Co się ze mną działo? Kiedyś nie byłem taki. Kiedyś uważałem, że seks uprawia się jedynie z miłości, z osobą, która jest bliska twojemu sercu i z którą chce się spędzić resztę życia. Uważałem moje chwile intymności z Kamilem za coś wyjątkowego, za coś, co będę umiał przeżywać tylko z nim. Więc dlaczego teraz myślałem o seksie w tak czysto fizyczny sposób? Dlaczego wyprałem tę czynność z emocjonalności, przypisując jej jedynie fizyczne cechy? Tak, seks był przyjemny i zapewne seks z Maksem sprawiłby mi wiele tej przyjemności, ale czy niósłby ze sobą coś więcej? Maks był moim przyjacielem, kochałem go jak brata, jednak nie jak partnera. Nie wyobrażałem sobie, bym mógł spędzić z nim resztę życia i wychowywać wspólnie dzieci jako jego mąż. To miejsce na obrazku mojej idealnej przyszłości było zajęte przez Kamila, bo to do niego należało moje serce.
Więc czemu?
– Nie podobał ci się film? – Z zamyślenia wyrwał mnie głos Maksa, kiedy wychodziliśmy z sali kinowej.
Wrzucił puste pudełko po popcornie do wielkiego śmietnika, a następnie zrobił to samo z kubkiem po napoju. Musiałem cofnąć się o dwa kroki, aby wyrzucić również mój kubek, który do tej pory niosłem bezmyślnie ze sobą.
– Podobał się – odpowiedziałem, chociaż przez większość seansu w ogóle nie zwracałem uwagi na film. – Jestem po prostu bardzo zmęczony.
– Wiem, że kłamiesz, ale nie wiem, czy powinienem ciągnąć cię za język – westchnął. – Zostajesz u mnie na noc?
Uśmiechnąłem się do Maksa, sięgając do jego lekko rozczochranych włosów, które na tyle głowy uformowały się w koguta. Moje palce wsunęły się pomiędzy tlenione kosmyki, rozplątując je.
– Wrócę do domu – odpowiedziałem w końcu. – Chcę sobie przemyśleć parę spraw.
– Czy to przez to, co ci powiedziałem? – dopytał. – Wiesz, że wciąż jestem twoim przyjacielem. Dokładnie takim samym, jakim byłem wcześniej.
– Wiem, głupku – powiedziałem, a następnie zdecydowałem się na kłamstwo: – Chodzi o Kamila.
– W razie co, dzwoń – zaoferował się. – Dasz się chociaż odwieźć?
– Wrócę auto...
– Mama ma po mnie przyjechać – wszedł mi w słowo. – No wiesz... Swoim nowym porsche.
– Przecież mówię – prychnąłem, udając, że mnie uraził swoim zachowaniem. – Wrócę autem z twoją mamą.
Maks roześmiał się, wystawiając łokieć w moim kierunku, abym złapał go pod ramię i pozwolił zaprowadzić się na parking. Lubiłem jego śmiech, lubiłem jego uśmiech, lubiłem też jego zapach oraz zapach płynu do płukania ubrań, jakiego używała gosposia państwa Abrahamowiczów. Lubiłem mojego przystojnego przyjaciela, na którego materiale płaszcza zaciskałem teraz dłoń.
– Masz krótkie nogi, więc wskakujesz na tył – poinformował mnie, gdy wyszliśmy na dwór, a rześkie nocne powietrze otoczyło nas z każdej strony.
Zdecydowanie był to dzień pełen wrażeń... I wcale nie miałem na myśli filmu o zombie.
***
Było jeszcze bardzo wcześnie, kiedy obudził mnie irytujący dźwięk budzika w telefonie. Jęknąłem cicho i z trudem unosiłem powieki, wbijając spojrzenie w biały sufit. Wpatrywałem się w niego przez dłuższą chwilę, nim w końcu znalazłem w sobie na tyle energii, aby przejść do łazienki. Poza łóżkiem panowało okropne zimno, które od razu wywołało gęsią skórkę na moim ciele oraz nieprzyjemny dreszcz. Przemknąłem korytarzem, przelotnie zerkając w stronę sypialni rodziców, by mieć pewność, że wciąż śpią, jednak oczywiście nie zobaczyłem niczego prócz rozmazanych plam.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
