. Jeśli i on by odszedł, umarłbym z samotności.

TAKE ME TO BEDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz