41 | korepetycje

2.2K 243 75
                                        

Krążąc ze zniecierpliwieniem po całym mieszkaniu, pozwalałem myślom podążyć najmroczniejszymi ścieżkami. Gdy wskazówki zegara sunęły nieubłaganie, a kolejne minuty przemijały, wiedziałem już, że Dominik mnie wystawił. Powinien być u mnie już czternaście minut temu, tymczasem w samotności na zmianę siadałem na łóżku lub spacerowałem nerwowym krokiem w tę i z powrotem wzdłuż korytarza. Nie powinienem był mu zaufać, nie powinienem był odinstalowywać aplikacji randkowej, ani tym bardziej odsłaniać się przed moim szkolnym oprawcą, który najwidoczniej jedynie bawił się moim kosztem. Zacząłem nawet układać w głowie szczegóły okrutnej, słodkiej zemsty, którą dokonam, kiedy skończą się wakacje i wrócimy do szkoły. Zamienię jego życie w piekło, aby nie różniło się od mojego.

Oczami wyobraźni widziałem, jak Oskar wraz z resztą półgłówków z klubu bokserskiego wytrąca mu książki z rąk, wylewa na niego napoje, mydło w płynie, jak biją go po szkole. Wbrew moim oczekiwaniom te wyobrażenia wcale nie sprawiały mi przyjemności.

Podskoczyłem i poderwałem się do siadu, kiedy ciszę panującą w mieszkaniu przerwał dzwonek do drzwi. Prawie rzuciłem się w ich kierunku, zaglądając przez wizjer na drugą stronę, a wtedy moim oczom ukazała się twarz Dominika z lekkim zagubieniem na twarzy. Wydąłem dolną wargę, próbując przekonać samego siebie, że wciąż jestem na niego zły i że wcale nie cieszę się tak bardzo, jak się ucieszyłem. Odczekałem jeszcze chwilę, zanim nacisnąłem na klamkę, aby wpuścić chłopaka do mieszkania, ponieważ nie chciałem, żeby pomyślał, że na niego czekałem. Uśmiechnął się do mnie, śmiało wchodząc do środka, i zrzucił ciężkie, czarne buty, których nawet nie zawiązał. Na ramię miał zarzuconą szkolną, znoszoną torbę, a kiedy odwrócił się do mnie przodem, od razu przysunął się, by złożyć delikatny pocałunek na moich wargach, witając się, jakbyśmy byli w sobie zakochani.

Znowu poczułem się przy nim w ten sposób. Moje serce przyspieszyło, mocno uderzając w klatkę piersiową, a ciepło rozeszło się od przyjemnie mrowiących ust, by rozpłynąć się po całym ciele. Nie chciałem tego, nie chciałem tak się czuć przy Dominiku, nie chciałem się tak czuć przy kimkolwiek, kto nie był Kamilem.

– To mój pokój – powiedziałem, wskazując palcem uchylone drzwi. – Chcesz coś do picia lub jedzenia?

– Poproszę wodę – odpowiedział, kierując się do odpowiedniego pomieszczenia.

Jeszcze przez chwilę przyglądałem się jego plecom w koszulce z krótkim rękawkiem, którą założył dzisiaj rano, a następnie ruszyłem do kuchni, ignorując ciepło w policzkach. Nalałem wodę do dwóch szklanek, ostatecznie decydując się wyciągnąć z lodówki miskę z pokrojonymi owocami, które przygotowałem wcześniej na nasze spotkanie. Następnie wróciłem do swojego pokoju, zerkając na młodszego chłopaka, który pozwolił sobie usiąść na łóżku i rozglądać się dookoła z zaciekawieniem.

– Masz ładny pokój – powiedział, od razu biorąc ode mnie dwie szklanki, by pomóc mi z naczyniami, których jakimś cudem nie upuściłem.

Odstawiliśmy je na biurko, a Dominik od razu poczęstował się kawałkiem ananasa, wsuwając go między popękane i błyszczące się od wazeliny wargi. Nie pozwoliłem mu dobrze pogryźć jedzenia, wpijając się w jego usta smakujące słodkim owocem. Zamruczał z zaskoczenia, pośpiesznie przełykając kawałek ananasa, zanim nasze języki spotkały się, aby zacząć wymianę namiętnej czułości. Dominik coraz lepiej się całował, nabierając wprawy z każdym naszym pocałunkiem, i nawet nie stawiał oporu, kiedy zacząłem napierać na jego twardą klatkę piersiową. Zaprowadziłem go z powrotem do łóżka, a nasze wargi oderwały się od siebie tylko na chwilę, gdy chłopak usiadł na materac, pozwalając mi wprosić się na swoje kolana, na które usiadłem okrakiem. Duże dłonie spoczęły na mojej talii, kiedy wplotłem palce w przydługie, czarne kosmyki, nie zamierzając dać chłopakowi możliwości odsunięcia się ode mnie.

TAKE ME TO BEDOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz