Pielęgniarka, pani Asia, przyglądała się mi sugestywnie, kiedy rozbrzmiał dzwonek rozpoczynający już trzecią dzisiejszą lekcję. Spojrzałem błagalnie na kobietę, ale na nic się to zdało. Pokręciła głową z nieugiętą miną, każąc mi w ten sposób przestać chować się przed światem i w końcu pójść na zajęcia. Westchnąłem głośno, wstałem z leżanki i sięgnąłem po moje buty, by wcisnąć je na stopy.
– Przyjdź, kiedy naprawdę będziesz się źle czuł – zawołała za mną, gdy przekraczałem próg jej gabinetu, wychodząc na opustoszały korytarz. – Chociaż mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby!
– Dziękuję, do widzenia! – pożegnałem się z pielęgniarką, nim zamknąłem drzwi.
Poprawiłem ramię zsuwającej się torby, zastanawiając się, co mam teraz zrobić. Nie miałem nic przeciwko braniu udziału w lekcji, ale po prostu przerażała mnie myśl, że miałbym się znaleźć w jednym pomieszczeniu z Maksem.
Jak mógłbym spojrzeć w oczy przyjacielowi po tym, co się między nami wydarzyło?
Kompletnie nie wiedziałem, co mam o tym myśleć. Miałem żal do niego i do samego siebie. Do tego zżerało mnie poczucie winy, ponieważ zdradziłem Kamila. Najwidoczniej byłem skończonym hipokrytą, który oskarża własnego chłopaka o zdradę, samemu nie będąc mu wiernym. Znałem siebie i wiedziałem, że nie będę w stanie zachowywać się, jakby takie rzeczy nigdy nie miały miejsca. Najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji było przyznanie się Kamilowi do tej dziwnej chwili słabości i proszenie go o wybaczenie.
Chociaż wątpiłem w to, że je dostanę...
Naprawdę zniszczyłem mój związek.
Jakim kretynem trzeba być, by wybaczyć zdradę? Sam rozpadałem się na miliony kawałeczków, jedynie myśląc, że Kamil mógłby mieć romans ze swoim współlokatorem, a ja naprawdę zdradziłem. Zdradziłem kogoś, kogo kochałem tak bardzo.
Wyciągnąłem telefon i włączyłem go pierwszy raz od rana. Od razu zasypały mnie dziesiątki wiadomości od Maksa, w których pytał, jak się czuję. Na początku chciałem go zignorować, jednak ciekawość wzięła nade mną górę. Otworzyłem czat, przesuwając wzrokiem po literach. W żadnym z licznych pytań nie nawiązał do tego, co wydarzyło się w kabinie w łazience, jakby wiedział, że najlepsze, co może teraz zrobić, to udawać, że nic się nie stało... Ale stało się. Przyjaciele nie robią takich rzeczy.
Chyba że chcą być kimś więcej niż przyjaciółmi. Czyż nie takie sygnały odbierałem od Maksa?
Ostatecznie zdecydowałem się napisać do matki, chociaż była ona jedną z ostatnich osób, do których chciałem zwracać się o pomoc – w trudnych chwilach najwidoczniej nie miałem na kogo liczyć. Wysłałem jej jedną z najżałośniejszych wiadomości w moim życiu, kłamiąc, jak to źle się czuję, i błagając, aby zabrała mnie ze szkoły, ponieważ nie dam rady dłużej tutaj zostać.
Następne dwie minuty były najdłuższymi minutami w moim życiu, jednak ryzyko się opłaciło, gdy w krótkiej odpowiedzi otrzymałem jedynie „ok". Odetchnąłem z ulgą i w końcu dotarłem na lekcję, spóźniony o prawie piętnaście minut. Pytające spojrzenie nauczyciela padło na moją twarz, gdy tylko przekroczyłem próg sali. Pan Mazur uniósł wysoko brwi, domagając się wyjaśnień.
– Przepraszam, panie profesorze – zacząłem się tłumaczyć, nim mężczyzna w ogóle zdążył zapytać. – Źle się dzisiaj czuję, byłem u pielęgniarki, ale niestety mi nie przeszło, moja mama niedługo przyjedzie, żeby zabrać mnie do lekarza.
Zrobiłem minę zbitego psa i złapałem się za brzuch. Musiałem udawać, że wcale nie uciekam przed własnym przyjacielem.
– Usiądź na swoim miejscu i zaczekaj na nią. Jakbyś gorzej się poczuł, to od razu mów – poinstruował mnie nauczyciel i odwrócił się z powrotem przodem do tablicy, gdzie rysował jakieś wykresy.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Roman d'amour『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
